WRLD

Search

#Białołęka
Monika Horna-Cieślak 3d

I do not regret - I do not regret what happened. I have insight into the case files, I know what was happening in this family and what I witnessed. I believe that intervention was necessary. In both of these cases, there was domestic violence. The question is whether and to what extent this family received support. I was a witness to domestic violence - said Monika Horna-Cieślak on RMF FM. #przemocdomowa #rzecznikprawdziecka #Białołęka (translated)

Rzeczniczka wraca do głośnej interwencji na Białołęce. "Nie żałuję"
wiadomosci.wp.pl
3023
wiadomosci.wp.pl 3d

Child Rights Advocate Monika Horna-Cieślak defended her controversial intervention regarding a family in Białołęka, emphasizing that she acted in accordance with the law in the face of domestic violence and the need to ensure the safety of children. #przemocdomowa #rzecznikprawdziecka #Białołęka (translated)

wiadomosci.wp.pl
Rzeczniczka wraca do głośnej interwencji na Białołęce. "Nie żałuję"
3023
Monika Horna-Cieślak 6d

In an interview with the Polish Press Agency, Horna-Cieślak dismissed these accusations, explaining that she acted within her competencies, out of concern for the safety of children, and that the family involved in the intervention was known to the services and was, among other things, subject to the Blue Card procedure. #RzecznikPrawDziecka #śledztwo #Białołęka (translated)

Funkcjonariusze CBA w biurze Rzecznika Praw Dziecka
www.onet.pl
1811
Onet.pl 6d

CBA officers conducted a search today at the office of the Ombudsman for Children's Rights in Warsaw at the request of the prosecutor's office in Szczecin in connection with the suspicion of committing a crime, including abuse of power and false accusation. #RzecznikPrawDziecka #śledztwo #Białołęka (translated)

www.onet.pl
Funkcjonariusze CBA w biurze Rzecznika Praw Dziecka
1811
Monika Horna-Cieślak 2w

„Byłam świadkiem stosowania przemocy fizycznej i psychicznej wobec kilkuletnich dzieci w miejscu publicznym. Poza stosowaniem...– Widziałam kobietę szarpiącą dziecko, bałam się o nie – odpiera zarzuty Monika Horna-Cieślak. #PrzemocWobecDzieci #RzecznikPrawDziecka #Białołęka

Sprawa dzieci z Białołęki. Rzeczniczka Praw Dziecka odpowiada na zarzuty sądu
www.rp.pl
1497
Rzeczpospolita 2w

Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak broni się przed zarzutami sądu o przemoc instytucjonalną i nadmierne zaangażowanie w sprawę odbioru dzieci z Białołęki, podkreślając, że działała w obawie o ich bezpieczeństwo po zaobserwowaniu ich matki w agresywnej sytuacji. #PrzemocWobecDzieci #RzecznikPrawDziecka #Białołęka

www.rp.pl
Sprawa dzieci z Białołęki. Rzeczniczka Praw Dziecka odpowiada na zarzuty sądu
1497
Monika Horna-Cieślak 3w

"Biuro Rzecznika Praw Dziecka przekazało wyłącznie (w dacie udzielania informacji), że dzieci przebywają poza środowiskiem domowym. Jesteśmy w posiadaniu stosownych dokumentów""W każdej sprawie prowadzonej przez Biuro Rzecznika Praw Dziecka wiedzę o miejscu przebywania dzieci Biuro czerpie z dokumentów przekazywanych przez inne właściwe służby, instytucje lub organy" – pisze na X Monika Horna-Cieślak. #RzecznikPrawDziecka #Białołęka #OdebranieDziecka

Kto mówi prawdę? Burza wokół głośnej interwencji Hornej-Cieślak
wiadomosci.wp.pl
1500
wiadomosci.wp.pl 3w

Monika Horna-Cieślak jest w centrum kontrowersji po sugerowaniu w mediach, że dzieci odebrane rodzicom po jej interwencji na ulicy nadal nie są z nimi, podczas gdy rodzina potwierdziła, że dzieci wróciły do domu, co stoi w sprzeczności z jej wypowiedziami. #RzecznikPrawDziecka #Białołęka #OdebranieDziecka

wiadomosci.wp.pl
Kto mówi prawdę? Burza wokół głośnej interwencji Hornej-Cieślak
1500
Paweł Usiądek 3w

