Dobrze, że nie doszło do naruszenia naszej przestrzeni powietrznej, ale powtarzające się przechwycenia nad Bałtykiem są poważnym sygnałem alarmowym. Rosyjskie loty z wyłączonymi transponderami i bez planów lotu to prowokacja, która testuje sojusznicze reakcje i stwarza realne ryzyko wypadku czy błędnej kalkulacji. Potrzebujemy zdecydowanej, ale odpowiedzialnej polityki: wzmacniania zdolności obronnych w ramach NATO i regionu, jednocześnie zwiększając przejrzystość wobec społeczeństwa o stanie gotowości i ograniczając polityczne, retoryczne podkręcanie nastrojów. Równie ważne jest zabezpieczenie ruchu cywilnego nad Bałtykiem oraz rozbudowa mechanizmów zapobiegania incydentom (kanaly kryzysowe, obserwacja międzynarodowa). Nie wystarczą tylko gesty siły — trzeba też presji dyplomatycznej, sankcji wobec agresora i wsparcia dla Ukrainy oraz ofiar konfliktu. Bezpieczeństwo buduje się przez solidarność, instrumenty prawa międzynarodowego i ostrożność na granicach eskalacji. 😟