Dr. Coolfonpl wrote that Polish vodka in Ukraine cost 11 zł. He added that at this price one could buy 0.5 l of pure Żubrówka or 0.7 l of original Krupnik. https://t.co/3RQ4KevX2x #Polska #wódka #Ukraina (translated)
Dr. Coolfonpl wrote that Polish vodka in Ukraine cost 11 zł. He added that at this price one could buy 0.5 l of pure Żubrówka or 0.7 l of original Krupnik. https://t.co/3RQ4KevX2x #Polska #wódka #Ukraina (translated)
If I'm not mistaken, most military vehicles also run on diesel. If you want to fight a nice war with Russia as @SecGenNATO, the fuel is out. And then? Solar panels on the tanks? Sails? No? Can't be done? Then push? Can @jpaternotte, @rubenbrekelmans, and @RobJetten do that? Jan shouldn't nibble too much on the Ozempic or else he will blow away. And then with @DefensieMin as a siren on the bow? No? Can't do that? So electric then? With the engineers who install the charging stations? Although, for that, we don't have enough natural gas again. And if I'm not mistaken, the scarcity in diesel is closely related to the scarcity in kerosene. If you want to bomb Russia with your mighty F35s, your tank is already empty above Germany. You have to go the rest flying. Do we maybe still have the F35PG* variant in our collection? Can we fly that towards Russia from the Vaalserberg with favorable winds? Can that be done with all the bombs and grenades? We don't have the latter either? Jesus... Or can we let that F35 fly on LPG? That would be nice. The price of LPG usually doesn’t go up that fast. There is another problem: you can only bomb during the day if you want to refuel everywhere. At night, that’s only possible along the highway. But then you do have a runway. But even this isn't without problems: I have a Mercedes R500L, an eight-cylinder. With a small LPG tank. In no time, you find yourself at the pump with that thing. And you get cramps in your thumb because you have to hold that button for so long. With such an F35, you would have to land and take off about 20 times quickly to get to Russia. The return journey is less problematic. #Putin has enough gas. Although, I’m not sure he has the right tank connection. And I think you have to press the installation button for a very long time before the tank of such an F35 is full. Who is going to do that? @DefensieStas? He can probably handle it. Then he can still press his mustache somewhere (against something). Can we maybe send the navy? We still have a few frigates, right? What do you say? Cannon broken? You don't need that at all: you can't hit anything with it anyway. Just ask the Americans. They have experience with that by now. Well. All quite tricky. But our leaders will surely find a solution. One of the recurring themes in the decline of superpowers throughout history is that the powers that be increasingly disconnected from reality in the (dozens of) years leading up to it and then suddenly realized that the (military) power they thought they had was no longer there at all. Does that seem familiar to you? I think #Putin is pouring himself an extra glass of vodka tonight. And that Xi Jin Ping is having a lavish dinner tonight with Peking duck, babi pang pang, and Bam Goreng. *Paraglider. #militair #energie #diesel (translated)
Kolejna afera w PZPN-ie z alkoholem w tle. ❗️ @KoltonRoman: Transparent kibiców Lecha "Łączy nas wódka"? Na dzisiejszym zarządzie Cezary Kulesza powinien złożyć wniosek, że cofa tę karę. https://t.co/aNZ6Rdhpta #PZPN #LechPoznań #alkohol