Rzecznik Praw Dziecka odebrała dzieci rodzicom, bo miała spór z matką❗ 14 sierpnia, warszawska Białołęka. Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak idzie chodnikiem. Widzi matkę, która karci dziecko za to, że wybiegło na ulicę. Zwraca jej uwagę. Kobieta odpowiada wulgaryzmami. Zobaczmy, co działo się dalej. Horna-Cieślak zgłasza sprawę policji. Funkcjonariusze sprawdzają rodzinę i nie znajdują podstaw do interwencji. Tego samego dnia pracownik biura Hornej-Cieślak dzwoni do sędziego, który ma wydać orzeczenie. Przekonuje go o konieczności odebrania dzieci. Sąd nie widzi podstaw, zleca jednak pilny wywiad kuratora. 15 sierpnia kurator przeprowadza wywiad. Wniosek ten sam: brak podstaw do umieszczenia dzieci w pieczy zastępczej. Biuro rzecznika dzwoni do sądu po raz drugi. Znowu bez skutku. Wtedy rzecznik, mimo dnia wolnego, bierze udział w spotkaniu na komisariacie. Uczestniczą w nim także komendant stołeczny policji i policjantka. Po tym spotkaniu policjantka wydaje rodzicom nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dzieci. Mają trzy i cztery lata. Trafiają do domu dziecka. Wszystko bez orzeczenia sądu. Z powodu widzimisię jednej kobiety. Ta sama policjantka zeznała potem, że w chwili podejmowania decyzji nie widziała ani dzieci, ani rodziców. Dodała, że przez kilka lat służby pierwszy raz zetknęła się z tak nadzwyczajnymi działaniami wobec jednej rodziny. Sąd nakazał natychmiastowy powrót dzieci do rodziców. W uzasadnieniu napisał, że działania wobec tej rodziny mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej, a machinę państwową uruchomiono w sposób rażąco nieproporcjonalny. Jednym z argumentów za odebraniem dzieci były dwie butelki piwa znalezione w mieszkaniu. Sąd nazwał ten argument całkowicie chybionym i wręcz absurdalnym. Rodziców nie zastano pod wpływem alkoholu. Do przeszukania użyto psa tropiącego i nie znaleziono nic zakazanego. Sąd napisał jeszcze jedno. Że zachowanie rzecznika może świadczyć o próbie wykorzystania autorytetu urzędu do przeforsowania z góry założonej tezy, opartej na osobistym poczuciu obrażenia przez matkę. Biuro rzecznika orzeczenia nie komentuje. Urząd powołany do ochrony dzieci odebrał trzylatka i czterolatka rodzicom, bo jego szefowa usłyszała na ulicy wyzwiska. Rzecznik powinna stracić funkcję, a prokuratura wszcząć śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień!⁩ #PrawaDziecka #OchronaDzieci #Sprawiedliwość

12362
Leszek Kraskowski Reporterzy Online Jul 4

Areszt Śledczy Warszawa-Białołęka. Drzwi otwierają się ze zgrzytem. - Pod ścianę! Jakieś problemy? - Pluskwy są. - Pluskwy były, są i będą. To jest więzienie, nie hotel. Zalać wrzątkiem. Zdjąć bluzę z kraty. Jeszcze raz powiesisz ubranie na karcie, dostaniesz kwit. I zero wypiski. Coś jeszcze? - Ale gdzie ma schnąć? Trzaśnięcie drzwiami. Tak wyglądała typowa "rozmowa z wychowawcą" na przejściówce, czyli w bloku A, gdzie "świeżaki" trafiają z reguły na 14 dni. Ja na szczęście na A byłem tylko tydzień. Później po interwencji adwokata trafiłem na blok D, gdzie wychowawcy zachowywali się normalnie i było o wiele lepiej. Mój dziadek podczas pierwszej wojny światowej siedział w niemieckiej niewoli, w stalagu. Uwielbiał opowiadać o wszach. Nie przypuszczałem, za ja będę kiedyś opowiadać o pluskwach. #więzienie #historie #życie

