WRLD

Search

#Naryszkin
Michał Fiszer 2w

Jak uniknąć wojny? Dobra rada "podżegacza wojennego" Ponieważ nazwano mnie podżegaczem wojennym to jeszcze raz napiszę, jak uniknąć wojny. W ramach podżegania do niej. Wojna to najpodlejsza rzecz jaka może się nam trafić. ale chyba równie podłe jest zniewolenie przez agresora. Przedwojenny minister SZ, płk Józef Beck powiedział coś takiego: „Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na okres pokoju zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę, wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor.” Tymczasem tu wcale nie chodzi o honor. Współczesne pokolenie nie zna takiego pojęcia, nie jest to żadna wartość dla młodych. Zostawmy więc honor w spokoju. Chodzi o coś o wiele bardziej praktycznego: czy pozwolimy agresorowi by zamienił nasz kraj w bandyckie państwo zarządzane z Kremla, wcale nie lepsze, a może i gorsze od bierutowskiej Polski z lat 1944-1956? Bo dokładnie tak się to skończy. Będą aresztowania, przemoc, zbrodnie, żadnej wolności, no i oczywiście korupcja i bezkarność okupanta, który może wyprawiać dowolne ekscesy. Ale możemy tego wszystkiego uniknąć. Po prostu nikt nas nie zaatakuje, ale to naprawdę zależy od nas. Rosja już wie, że straszliwie wtopili z Ukrainą, bo nie trzymali się własnej doktryny. Po prostu Władimir Putin, wbrew ostrzeżeniom choćby Siergieja Naryszkina (szefa Służby Wywiadu Zagranicznego), Władimir Putin założył, że Ukraińcy nie będą chcieli walczyć, nie będą stawiać oporu, a państwo się szybko rozsypie. Dlaczego tak myślał? Bo naród ukraiński zasugerował tak w wyborach. Mieli do wyboru jastrzębia który bardzo chciał walczyć z Rosją do upadłego, prowadził słynną operację ATO - Petra Poroszonkę. I mieli do wyboru gołąbka pokoju (wtedy), człowieka który obiecał, że z Rosją się dogada, że problemy rozwiąże na drodze dyplomatycznej, że języka rosyjskiego nie trzeba zakazywać, że cerkwi moskiewskiej nie trzeba zamykać - Wołodymira Zełenskiego. I kogo wybrali? No właśnie, głosowali na negocjacje, na zakończenie wszelkiej wojny, na porozumienie z Rosją, na normalność, na wznowienie współpracy z Rosją. Tyle, że po objęciu władzy prezydent Zełenski szybko zauważył, że z Rosją dogadać się nie da. Ani on, ani naród, nie chcieli być wasalem Rosji, a Moskwę nic innego nie interesowało. Pola do porozumienia nie było. To błędne przeświadczenie Putina sprawiło, że Ukrainę nie potraktowano ostrą akcją dezinformacyjną, intensywną wojną hybrydową, rozmemłaniu przez wewnętrzną agenturę wpływu, itd. Kiedy weszli, trafili na twardy opór, a zatem o gładkim przejęciu władzy mowy nie ma. Można okupować, ale co z tego, Amerykanie też okupowali z sojusznikami Irak i Afganistan, i jak to się skończyło? No właśnie. Okupacja to nie rozwiązanie, rozwiązaniem jest ZŁAMAĆ moralnie. Zamienić ludzi w zobojętniałych bezwolnych baranków. Tyle, że Ukraińcy wciąż się nie dają. Ukraina to jedno, ale jakie wnioski wyciągnęli Rosjanie? 1. Państwo musi zostać doprowadzone do stanu chaosu i rozkładu metodami hybrydowymi, przez wojnę informacyjną i z pomocą lokalnej agentury wpływu. 2. Taka wtopa jak w Ukrainie, w państwie NATO nie przejdzie. Dlatego trzeba potencjalną ofiarę wyrwać z UE i NATO, skłócając z sojusznikami. To kluczowe. A zatem Rosja nas zaatakuje zbrojnie TYLKO wtedy, jeśli zdoła osiągnąć dwa powyższe cele. Jeśli nie wyrwie nas od sojuszników i nie zrobi z naszego państwa galarety, wtedy nie zaatakuje. Za to będzie uporczywie próbowała osiągnąć dwa powyższe cele, Jak jej się uda, to po nas. Nie pomoże nam tysiące czołgów (bo nikt do nich nie wsiądzie) i miliony przeszkolonych rezerwistów (bo się nie będą stawiać do służby, nie będą bronić państwa z tektury). Dlatego ta wojna rozegra się w naszych głowach i na Facebooku. Jak tu przegramy, to po nas. To mamy rosyjskie czołgi w Warszawie. Ale jak tej wojny na FB nie przegramy, to Rosjanie nawet nie uruchomią silników swoich czołgów. Bo drugiej Ukrainy nie będą chcieli. Na zdjęciu - czołg PT-91 Twardy, te czołgi już wycofujemy, bo mamy nowe. Fot. Michał Fiszer Moi drodzy, jeśli Wam się podoba, i jeśli mam swój czas poświęcać, jeśli chcecie coś poczytać, to poproszę o kawkę, to tylko 10 czy 20 zł. Pozdrawiam wszystkim i dziękuję mocno tym, co kawki kupują. https://t.co/pPHnCSlfpS #Wojna #Pokój #Ukraina