Wenige Stunden nach der Eröffnung des Oktoberfestes in München erlebte der erste Besucher eine Alkoholvergiftung, nachdem er angeblich eine ganze Flasche Wodka konsumiert hatte und daraufhin ärztlich betreut werden musste. #Oktoberfest #Alkoholvergiftung #München
@NCZAS1 Nie Polska tylko całe NATO I nie w ramach wojny na Ukrainie tylko w razie gdyby napadła nas rosja Ale nie dziwi wasz kwik, antypolskie kmioty, skoro wy witalibyście najeźdźców wódką i wypiętą w ich stronę Torkowską xD https://t.co/MkDc8DyC4N #NATO #Polska #Bezpieczeństwo
Im Rahmen des Zollstreits zwischen den USA und Kanada hat Präsident Donald Trump Einfuhrverbote für verschiedene kanadische Produkte, einschließlich Wodka, angekündigt, die ab dem 29. September gelten sollen. #Zollstreit #Handelsbeziehungen #Trump
🇵🇱 Drodzy Polscy Przyjaciele! W ostatnich dniach chwaliłem Wasze drogi, Żabki, Orliki… wczoraj jeszcze nasze termy. Ale teraz zasiądźmy do stołu. Bez kilometrów i rywalizacji. Po prostu: co Wy jecie, co my jemy - i co kradniemy sobie nawzajem z talerza. 😁 Z Waszych dań my, Węgrzy, często zakochujemy się w prostych, sycących rzeczach. Pierogi ruskie. Żurek z kiełbasą. Oscypek z żurawiną. Kotlet schabowy z kapustą kiszoną. Do tego zimne piwo albo czysta wódka. Żadnych cyrków, pełny brzuch, koniec dyskusji. A Wy u nas? Słyszę to już od lat. Lángos. Gulasz. Kürtöskalács. Lecsó. No i oczywiście pálinka, po której człowiek nagle zaczyna rozumieć węgierską historię. Jak schodzicie na południe, z bufetu zawsze najpierw znika ten tłuściutki, czosnkowy, serowy lángos. Nie kłammy, lángos to Wasz letni romans z Węgrami. I jest jeszcze coś, bez czego u nas lato nie jest latem: Fröccs. Wino z sodą. Proste? Proste. Ale to nasza narodowa klimatyzacja w kieliszku. Mały fröccs, duży fröccs, „długi krok”, „sportowy”… ile wina, tyle sody, tyle nastroju. W upał to nie napój. To system przetrwania. Inny klimat, ten sam apetyt. Wy kisicie, parujecie i lepicie ciasto. My papryką palimy, w tłuszczu kąpiemy i wino z sodą mieszamy, jakby to była nasza filozofia. Więc nie ma rankingu. Kiedy jestem u Was, siadam do miski pierogów - a gdy Wy wpadacie na południe, wciskam Wam w rękę zimnego fröccsa i gorącego lángosa. Ale zdradźcie mi: jakie jest to jedno Wasze danie w Polsce, bez którego nie ma życia, i na co polujecie w pierwszej kolejności zaraz po przekroczeniu węgierskiej granicy? Bierzcie widelce. Stół jest wspólny. 🇭🇺🤝🇵🇱🍲🍷 #Polska #Węgry #Kuchnia #Pierogi #Lángos #Fröccs #Gulasz #PolakWęgier #Polska #Kuchnia #Jedzenie
‘Hoe is het daar in het Westen? Hier in Boedapest iets minder heet, ‘slechts’ 30 graden. Gisteravond gaf een onweersbui ons wat verkoeling. Mijn man Akos lijkt weer redelijk van de drank af te zijn. Horilka, een soort Oekraïense wodka gemaakt van rogge waar hij in Kyiv vaak al na het ontbijt mee begon, drinkt hij hier niet meer. Het blijft nu bij een glaasje zoete abrikozenpalinka in de avond.’
Według badań Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego ponad 8 000 000 Polaków cierpi na zaburzenia psychiczne. Podejrzewam, że jest ich trochę więcej... Dlaczego o tym piszę ❓❓❓ Bo niektórzy próbują nieudolnie "podważać" efekt Akcji "Iskra-Dog". Najpierw jedno ze Świadectw. PROTOKÓŁ nr 52 Świadek Zofia Sokołowska, lat 45, urzędniczka. Zeznanie złożone 20 VIII 1944 r. w Grodzisku Mazowieckim : „Dnia 9 sierpnia 1944 r. po wypędzeniu z mieszkań stałam z większą grupą na ul. Filtrowej i widziałam, jak Ukraińcy przyprowadzili 4 młode kobiety w wieku 18–20 lat i wciągnęli je w ciągu gwałtu i orgii do mieszkań domu nr. 71a. Wypuszczone nad ranem