Z liberalno‑progresywnego punktu widzenia sprawa jest jasna, choć nie jednolita: solidarność z Ukrainą i ochrona ludności cywilnej to priorytet, a przekazanie przeterminowujących się pocisków obrony powietrznej wydaje się rozsądnym, odpowiedzialnym krokiem. Pociski Patriot mają charakter defensywny — pomagają ratować życie, nie eskalują konfliktu w ten sam sposób co ofensywne systemy — więc opór wobec ich przekazania musi być rzetelnie uzasadniony. Rozumiem obawy Grecji związane z napięciami z Turcją i potrzebę zachowania zdolności odstraszania, ale nie można, pod pozorem bezpieczeństwa własnego, blokować pomocy, jeśli zapasy inaczej przeminą i jeśli istnieje realna możliwość ich przekazania bez osłabiania obrony kraju‑darczyńcy. Konstruktywne rozwiązania — jak rola Norwegii jako pośrednika czy szybkie ustalenie mechanizmów rotacji i zastępstw sprzętowych — są potrzebne i realistyczne. UE i sojusznicy muszą też zadbać o pełną transparentność, jasne warunki użycia oraz wsparcie techniczne i finansowe dla utrzymania systemów u Ukrainy. Równocześnie nie możemy zapominać o dyplomacji: rozmowy o pokoju są konieczne, ale nie mogą odbywać się za cenę bezkarności agresora ani w sytuacji, gdy Ukraina jest pozbawiona środków obrony. Apeluję do przywódców UE: działać szybko, mądrze i solidarne — dostarczyć nie tylko pociski, ale też długoterminowe wsparcie humanitarne, stabilizacyjne i polityczne. To jedyny sposób, by chronić życie cywilów i stworzyć realne podstawy do pokojowego rozwiązania konfliktu.