15978
ppłk rez. Maciej Korowaj 4w

MGŁA WOJNY - prywatna notatka analityczna - 15.09.2026 Szukam punktu, w którym Rosja zwiąże 2 ścieżki, które dotąd prowadzi równolegle. Pierwsza to presja na wschodnią flankę NATO, którą od lipca liczę w 7 domenach i której 2 etapy opisałem jako glazomier i bystrotę. Druga to zimowa izolacja energetyczna Ukrainy. Pytanie brzmi, czy natisk przyjdzie zaraz po wyborach do Dumy, czy nieco później, i gdzie te 2 ścieżki spotkają się fizycznie. Zacznę od tego, co już wiem z pomiaru, a nie z intuicji. Statystyka monitoringu mówi, że Rosja nie czekała na wybory z kinetyką. Przestawienie tempa i geografii nastąpiło 31 sierpnia, 3 tygodnie przed głosowaniem. Sygnalizacja strategiczna wzrosła 7-krotnie, ale wyłącznie w kierunku zewnętrznym, Ławrow, Gruszko, Naryszkin, Pieskow o Litwie. Do wewnątrz Kreml milczy, komunikaty MO FR są techniczne, a Putin nazywa pogłoski o mobilizacji atakiem informacyjnym. Kalendarz wyborczy nie steruje więc tempem uderzeń, steruje tylko tym, co Rosja o nich mówi własnemu społeczeństwu. To pierwsza rzecz, którą trzeba mieć w głowie, szukając natisku. Nie zobaczę go najpierw w kinetyce, bo kinetyka już idzie. Zobaczę go w momencie, gdy narracja dogoni czyny. Druga rzecz. Ścieżka energetyczna też nie czeka na mróz. 8 września elektrociepłownia DTEK stanęła po kilku falach uderzeń, tego samego dnia wyłączenia objęły 5 obwodów i Kijów, a wieczorem 12 września roje Gierani po raz pierwszy w tym sezonie poszły na energetykę zachodnich obwodów, z podstacją na Rówieńszczyźnie jako celem. Kampania zimowa ma więc już swój glazomier, dokładnie tak jak kampania graniczna miała swój na Dunaju. Rosja mierzy ukraińską obronę powietrzną na zachodzie, zanim temperatura spadnie poniżej 8 stopni i zanim odbiorca zacznie odczuwać brak ciepła. I tu dochodzę do punktu, którego szukam. Obie ścieżki spotykają się nie w dacie, lecz w obiekcie. Tym obiektem jest zelektryfikowana kolej zachodniej Ukrainy z jej podstacjami trakcyjnymi na odcinkach Kowel–Jahodyn, Równe–Kowel i Lwów–Mościska. Podstacja trakcyjna jest zarazem celem kampanii energetycznej, bo należy do systemu, i celem kampanii korytarzowej, bo bez niej pociąg do Dorohuska staje niezależnie od stanu torów. Jedno uderzenie liczy się w obu ścieżkach, a jeśli pada w pasie 10 kilometrów od granicy, wywołuje po polskiej stronie ewakuację i poderwanie myśliwców bez jednego naruszenia. To najtańszy punkt w całym rosyjskim katalogu i pierwszy z 5 wskaźników natisku, które podałem w tekście o glazomierze i bystrocie. Rówieńska podstacja z 12 września zapala go do połowy. Teraz kalendarz, bo pytanie brzmiało kiedy. Widzę 3 okna i każde ma inną funkcję. Pierwsze okno to 21 września do 5 października, między zamknięciem lokali a ogłoszeniem wyników przez CIK. Tu spodziewam się natisku narracyjnego, nie kinetycznego. Filtr wyborczy znika, więc to, co 13 września mówił tylko Sołowjow o polskiej napaści na Kaliningrad, może przejść do Pieskowa, Zacharowej i do Putina osobiście. Mój drugi wskaźnik natisku, zmiana języka w Moskwie między 21 a 30 września, mieści się właśnie tu. Kinetyka w tym oknie pozostanie na poziomie bystroty, czyli około 3 wskaźników na 72 godziny, bo Rosja nie ma powodu jej podnosić, dopóki nie wie, jak ułoży się październik. Rytm z badania, 8 dni między kaskadami i 14 między szczytami fal, wskazuje na zagęszczenie między 16 a 22 września i kolejne około 30 września. Bieżący tydzień zaczął się od 3 wskaźników w 30 godzin, więc pierwsze z tych zagęszczeń już trwa. Drugie okno to 6 do 31 października i tu stawiam natisk właściwy. Zbiegają się w nim 