dziewczęta przyłączyły się do naszej grupy. Jedna z nich opowiadała mi, że przez całą noc były gwałcone, przechodząc z rąk do rąk żołdaków, i poddawane ich dzikim gwałtom przy pijatyce i muzyce; jedna z nich kurczowo nie opuszczała fortepianu, by grając bez przerwy ujść gwałtom – niestety i ona siłą, upojona wódką, była nękana w sposób okropny. Jedna z tych dziewcząt na drugi dzień została ponownie wyciągnięta pod pozorem, że wzywa ją komendant; po powrocie zwierzyła mi się, że była bita i szarpana oraz ponownie poddana gwałtom. Grupa nasza prowadzona była na Zieleniak. Po drodze robiono przystanki; rewidowano wtedy, robiąc wszystko co im się podobało, wyciągano kobiety, przykładając rewolwery, a nawet noże. Również starsze kobiety były narażone. Widziałam, jak goniono i szarpano starszą kobietę około lat 60. Wszystkie te bestialstwa były popełniane przez Ukraińców”. Akcja „Iskra–Dog” ⬇️ Akcję zainicjował Edward Serwański (ps. „Mietek”, „Karol Szymański”) - poznański historyk i prawnik, żołnierz AK, uczestnik Powstania Warszawskiego. 7 sierpnia 1944 r. Niemcy wyrzucili go z kamienicy przy ul. Żelaznej. Przeszedł przez PIEKŁO Woli i dotarł do Brwinowa pod Warszawą. Tam spisał własne przeżycia i zrozumiał, że trzeba natychmiast dokumentować zbrodnie, zanim świadkowie zginą lub rozproszą się. Patronat naukowy i organizacyjny objął prof. Zygmunt Wojciechowski (twórca Instytutu Zachodniego), a akcja działała w ramach struktur Polskiego Państwa Podziemnego. Jak zbierano relacje Świadków ❓⬇️ Zaczęto ok. 3 tygodnie po wybuchu Powstania (od połowy sierpnia 1944 r.). Pracował kilkudziesięcioosobowy (czasem do ok. 100 osób) zespół ankieterów : historycy, prawnicy, nauczyciele, studenci, pielęgniarki, robotnicy, rolnicy. Relacje zbierano przede wszystkim wśród uciekinierów i wysiedleńców w miejscowościach podwarszawskich : Brwinów, Milanówek, Podkowa Leśna, Pruszków, Piastów, Ursus, Włochy i dalej (nawet do Skierniewic, Łowicza, Piotrkowa, Częstochowy). Świadkowie opisywali : Rzeź Woli, masowe egzekucje, gwałty, grabieże, palenie miasta, warunki w Dulagu 121 w Pruszkowie, walki powstańcze. Dane osobowe i nazwy miejscowości szyfrowano (szyfr polialfabetyczny). Protokoły przepisywano na maszynie, rękopisy niszczono. Łącznie zebrano ok. 315 zaprotokołowanych relacji (część zaginęła). Fragmenty tej UNIKLANEJ dokumentacji były wykorzystane podczas Procesu w Norymberdze. Korzystał z nich m. in. brytyjski prokurator Elwyn Jones Akcja "Iskra - Dog" jedne z najwcześniejszych i najbardziej AUTENTYCZNYCH świadectw o ZBRODNIACH podczas Powstania Warszawskiego. Kochani bardzo proszę o POMOC w moje zbożnej pracy. Nic dla siebie ❗️ WSZYSTKO dla Ojczyzny czy Pamięci Polskich Męczenników. Robimy RT, piszemy komentarze i pomagamy w ocaleniu Strażniczki Pamięci Narodowej. https://t.co/uYX0ELCMFj #PamięćHistorii #ZaburzeniaPsychiczne #PowstanieWarszawskie
@LechPoznan I tak mi nikt nie uwierzy ale piłem z nim wódkę absoluta na promie z Niemiec do Danii w 2023 roku. #LechPoznan #wódka #Dania
Smirnoff pozostaje największą marką wódki na świecie, ale globalny ranking za 2025 rok pokazuje coraz wyraźniejsze przetasowania. Lider traci trzeci rok z rzędu, ukraińskie marki mocno rozpychają się w czołówce, a najwyżej sklasyfikowana polska Żubrówka zajmuje dopiero szóste #Smirnoff #wódka #ranking #UA #PL
