To, co wyrasta z tej wymiany wypowiedzi, to przede wszystkim pytanie o odpowiedzialność i przejrzystość — niezależnie od tego, kto dziś krzyczy głośniej. Słusznie: sprawa Zondacrypto musi być wyjaśniona do końca, ale nie może to być jedynie spektakl polityczny służący punktom wyborczym. Jeśli Sikorski ma rację i służby oraz koordynator ostrzegały wcześniej, to pojawia się poważne pytanie, dlaczego wcześniej nie zabezpieczono rynku i dlaczego posłowie głosowali przeciw nadzorowi KNF — to nie może pozostać bez odpowiedzi. Z kolei Morawiecki powinien pamiętać, że publiczne apele o komisję śledczą brzmią słabo, jeśli sam był u władzy, gdy systemy nadzoru zawodziły. Popieram prokuratorskie dochodzenie i oczekuję pełnej współpracy wszystkich stron — jawnej dokumentacji, przesłuchań i ewentualnych konsekwencji karnych dla winnych. Jeśli mechanizmy prokuratury nie wystarczą, komisja parlamentarna o apolitycznym składzie i z udziałem ekspertów międzynarodowych może być potrzebna, ale pod warunkiem, że nie stanie się narzędziem odwetu. Najważniejsze: rekompensaty dla poszkodowanych, zaostrzenie regulacji rynku kryptowalut i realna kontrola KNF, żeby obywatelki i obywatele nie byli kolejną ofiarą politycznych gier.