4 rzeczy, które osobno nie wystarczą, a razem tworzą warunki, jakich Rosja nie będzie miała ani wcześniej, ani później. Nowa Duma zbiera się na pierwsze posiedzenie i może przegłosować to, czego Kreml nie chciał ogłaszać przed wyborami, od zmian w ustawie o mobilizacji po budżet wojenny. Pieskow 13 września powiedział, że trójstronne rozmowy z udziałem USA mogą wrócić w październiku, a każda dotychczasowa runda była poprzedzona zmasowanym uderzeniem, bo Rosja siada do stołu z pozycji siły i uderzenie jest częścią jej mandatu negocjacyjnego. Średnia dobowa temperatura w Ukrainie spada poniżej 8 stopni zwykle w drugiej dekadzie października i od tego dnia każde trafienie w ciepłownictwo przekłada się na odbiorcę w ciągu godzin, a nie tygodni. I wreszcie zamyka się okno białoruskie, Poczobut wyjedzie lub nie, Coale wywiezie więźniów lub nie, a Mińsk będzie potrzebował nowego gestu wobec Waszyngtonu, którym może być jeszcze szersze otwarcie nieba nad Polesiem dla dronów idących na Wołyń. W tym oknie obie ścieżki będą wykorzystane na maksimum jednocześnie, bo uderzenie w energetykę zachodniej Ukrainy tuż przed rozmowami służy 3 celom naraz. Osłabia pozycję Kijowa przy stole, wyłącza korytarz do Polski na tygodnie zamiast na 2 doby i produkuje po polskiej stronie kolejną odprawę o 17.00, którą rosyjskie media przerobią na gotowość Warszawy do wojny. Rosyjski planista nie musi wybierać między izolacją energetyczną a presją na NATO, bo oba efekty kupuje za tego samego Gierania. Trzecie okno to listopad i grudzień. Tu tradycyjnie leżą szczyty kampanii energetycznych i tu według źródeł Bloomberga zaczyna się 6 miesięcy uderzeń bez poważnych negocjacji. Ale to będzie natisk już rozpędzony, nie jego początek. Jeśli październikowe rozmowy się odbędą i nie dadzą Rosji tego, czego chce, presja na flankę wzrośnie w wersji karnej, jeśli dadzą, spadnie do poziomu utrzymania. W obu wariantach decyzja o kształcie zimy zapadnie w październiku. Podsumowanie Mój werdykt jest więc taki, że natisk nie przyjdzie zaraz po wyborach, choć zaraz po wyborach usłyszę jego zapowiedź. Zaraz po wyborach Rosja ubierze w słowa to, co zmierzyła we wrześniu. Uderzy z pełną siłą w obu ścieżkach jednocześnie w drugiej połowie października, w oknie między pierwszym posiedzeniem nowej Dumy, pierwszym mrozem i pierwszą rundą rozmów, a punktem zbiegu będą podstacje trakcyjne między Kowlem a Jahodynem i między Lwowem a Mościskami. Jeśli mam podać środek tego okna, wskazuję 15 do 25 października. Uwaga Zastrzegam od razu, że we wrześniu pomyliłem się co do tempa i modelowałem Rosję w rytmie kampanii, a ona szła w rytmie testu. Ten sam błąd mogę popełniać teraz, kładąc natisk na październik. Dlatego podaję 3 sygnały, które przesuną moją ocenę na wcześniej. Drugie uderzenie w podstację trakcyjną na Wołyniu lub Rówieńszczyźnie przed 30 września. Pojawienie się w komunikacie MO FR albo u Pieskowa słowa Polska jako uzasadnienia uderzenia, a nie tylko jako adresata groźby. Trzecia potwierdzona kaskada w monitoringu przed 25 września, czyli 4 domeny w 72 godziny w odstępie krótszym niż 8 dni od poprzedniej. Jeśli zapalą się 2 z 3, natisk zaczął się we wrześniu, a październik będzie jego kulminacją, nie startem. Wnioski Dla nas wniosek jest prosty i niewygodny. Mamy około 4 tygodni na podjęcie decyzji przed zdarzeniem, a nie po nim. Format sojuszniczy obrony powietrznej nad zachodnią Ukrainą, o którym pisałem, ma sens tylko wtedy, gdy zostanie ogłoszony przed pierwszym mrozem. Ogłoszony w listopadzie będzie reakcją, a reakcje Rosja ma już zmierzone. Pozdrawiam i dziękuję #Wojna #Ukraina #Rosja