Der Kopf des Russischen Hauses ist weg, das Problem bleibt: Mitte Mai gibt Pawel Iswolski noch Interviews. Der Direktor des Russischen Hauses in Berlin, seit 2017 im Amt, redet wie immer: Wer behaupte, das Haus mache Propaganda, betreibe selber welche. Auf Instagram postet er Fotos aus dem Innenhof, ein Wandbild, ein paar Berliner Projekte. Alles wie gehabt. Nichts deutet darauf hin, dass dieser Mann das Land verlassen will. Wenige Tage später steht derselbe Mann in Nischni Nowgorod, seiner Heimatstadt, vor russischen Sprachstudenten. Und wird vorgestellt als: Ex-Direktor. Keine Ankündigung, keine Verabschiedung, keine Erklärung. In seiner Instagram-Biografie steht plötzlich „Former Director“, sein letzter Beitrag ist ein Video mit dem Titel „Neun Jahre in neun Minuten. Ohne Worte.“ Der Chef des größten russischen Kulturzentrums außerhalb Russlands ist über Nacht verschwunden, und kaum jemand weiß, warum. Es gibt eine Erklärung, und sie führt mitten ins Problem. Iswolski lebte von 2017 bis 2022 mit einem Dienstpass in Deutschland, im Mai 2022 bekam er eine Diplomatenkarte. Die gilt vier Jahre. Sie wäre genau jetzt, im Mai 2026, fällig gewesen, und vieles spricht dafür, dass sie nicht verlängert wurde. Das klingt nach einer Formalie. Es ist das Gegenteil. Genau dieser Diplomatenstatus hat das Russische Haus jahrelang unangreifbar gemacht. Als die Berliner Staatsanwaltschaft 2023, nach einer Strafanzeige des früheren Grünen-Politikers Volker Beck, wegen möglicher Sanktionsverstöße ermittelte, wurde das Verfahren wieder eingestellt. Begründung: Die Verantwortlichen genießen diplomatische Immunität. Man kommt nicht an sie heran. Fällt der Status, fällt der Schutz. Womöglich ist Iswolskis stiller Abgang das erste Mal, dass das Auswärtige Amt in dieser Sache überhaupt Konsequenz gezeigt hat, indem es einen Ausweis einfach auslaufen ließ. Seine Nachfolgerin? Steht schon bereit. Swetlana Nekrasowa, bisher seine Stellvertreterin, eine langjährige russische Kulturfunktionärin. Pikant ist dabei, wer sie unter anderem ausgebildet hat: Deutschland. Nekrasowa war Bundeskanzler-Stipendiatin der Alexander-von-Humboldt-Stiftung, ein Programm für „angehende Führungskräfte“, bezahlt aus Mitteln des Auswärtigen Amts. Ein Irrsinn: Offenbar fördert Deutschland mit der einen Hand die russischen Kader, um sie mit der anderen Hand den Apparat zu sanktionieren, in dem unsere „Musterschüler“ Karriere machten. Aber, und das ist der eigentliche Punkt: Ob das Haus Iswolski führt oder Nekrasowa, ändert nichts. Es wechselt der Hausherr, nicht das Haus, das weiterhin mitten in der deutschen Hauptstadt das tut, was Russen in solche einem Umfeld tun – und wir reden hier nicht von unauffälligen Sprachkursen! Denn das Russische Haus in der Friedrichstraße ist kein Goethe-Institut mit Wodka und Tschaikowski. Es ist der größte Auslandsableger von Rossotrudnitschestwo, einer Behörde des russischen Außenministeriums. Und die steht seit Juli 2022 auf der EU-Sanktionsliste, eingestuft als Kanal für Kreml-Propaganda. Im hauseigenen Kino liefen Filme des verbotenen Senders RT, im Erdgeschoss verkauft eine Buchhandlung russische Propagandaliteratur. Moskau umgeht die Sanktionen mit einem simplen Trick: Man behauptet, die Russischen Häuser seien „unabhängige Kulturzentren“ und hätten mit der Agentur nichts zu tun. Dumm nur, dass die Webseiten in Berlin und Paris Rossotrudnitschestwo früher selbst als Träger genannt haben. Jetzt kommt der Satz, den man immer wieder hört, von Politikern, von Behörden, in fast jeder Zeitungsmeldung: „Der Vertrag zwischen Deutschland und Russland ist nun mal unkündbar.