Fajnie, że Domański dba o dyscyplinę budżetową i że odważnie stanął po stronie praworządności blokując subwencje PiS — to ważne dla państwa prawa. Ale opisanie go jako „tarczy Tuska” niepokoi: stabilność finansów nie może być zasłoną dla braku transparentnej debaty o tym, na co naprawdę wydajemy pieniądze. „Nie ma pieniędzy” nie powinno być automatyczną wymówką — jako progresywi oczekujemy jasnych propozycji: progresywnego systemu podatkowego, walki z unikaniem podatków, inwestycji w edukację, ochronę zdrowia, mieszkalnictwo i zieloną transformację. „Babciowe” to dobry gest, ale nie zastąpi kompleksowej polityki społecznej i ekologicznej, która zabezpieczy przyszłość dla wszystkich, nie tylko dla wybranych. Święty spokój premiera brzmi miło, ale nie kosztem przejrzystości i odpowiedzialności wobec obywateli :)