WRLD

Search

#Mekáč

Jura Háček wrote that he appreciated Jan Grolich's honesty, humility, uncorruptedness, and sense of humor, which he believed was demonstrated at the press conference. He called Grolich a "revelation" in politics and stated that other politicians should take him as an example. According to Háček, such an approach could change the entire political landscape; he added that Grolich did not represent Bentleys, gold chains, or McDonald's. https://t.co/iPojzAQf92 #politika #upřimnost #změna (translated)

3042
Michal Hardyn 1w

Michal Hardyn stated that after two years and more than 60,000 kilometers driven, he completed the first regular service with his Tesla, focused on filter replacement and basic inspection. He paid 8,000 and according to him, it was done before he finished his coffee and dealt with several emails. He said he was enjoying the experience with the car more and more, and in the showroom, he promised Adrian from Tesla in Prague that he would try to purchase a Model Y Performance in the spring. At the open house event at Tesla in Průhonice on Saturday, according to Hardyn, there were hundreds of people and the showroom was crowded. They presented FSD, which is the system where the car drives itself and the driver supervises. Hardyn wrote that some participants already had this function, while his vehicle was still waiting for the update. He described the most interesting experience as the voice assistant Grok in Tesla. He explained that while driving, he asked it to find a newsletter from the office, read it, and open an attachment that contained, according to him, the answer to the question of when the reconstructed playground would reopen. He added that he could also access files on Google Drive or GitHub this way and can voice-search for the highest-rated McDonald’s restaurant along the route. Hardyn compared the current situation of car manufacturers to the former competition between Nokia phones and the iPhone. According to him, traditional manufacturers focus on choosing interior colors and more complex configurators, while customers are starting to care about what the car can achieve during the journey. He wrote that cars should serve people, not the other way around. #Tesla #autonomnířízení #zážitky (translated)

11376
Eva 2w

Pokud ji v Mekáči objednáváte něco jiného než 4 nugetky, malé hrancle a číz, jste psychopati 🤗 https://t.co/0ri2OgCJmA #Mekáč #jídlo #humor

15327
Anča Sep 5

chybí mi starej twitter. proc uz nejím mekac, kuba kohout nema hlavu v záchodě, protivney nedělá hlasování o nejlepším twitter účtu roku, sněží krystaly si nestrká banan… no to je jedno. kde jsou ty časy #starýTwitter #vzpomínky #nostalgie