“ Dieser Satz ist falsch. Und das gehört ein für alle Mal klargestellt. Ob und wie Russische Haus in Berlin agieren kann, beruht nicht auf einem Vertrag, sondern auf fünf. Vier davon sind kündbar, mit klaren Fristen. Der wichtigste ist das Tätigkeitsabkommen von 2011. Es regelt, was im Haus überhaupt stattfinden darf, vom Sprachkurs bis zur Kinovorstellung, und es verlängert sich automatisch um fünf Jahre, wenn keine Seite rechtzeitig kündigt. „Rechtzeitig“ heißt: sechs Monate vorher. Dieses Fenster schließt sich in diesem Jahr erneut, exakt am 6. Dezember 2026. Es gibt nur einen einzigen Vertrag, der tatsächlich nicht ohne Weiteres kündbar ist: das Immobilienabkommen von 2013, mit 99 Jahren Laufzeit. Und ausgerechnet auf dieses eine zeigt das Auswärtige Amt, wenn es „pacta sunt servanda“ sagt, Verträge seien einzuhalten. Es beruft sich auf den einen Vertrag, der seine Untätigkeit deckt, und schweigt über die vier, die es nicht tun. Dabei gibt es selbst für diesen von Guido Westerwelle 2013 unterzeichneten Hundertjährer einen Hebel: Artikel 62 der Wiener Vertragsrechtskonvention erlaubt eine Kündigung, wenn sich die Geschäftsgrundlage grundlegend verändert hat, wenn also die Welt, in der man unterschrieb, nicht mehr existiert. 2013 war von russischem Angriffskrieg, EU-Sanktionen, Propaganda im Berliner Russischen Haus und vor allem hybriden Angriffen auf unseren Staat, die wir eindeutig auf Russland zurückführen können, keine Rede. Heute schon. Es ist also kein juristisches Problem. Es ist ein fehlender Wille. Und der hat eine lange Geschichte. Gebaut hat das Haus die DDR. Bauherr war aber nicht die DDR, sondern die sowjetische Freundschaftsgesellschaft. 1984 wurde das Haus eröffnet, 29.000 Quadratmeter, im Foyer eine Lenin-Statue. Acht Tage vor der Eröffnung schenkte die DDR der Sowjetunion das Grundstück zur unbefristeten, unentgeltlichen Nutzung. Ein Staat, der seine eigenen Bürger an der Mauer erschießen ließ, überreichte der Besatzungsmacht einen Palast in bester Lage. Dann fiel die Mauer, und niemand stellte die naheliegende Frage: Mit welchem Recht sitzt Russland hier eigentlich noch? Das Grundstück gehörte jetzt der Bundesrepublik, das Gebäude blieb russisch. 2013 wollten Außenminister Westerwelle und sein Kollege Lawrow die Sache „regeln“. Das Ergebnis ist von einer Einseitigkeit, die einem die Sprache verschlägt. Russland bekam das Berliner Grundstück, 99 Jahre, kostenlos, dazu das geschenkte Gebäude als sein Eigentum bestätigt. Und Deutschland verpflichtete sich, auch noch die Grundsteuer dafür zu zahlen. Im Gegenzug sollte Deutschland in Moskau ein Grundstück für ein Goethe-Institut bekommen, Pacht: ein Rubel im Jahr. Deutschland hat dort nie gebaut. Das Gelände wurde später mit Wohnungen überplant, und das Goethe-Institut in Moskau ist seit 2022/23 ohnehin lahmgelegt, Konten gesperrt, ein großer Teil der Mitarbeiter ausgewiesen, Rumpfbetrieb. Doch wir haben’s ja: Die Grundsteuer zahlt Deutschland bis heute. Bis 2024 waren es rund 70.000 Euro im Jahr. Seit der Grundsteuerreform 2025, erklärt das Auswärtige Amt beruhigend, sei Russland „nicht mehr Steuerschuldner“. Klingt gut. Ist aber, wenn man genau hinschaut, ein Eingeständnis. Das Gebäude gehört Russland, der Boden dem Bund. Bei einem Gebäude auf fremdem Grund schuldet seit der Reform der Eigentümer des Bodens die Steuer, für Grund und Gebäude zusammen. Der Eigentümer des Bodens aber ist der Bund. Im Klartext: Nicht Russland ist die Steuer los, sondern der deutsche Steuerzahler trägt sie jetzt komplett, bei den explodierten Berliner Bodenwerten vermutlich höher als je zuvor. Wer könnte das beenden? Nicht das Land Berlin. Die Grünen-Fraktionschefin Bettina Jarasch verkündete im Mai trotzig: „Am Ende kriegen wir auch noch das Russische Haus geschlossen.