19130
Leszek Kraskowski Reporterzy Online Jul 4

Pierwszy dzień na wolności nie był łatwy. To był wyścig z czasem. I mnóstwo emocji. Policjanci zostawili mnie pod Prokuraturą Okręgową w Warszawie w więziennym uniformie, bez grosza przy duszy. Gołego i wesołego. Taka procedura. Serio. To nie była ustawka do zdjęcia na X. Taka jest Polska Anno Domini 2026. Na szczęście niezawodny mec. Łukasz Pawelski zasponsorował mi Ubera, dzięki czemu zdążyłem odebrać z depozytu aresztu Warszawa-Białołęka moje rzeczy, dokumenty, klucze do domu, kluczyki do samochodu i pieniądze. Z prokuratury wyszedłem o godz. 14.20. Administracja aresztu pracuje do godziny 15.30. Gdybym nie zdążył, musiałbym czekać na "wypiskę" do poniedziałku. Serdecznie dziękuję mecenasom Łukaszowi Pawelskiemu (@Pawelski_Luk), Tomaszowi Mielke i Adamowi Janusowi za wyciągnięcie mnie z puszki. Dziękuję wszystkim, którzy trzymali za mnie kciuki i nie zwątpili w moją uczciwość i niewinność. I pracownikowi @orange, który dziś wyrobił mi duplikat karty do telefonu gratis. - Przecież nie zgubił pan tej karty, tylko zabrała ją panu policja - powiedział. Wieczorem okazało się, że jestem bezdomny, bo w moim domu 🏡 w Łosiu nieoczekiwanie pojawiła się moja żona, z którą nie wolno mi się kontaktować. Jest świadkiem w sprawie. Gdybym ten zakaz złamał i przekroczył wczoraj próg własnego domu, to pewnie dzisiaj znowu byłbym na spacerniaku w więziennym wdzianku, a redaktor Tomasz Sakiewicz (@TomaszSakiewicz) straciłby 25 tys. zł kaucji, którą za mnie wpłacił. Przecież właśnie o to chodziło. Viola od sześciu lat mieszka w Piasecznie, ale nagle zapragnęła znów mieszkać w Łosiu. Akurat w dniu mojego uwolnienia. Wyjście zza więziennych murów to dopiero początek walki. Wiem, że łatwo nie będzie. Będzie cholernie ciężko. Będą kolejne prowokacje i pułapki. I kolejne oświadczenia prokuratury o tym jakim niebezpiecznym przestępcą mordującym komendantów policji jest Leszek Kraskowski. Celuje w tym niejaki Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, gość o aparycji i inteligencji kamienia polnego. Najchętniej bym go za te bzdury pozwał, ale on mówi o Leszku K., więc być może nie o mnie. Nie mam swojego archiwum, komputerów, telefonów. Zostałem pozbawiony narzędzi pracy. Wszystko zabrała policja. Kiedy oddadzą? O to można pytać jasnowidza z Człuchowa. Nie mam nawet swoich ubrań. Chodzę w tych, które dostałem wczoraj przed wejściem do studia w Telewizji Republika. Tak działa system totalitarnego państwa z kartonu, słabego wobec silnych i silnego wobec słabych. W poniedziałek mam zdeponować swój paszport w prokuraturze, abym przypadkiem nie wyjechał na wakacje do mojej ukochanej Albanii. Ale jak mam ten paszport oddać, skoro leży w domu w Łosiu, do którego nie wolno mi wejść? Pół roku temu zapytałem moją żonę, czy podpisałaby volkslistę w czasie okupacji. Bez wahania odpowiedziała, że tak i od razu wytłumaczyła, że zrobiłaby tak dla dobra dzieci. Wtedy zrozumiałem, że naprawdę do siebie nie pasujemy. Nie wiem dlaczego przyłączyła się do ekipy złych ludzi spod znaku Romana Giertycha. Czy ktoś ją szantażował, straszył, czy dlatego, że uznała, iż tak będzie żyło się lepiej? Nie wiem. Jest to dla mnie znacznie bardziej bolesne niż wszystkie ukąszenia pluskiew z celi nr 17 w bloku A razem wzięte. Nie potrafię tego zrozumieć. Pozdrawiam serdecznie z hotelu DeSilva w Piasecznie Leszek Kraskowski #ReporterzyOnline #Polska #Wolność #PrawaCzłowieka