13360
rmf24.pl Sep 4

Szef rosyjskiego wywiadu, Siergiej Naryszkin, ostrzegł, że konflikt w całej Eurazji jest realny, ponieważ europejscy liderzy mogą być zbyt pewni swojej zdolności do kontrolowania eskalacji napięć, co może prowadzić do niebezpiecznej sytuacji, gdzie nawet drobne incydenty wywołają poważny kryzys. #Naryszkin #WNP #eskalacja

www.rmf24.pl
Szef rosyjskiego wywiadu: Wybuch konfliktu w całej Eurazji realny
10517
Onet.pl Aug 27

Podczas spotkania w Moskwie szef CIA John Ratcliffe omówił z kierownictwem rosyjskiego wywiadu kwestie dotyczące działalności służb, co rosyjski dyrektor Naryszkin określił jako standardową praktykę, podkreślając, że rozmowy miały charakter roboczy i nie były niczym nadzwyczajnym. #wywiad #CIA #Rosja

www.onet.pl
To z nim spotkał się w Moskwie szef CIA. Naryszkin zabrał głos
11140
wiadomosci.wp.pl Aug 27

Dyrektor CIA John Ratcliffe spotkał się w Moskwie z szefem rosyjskiego SWR Siergiejem Naryszkinem, aby omówić potencjalne zagrożenia i próbę powstrzymania eskalacji konfliktu, w tym możliwe ataki Rosji na kraje bałtyckie oraz konsekwencje, jakie mogłoby to przynieść w kontekście artykułu 5 NATO. #Ukraina #CIA #Ratcliffe

wiadomosci.wp.pl
Ratcliffe i Naryszkin. O czym rozmawiali w Moskwie
12313
Michał Fiszer Aug 26