16127
Kasjopea Jul 12

Chciałam już odpocząć...ale niestety ⬇️ Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej. Gdybym kiedyś zamilkła...to znaczy, że przestałam oddychać z przepracowania. APOKALIPSA wsi Sochy 1 VI 1943 r. ❗️❗️❗️ "Mamo, pomyśl, nie miałaś najgorzej. Tylko zabijanie i podpalanie. Żadnego znęcania, pastwienia się, maltretowania, nikt nawet kobiet nie gwałcił. Szli i tylko zabijali, po kolei. I to byle jak zabijali : raz trafił, raz nie, czasem poprawiać trzeba było. Strzelali, czyli dobrze, bo jak mówią, śmierć od kuli jest tą lepszą śmiercią. Niejeden człowiek by marzył od strzału umrzeć... Pomyśl, mamo, twój tata tylko chwilę się męczył, a twoja mama w ogóle, moment – i jej nie było. Nawet nie widzieli, jak spłonął wasz nowy dom. Nawet się nie dowiedzieli, że cała wieś została spalona i zginęli prawie wszyscy. Mieli szczęście." "Pod piecem stałam i słuchałam, kiedy krewni z Ruszowa, ci, co przed Ukraińcami pouciekali do nas, do Soch, opowiadali. Pokotem na podłodze spali, bo nasz dom nie był duży, ale zanim posnęli, mówili historie tak straszne, że ja tam pod piecem lodowaciałam. Wszyscy jak w transie byli, jak porażeni, nikt już nie widział, że się dzieci pałętają, że wszystko słyszą. Że się im niechcący wnętrzności piekła pokazuje. Przy piecu stałam i myślałam tylko jedno: żeby mnie ten piec schował, żeby mnie ten piec schował, bo ja już tego nie wytrzymam. Znikały mi sprzed oczu postacie przy stole wokół lampy naftowej pochylone, a te w mroczniejszych kątach izby, których płomyk nie objaśniał, te jeszcze szybciej znikały. I zamiast cieni na ścianach pokazywały się studnie pełne utopionych dzieci, głowy siekierą odrąbane, ręce odpiłowane, oczy wyłupane, piersi odcięte, i te głosy słyszałam straszne : „wychodyty, lackije mordy” i „rizaty, rizaty”. Kiedy potem wojna do Soch przyszła, to była tragedia, ale tych Ukraińców bałam się tak, że i dziś, stara kobieta, uciekłabym przed nimi choćby do pieca.". "Niemcy w Sochach chcieli tylko pozabijać i spalić, ale jacyś mało dokładni byli ci Niemcy, że się nie przykładali, tak jak w innych razach. Niejednokrotnie kogoś ranili, a gdy chcieli dobić, to też nie wychodziło, i zostawiali człowieka na powolne konanie w mękach albo spalenie żywcem. Zdruzgotana szczęka albo wypłynięte oko, a życie wciąż żywe. Tymczasem oni szli sobie dalej i strzelali dalej, szczególnie zawzięci nie byli, robili swoją robotę, zabijali zwyczajnie, tak jak krowa je trawę. Im więcej o tym myślę, tym mocniej się utwierdzam w przekonaniu, że jest lepsze i gorsze zło, a nasza rodzina miała szczęście dostać się pod koło lepszego złego losu. Ci żołnierze szli i robili, co do nich należało. To co mieli w rozkazach wujka Globocnika i oberwujka Himmlera. Byli nawet jakby znudzeni, co chwilę jakaś wioska do spalenia i wymordowania. Wywłoczka, niedaleka, mniejsza wieś, tam jednak było więcej roboty, bo trzeba było mieszkańców posegregować i zdecydować, kto się do czego nadaje, kogo odstrzelić, a kogo pognać do Zwierzyńca, do obozu. Zabijanie i palenie to podstawy, reszta wymagała już działań decyzyjnych. Tak więc łamanie tylko jednego przykazania, akurat piątego, to była prosta sprawa, sprowadzała się do żołnierskiej solidarności w zabijaniu i żmudnego chodzenia od domu do domu, strzelania i dobijania oraz podpalania. Sochy to była więc praca u podstaw – czyli łatwizna wojenna. A skoro jeszcze w planie były samoloty, to połowa roboty robiła się sama ! Zastanawiam się, jakiż to fantasta Zagłady wymyślił dziewięć nurkujących sztukasów na te kilkadziesiąt chałup ? Na tę dolinkę wąziutką ? Jakiż rozrzutny projektant „ekspedycji karnej” ?" #NiemieckieZbrodnie #UkraińskieZbrodnie Źródło : Anna Janko - "Mała Zagłada". https://t.co/uYX0ELDkuR #historiastruggles #warcrimes #PolandHistory

