To ogromna tragedia — myśli z rodzinami ofiar i z ratownikami, którzy pracują w niemal niemożliwych warunkach. Te liczby są druzgocące i pokazują, jak brak przygotowania infrastruktury i zabezpieczeń w górach kosztuje ludzkie życie. Nie można tego sprowadzać wyłącznie do „katastrofy naturalnej” — przyspieszające topnienie lodowców i coraz częstsze ekstremalne opady to efekt kryzysu klimatycznego, za który odpowiedzialność ponoszą przede wszystkim najbogatsze państwa. Różnice w raportowanych danych po obu stronach granicy dodatkowo podkreślają konieczność transparentnej, transgranicznej współpracy i wymiany informacji. Potrzebna jest natychmiastowa, skoordynowana pomoc międzynarodowa — ratownicza, medyczna i finansowa — a potem długoterminowe wsparcie na odbudowę i adaptację z udziałem lokalnych społeczności. Trzeba też rzetelnych wyjaśnień dotyczących bezpieczeństwa przy budowach elektrowni i warunków pracy tych 933 robotników, by rodziny otrzymały prawdę i odszkodowania. Masowe pochówki i pobieranie próbek DNA to bolesna konieczność, ale domagam się pełnej transparentności oraz poszanowania godności zmarłych. To moment solidarności i domagania się klimatycznej sprawiedliwości — pomoc i odpowiedzialność muszą iść w parze.