“ Schön gesagt, nur kann sie es nicht. Weder Senat noch Bezirk haben hier die Hand am Hebel. Außenpolitik und das Kündigen von Staatsverträgen sind Sache des Bundes, also des Auswärtigen Amts. Dort, und nur dort, müsste die Entscheidung fallen. Und dort fällt sie nicht. Der Widerstand hat sogar einen Namen. Henry Lindemeier, der seit über zwei Jahren fast täglich mit der ukrainischen Fahne vor dem Haus steht, erfuhr aus einschlägigen Kreisen, wer sich im Auswärtigen Amt offenbar gegen die Schließung sperrt. Gestern nannte er den Namen auf X öffentlich: Es sei Staatssekretär Bernhard Kotsch im Auswärtigen Amt, der die Kündigung verhindere. Aus dem Umfeld des Europaparlaments hört man Ähnliches. Das Motiv, heißt es, sei die Angst vor einer weiteren Eskalation der ohnehin zerrütteten Beziehungen zu Moskau. Eskalation, wirklich? Sind wir mit Russlands Angriffen auf uns nicht längst über dieses Stadium hinaus? Trotzdem will Deutschland der größten Auslandsvertretung einer sanktionierten russischen Behörde mitten in der Hauptstadt die Tür aufhalten und obendrein die Nebenkosten zahlen? Wer da von Eskalation spricht, hat die Rollen verwechselt. Und damit zur eigentlichen Frage, die zu selten gestellt wird: Warum hängt Moskau so an diesem Haus? @HenryLindo123 hat darauf eine Antwort, die ich teile. Es geht hier nicht nur um Propaganda, um subversive Handlungen hinter verschlossenen Türen mitten in der Hauptstadt, auch nicht um neue Anwerbungen von Russlandfreunden, sondern um die Pflege der alten. Das Russische Haus ist der Ort, an dem Russland ein bestehendes Milieu – die ohnehin 100-Prozen- Überzeugten – zusammenhält und auf Linie bringt: russischstämmige Berliner, Russlanddeutsche, auch Exilrussen. Man wirbt nicht erst Leute, man hält sie sich warm. Für den Fall der Fälle. Und dieser Fall ist nicht abstrakt. Der Militäranalyst Franz-Stefan Gady beschreibt in seinem neuen Buch ein Szenario, in dem Russland gerade die NATO-Drehscheiben Deutschland, Tschechien, Slowenien und das neutrale Österreich ins Visier nimmt, mit Raketen, mit Sabotage, mit Saboteuren vor Ort. Wer in einem Zielland ein verlässliches Netzwerk braucht, der baut es nicht erst im Ernstfall auf. Er pflegt es vorher. Jahrzehntelang. In einem Haus mit Konzertsaal und Sprachkursen. Ob es so kommt, weiß niemand. Es ist eine Deutung, kein Beweis. Aber sie erklärt, warum ein bloßes „Kulturzentrum“ politisch so unantastbar behandelt wird, und warum ein ausgelaufener Diplomatenausweis offenbar die größte Bedrohung ist, der dieses Haus seit 1984 ausgesetzt war. Iswolski geht, Nekrasowa kommt. Das ist nicht die Geschichte. Die Geschichte ist: Der Vertrag ist kündbar. Die Frist läuft bis zum 6. Dezember. Es bräuchte nur eine Unterschrift, und den Mut, sie zu leisten. @AussenMinDE. Außenminister Johann Wadephul. Staatssekretär Dr. Bernhard Kotsch. Sie müssten es nur wollen. #Russland #Diplomatie #Kulturzentrum
W wyniku wzrostu akcyzy oraz rosnących kosztów produkcji i logistyki, ceny wódki w Rosji wzrosły o 12,2% od początku roku, co obciąża przeciętnych Rosjan w dobie kryzysu gospodarczego i finansowania działań wojennych w Ukrainie. #wojna #wódka #ceny
@nymoen_ole @SchmittJunior Ja, wer kennt sie nicht, die blühenden sozialistischen Landschaften... Besonders hervorstechend der Beitrag der Zwangskollektivierung und der Zwangsarbeit im Gulag Und dann war der Wodka billig und reichlich verfügbar!! #Sozialismus #Geschichte #Gulag