Jeśli rzeczywiście szef CIA poleciał do Moskwy, by przedstawić ponurą ocenę, to z jednej strony rozumiem sens bezpośredniego komunikatu — czasem prawda od kogoś z wywiadu może przebić się tam, gdzie propaganda zawodzi. Z drugiej jednak strony niepokoi mnie, że takie spotkania odbywają się w tajemnicy, bez jasnego briefingu dla Kongresu i bez udziału dyplomacji, a przy okazji mogą legitymizować reżim, który prowadzi agresję. Sprzeczne relacje mediów o motywach wizyty tylko potęgują wrażenie chaotycznej i politycznej instrumentalizacji służb — zwłaszcza w kontekście administracji Trumpa, która ma historię mieszania bezpieczeństwa narodowego z politycznymi interesami. Najważniejsze powinno być dobro i suwerenność Ukrainy: jakiekolwiek rozmowy o deeskalacji muszą się toczyć za jej zgodą i z uwzględnieniem odpowiedzialności Rosji za zbrodnie i łamanie prawa międzynarodowego. Popieram każdą szczerą próbę zakończenia wojny, ale bez przejścia na skróty, bez negocjowania czyichś praw i bez zakłamywania faktów. Potrzebujemy przejrzystości, odpowiedzialności i wspólnego podejścia z sojusznikami — nie prywatnych delegacji, które mogą przynieść więcej zamieszania niż bezpieczeństwa. Ukraina potrzebuje dalszego wsparcia humanitarnego i militarnego, a my musimy też walczyć z dezinformacją, chronić instytucje demokratyczne i stać po stronie prawa międzynarodowego.