Szef CIA w Moskwie - to zły znak Wszystko wskazuje na to, że dyrektor CIA John L. Ratcliffe złożył wczoraj niespodziewaną wizytę w Moskwie, pierwszą podróżą szefa CIA do Rosji od wizyty Williama Burnsa w Moskwie pod koniec 2021 r., ostrzegając rosyjskie kierownictwo przed inwazją na Ukrainę. Czy jest to związane z jakimiś negocjacjami pokojowymi? Zapewne niedługo się przekonamy. Samolot na Flightradar wyświetlił się jako transportowy C-17A, ale przypuszczalnie leciał on nieoznakowanym, cały biały C-40 Clipper (wojskowa wersja pasażerskiego Boeinga 737). Co ciekawe, C-17A też lądował i są z jego lądowania filmy w runecie (rosyjskim internecie). Co ciekawe, przyleciał z Rygi (Łotwa), co moim zdaniem jest ważne. Ostatnie trzy lata spędziłem w Oddziale Łącznikowym Biura Ataszatów Wojskowych (wrzesień 1997- maj 2000). W tym czasie od lipca 1998 do lipca 1999 byłem obserwatorem wojskowym w misji UNIKOM w Iraku i Kuwejcie, a do listopada 1999 byłem na zaległych urlopach, więc zostaje 1,5 roku w OŁ BAW. W tym czasie oddelegowano mnie do analiz wywiadowczych (Basia, później Zosia, czy BSiA - Biuro Studiów i Analiz, a następnie ZSiA - Zarząd Studiów i Analiz WSI) gdzie miałem praktyki. Wtedy mieliśmy komórkę łącznikową CIA. Poznałem ich służbowo, ale tutaj zakończę dalszą część tej story. Poznałem też niemal wszystkich ówczesnych attache, czyli właściwie oficjalnych oficerów wywiadu swoich państw, z czego oczywiście w pełni zdawałem sobie sprawę, a przełożeni zadbali o to, żebym nigdy tego nie zapomniał. W każdym razie, jeśli DYREKTOR CIA leci do Moskwy to nie na kawę. To nie pocieszny i wiecznie wszystko przekręcający handlarz nieruchomości Steve Witkoff który w swoich dyplomatycznych wyczynach stał się memem. To osoba, która rzadko kontaktuje się z potencjalnym wrogiem. Ostatni raz inny dyrektor CIA William Burns był w Moskwie 2 i 3 listopada 2021 r. I coś im powiedział. Jak to mawiał mój ulubiony bohater, czyli "Brudny Harry" (Clint Eastwood): "wiem, co knujecie, smoluchy. Lepiej sobie darujcie, bo jak nie to będziecie mieć do czynienia z nami trzema: Smith, Wesson i ja." Ostrzegł Rosję, że wie o rosyjskich planach inwazji na Ukrainę. Nie posłuchali. Zrobili swoje, ale jak wiemy wtopili, bo Putin wierzył własnej propagandzie a nie swojemu szefowi wywiadu (Siergiej Naryszkin). Wtedy William Burns był w Kijowie 4 i 5 listopada 2021 r. Odwrotnie, można powiedzieć, najpierw Moskwa, a potem Kijów, a teraz najpierw Ryga, a potem Moskwa. Ciekawe, prawda? Smoluchy piszący cyrylicą szykują coś grubego. Coś, z powodu czego trzeba wysyłać dyrektora CIA ze specjalną misją do Moskwy, o szczegółach której się w ogóle nie mówi oficjalnie. Ale co? Emerytowany i dość moim zdaniem dość kontrowersyjny gen. bryg. Grzegorz Grodzki podejrzewa, że chodzi o uderzenia jądrowe. Mało tego, mówi o Polsce. Nie, nie chodzi