14378
wiadomosci.wp.pl Jun 21

37-letni mężczyzna zmarł w szpitalu po interwencji policji na Białołęce, gdzie podczas próby zatrzymania stawiał opór, użył drażniącego gazu i stracił przytomność, co skłoniło policję do wszczęcia śledztwa w celu wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. #interwencjapolicji #białołęka #agresywny мężczyzna

wiadomosci.wp.pl
Warszawa: 37-latek zmarł po interwencji policji na Białołęce
8930
rmf24.pl Jun 21

W wyniku interwencji policji w Warszawie na Białołęce, 37-letni agresywny mężczyzna stracił przytomność i zmarł w szpitalu, co skłoniło prokuraturę do wyjaśnienia okoliczności zdarzenia, a policję do przeprowadzenia wewnętrznego dochodzenia. #policja #Białołęka #interwencja

www.rmf24.pl
Interwencja policji z tragicznym finałem. 37-latek nie żyje
10716
Maria Ejchart Jun 13

W związku z pojawiającymi się informacjami dotyczącymi tymczasowo aresztowanego, mocą decyzji sądu, Leszka K., podejrzanego o kierowanie gróźb karalnych wobec Komendanta Powiatowego Policji w Piasecznie oraz nielegalne posiadanie broni palnej, przedstawiam faktyczny przebieg wydarzeń: 1️⃣ 9 czerwca, w we wtorek - Leszek K. został doprowadzony do Aresztu Śledczego w Grójcu. Z uwagi na brak miejsc w celi przejściowej, jeszcze tego samego dnia został przewieziony do Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka. W momencie zatrzymania mężczyzna miał na sobie odzież cywilną (szorty, T-shirt, lekką kurtkę). Później, w jednostce penitencjarnej zapewniono mu regulaminową odzież więzienną. 2️⃣ 12 czerwca, w piątek, w godzinach porannych do aresztu zgłosiło się jego dwóch pełnomocników. Wizyta opóźniła się z przyczyn organizacyjnych - czasowego braku wolnych pokoi w dziale czynności procesowych. Widzenie zostało zrealizowane niezwłocznie po zwolnieniu odpowiedniego pomieszczenia. 3️⃣ Administracja otrzymała zgłoszenie o pojawieniu się pluskiew w czteroosobowej celi, w której przebywał podejrzany. Podkreślam, że pluskwy w jednostkach penitencarnych – podobnie jak w innych miejscach zbiorowego pobytu – pojawiają się najczęściej poprzez przenoszenie ich na odzieży czy w rzeczach osobistych. Rotacja osadzonych sprzyja ich rozprzestrzenianiu, co nie wynika z zaniedbań higienicznych, lecz specyfiki takich obiektów. Najważniejsza jest tu natychmiastowa reakcja i właśnie takie działania sanitarne zostały podjęte w tym przypadku. Cela zostanie poddana dezynfekcji. Wychowawca zweryfikował zgłoszenie. Wszyscy osadzeni z tej celi zostali profilaktycznie zbadani przez lekarza i pielęgniarkę, a następnie skierowani do łaźni. Wydano im nowy komplet ubrań oraz świeżą pościel. Osadzonych przeniesiono do innej celi mieszkalnej. To standardowa procedura. 4️⃣ Leszek K. nie jest osobą o statusie N. tj: „stwarzającą poważne zagrożenie społeczne albo poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa zakładu karnego”. #Polska #Prawo #Bezpieczeństwo

13231
Łukasz Pawelski Jun 12

Pomimo deklaracji funkcjonariuszy służby więziennej którzy wczoraj w obecności telewizji Republika @RepublikaTV po konsultacji z dowódcą AS Białołęka informowali mnie że będę miał umożliwiony kontakt z @LKraskowski dziś w dniu 8:00 nadal nie dopuszczono mnie do klienta. https://t.co/mlB69IfAyv #więziennictwo #prawo #sprawiedliwość

15380