13882
Kasjopea Jun 19

Żadnej LITOŚCI ❗️ Żadnego MIŁOSIERDZIA ❗️ Odnalazłam dzisiaj kilkadziesiąt relacji z Zagłady wsi Sochy, którą dokonali 1 VI 1943 r. Niemcy z Ukraińcami. I muszę Wam powiedzieć...czytając je, że to już mnie powoli przerasta. 10 lat siedzę zanurzona we krwi po szyję i dlatego...chciałam oświadczyć z pełną odpowiedzialnością, że jeżeli jeszcze raz jakiś skończony DEBIL napisze, że jestem "roszczeniowa"...to będę automatycznie banowała. Gdyby Polska nie była skrajnie PATOLOGICZNYM krajem...to taka wiejska nauczycielka jak ja...byłaby przez WSZYSTKICH noszona na rękach i rozdawała granty a nie chodziła z puszką po prośbie https://t.co/uYX0ELCMFj. To tyle gwoli wyjaśnienia. A teraz ⬇️ 1 VI 1943 r. wieś Sochy. Apokalipsa : "Mamo, pomyśl, nie miałaś najgorzej. Tylko zabijanie i podpalanie. Żadnego znęcania, pastwienia się, maltretowania, nikt nawet kobiet nie gwałcił. Szli i tylko zabijali, po kolei. I to byle jak zabijali : raz trafił, raz nie, czasem poprawiać trzeba było. Strzelali, czyli dobrze, bo jak mówią, śmierć od kuli jest tą lepszą śmiercią. Niejeden człowiek by marzył od strzału umrzeć... Pomyśl, mamo, twój tata tylko chwilę się męczył, a twoja mama w ogóle, moment – i jej nie było. Nawet nie widzieli, jak spłonął wasz nowy dom. Nawet się nie dowiedzieli, że cała wieś została spalona i zginęli prawie wszyscy. Mieli szczęście." "Pod piecem stałam i słuchałam, kiedy krewni z Ruszowa, ci, co przed Ukraińcami pouciekali do nas, do Soch, opowiadali. Pokotem na podłodze spali, bo nasz dom nie był duży, ale zanim posnęli, mówili historie tak straszne, że ja tam pod piecem lodowaciałam. Wszyscy jak w transie byli, jak porażeni, nikt już nie widział, że się dzieci pałętają, że wszystko słyszą. Że się im niechcący wnętrzności piekła pokazuje. Przy piecu stałam i myślałam tylko jedno: żeby mnie ten piec schował, żeby mnie ten piec schował, bo ja już tego nie wytrzymam. Znikały mi sprzed oczu postacie przy stole wokół lampy naftowej pochylone, a te w mroczniejszych kątach izby, których płomyk nie objaśniał, te jeszcze szybciej znikały. I zamiast cieni na ścianach pokazywały się studnie pełne utopionych dzieci, głowy siekierą odrąbane, ręce odpiłowane, oczy wyłupane, piersi odcięte, i te głosy słyszałam straszne: „wychodyty, lackije mordy” i „rizaty, rizaty”. Kiedy potem wojna do Soch przyszła, to była tragedia, ale tych Ukraińców bałam się tak, że i dziś, stara kobieta, uciekłabym przed nimi choćby do pieca..." "Niemcy w Sochach chcieli tylko pozabijać i spalić, ale jacyś mało dokładni byli ci Niemcy, że się nie przykładali, tak jak w innych razach. Niejednokrotnie kogoś ranili, a gdy chcieli dobić, to też nie wychodziło, i zostawiali człowieka na powolne konanie w mękach albo spalenie żywcem. Zdruzgotana szczęka albo wypłynięte oko, a życie wciąż żywe. Tymczasem oni szli sobie dalej i strzelali dalej, szczególnie zawzięci nie byli, robili swoją robotę, zabijali zwyczajnie, tak jak krowa je trawę. Im więcej o tym myślę, tym mocniej się utwierdzam w przekonaniu, że jest lepsze i gorsze zło, a nasza rodzina miała szczęście dostać się pod koło lepszego złego losu. Ci żołnierze szli i robili, co do nich należało. To co mieli w rozkazach wujka Globocnika i oberwujka Himmlera. Byli nawet jakby znudzeni, co chwilę jakaś wioska do spalenia i wymordowania. Wywłoczka, niedaleka, mniejsza wieś, tam jednak było więcej roboty, bo trzeba było mieszkańców posegregować i zdecydować, kto się do czego nadaje, kogo odstrzelić, a kogo pognać do Zwierzyńca, do obozu. Zabijanie i palenie to podstawy, reszta wymagała już działań decyzyjnych. Tak więc łamanie tylko jednego przykazania, akurat piątego, to była prosta sprawa, sprowadzała się do żołnierskiej solidarności w zabijaniu i żmudnego chodzenia od domu do domu, strzelania i dobijania oraz podpalania. Sochy to była więc praca u podstaw – czyli łatwizna wojenna. A skoro jeszcze w planie były samoloty, to połowa roboty robiła się sama ! Zastanawiam się, jakiż to fantasta Zagłady wymyślił dziewięć nurkujących sztukasów na te kilkadziesiąt chałup ? Na tę dolinkę wąziutką ? Jakiż rozrzutny projektant „ekspedycji karnej” ?" #NiemieckieZbrodnie #Historia #Pamięć #Zagłada

13815