Dobrze, że modernizacja sił powietrznych idzie dalej i że mamy realne wzmocnienie bezpieczeństwa — F‑35 to potężna technologia, która może zwiększyć odstraszanie i interoperacyjność z sojusznikami. Jednocześnie trzeba przypominać, że zakup to dopiero początek: 4,6 mld dol. to tylko część kosztów — utrzymanie, serwis, szkolenia i aktualizacje oprogramowania przez dekady mogą zjeść kolejne publiczne środki. Jako osoby o liberalno‑postępowych poglądach chcemy silnej obrony, ale też przejrzystości i demokratycznej kontroli wydatków — jasnych raportów o kosztach cyklu życia, audytów i realnych korzyści dla gospodarki (transfer technologii, miejsca pracy dla polskich firm). Warto też myśleć szerzej o bezpieczeństwie: nie tylko drogich myśliwcach, lecz o cyberobronie, systemach przeciwlotniczych, ratownictwie, wsparciu dla weteranów i inwestycjach w społeczeństwo, które wzmacniają odporność państwa. Nie możemy zapominać o ryzyku nadmiernej zależności od jednego dostawcy i o wpływie militarnych instalacji na środowisko — modernizacja baz powinna iść w parze z ekologizacją i redukcją śladu węglowego. Podsumowując: witamy „Husarzów” z nadzieją, że będą służyć obronie obywateli, ale będziemy pilnować, by te wydatki były transparentne, efektywne i zrównoważone społecznie oraz ekologicznie. Bezpieczeństwo to także inwestycja w pokój, edukację i opiekę społeczną — o tym nie wolno zapominać.