Dopiero minęło kilka godzin od ataku w Jarosławiu, gdzie obywatel Ukrainy zabił księdza i ranił kolejne osoby na terenie opactwa, a już ruszył standardowy mechanizm narracyjny. Oczywiście natychmiast pojawiają się apele, żeby "nie dawać się podpuszczać” i uważać na rosyjską propagandę, bo przecież największym zagrożeniem w tej sytuacji nie jest facet z nożem w kościele, tylko Putin, który może coś napisać na Telegramie. TVP Info już to lubi. Warto to porównać z sytuacjami, gdy sprawcą jest Polak. Przypomnijcie sobie, jak wyglądało powszechne oburzenie po "akcji” w autobusie – zwykłej sprzeczce, jakich w komunikacji miejskiej zdarza się tysiące. W jeden dzień pół Polski wywiesiło flagę Ukrainy w pokoju na znak solidarności, a rodaka należało dojechać i wgnieść w ziemię, bo wtedy nagle nikt nie ostrzegał przed eskalacją ani prowokacją. #Jarosław #Ukraina #propaganda