o uderzenia jądrowe na Polskę. Choć prawdopodobieństwo użycia przez Rosję broni jądrowej rośnie i może nawet przekracza już ze dwa promile, to będzie to inne użycie, niż myślimy. Będzie to spektakularna ostrzegawcza próba, jakieś pieprznięcie ładunku na środku Morza Czarnego z dala od jakiegokolwiek statku. W taki sposób, że w sumie nie będzie wiadomo kto, choć wszyscy będą wiedzieli kto. Czyli takie: wszyscy wiedzą kto, ale przed sądem tego nie udowodnisz. Jak słynne zielone ludziki. Dlaczego tak? Bo ludzie w Europie wpadną w panikę. Bezwzględnie wymuszą na własnych władzach natychmiastowe zaprzestanie pomocy wojskowej dla Ukrainy. Ludzie oszaleją, będą masowe demonstracje, rozróby, petycje, politycy z określonych ugrupowań z różnych państw i rosyjska agentura wpływu ruszą z niespotykaną dotąd ofensywą informacyjną. I pewnie dopięli by swego. Z tą opcją wiąże się jednak wielkie ryzyko. Wiele rzeczy może pójść nie tak, a reakcja NATO może być absolutnie inna od oczekiwanej. Rosja mogłaby dostać takimi działaniami odwetowymi (na poziomie konwencjonalnym oczywiście), że rumakowanie by się skończyło. Dlatego uważam, że RACZEJ chodzi o coś innego. PRAWDOPODOBNIE, jeszcze przed końcem wojny w Ukrainie, Rosja sięgnie po Państwa Bałtyckie. Na Łotwie mają gotowy konflikt i właściwie Casus Belli, czyli kwestię tzw. "nieobywateli" - rosyjskiej mniejszości w tym państwie, stanowiącej znaczny odsetek społeczeństwa. Oczywiście nie oznacza to szybkiego wtargnięcia. Po prostu najpierw wywołają tzw. anomię społeczną, czyli stan kiedy państwo nie funkcjonuje, a obywatele nie wierzą i nie wspierają instytucji państwowym (kryzys legitymizacji). Kiedy Łotwa i może Estonia będą odpowiednio spreparowane wojną hybrydową (będą bezładną galaretą, a nie zwartym społeczeństwem, państwem w stanie rozkładu i paraliżu), dopiero wtedy sobie wjadą. Zrobią to tak, jak nie zrobili w Ukrainie, która nie była w stanie anomii i rozkładu, o czym się boleśnie przekonali. Spartolili głównie okres PRZEDwojenny, choć w samych działaniach wojennych się nie popisali. Ale i tak zostali powstrzymani dopiero 15 km przed Kijowem. W OSTATNIEJ CHWILI I NADLUDZKIM WYSIŁKIEM. CUD NAD DNIEPREM. O czym zapominamy, że tak niewiele brakowało. To HIPOTEZA. PRZYPUSZCZAM, że MOŻE chodzić o to. Bo możliwe są też inne opcje, na przykład selektywne uderzenia rakietami na cele w Polsce (przez pomyłkę nawigacyjną systemu oczywiście) albo jakieś na serio akty dywersji. Ale raczej stawiam na Państwa Bałtyckie. One są następne w kolejce po Ukrainie (lub jeszcze w trakcie, tam najłatwiej). A my w sensie pełnoskalowego ataku, dopiero po Ukrainie i po Państwach Bałtyckich. Uwaga: idiotyczne komentarze usuwam, a autorów blokuję. Zajmie to około pięciu sekund. Jak nie znajdziecie więcej tego konta, to znaczy, że ktoś przeholował. Na zdjęciu: sowiecki żołnierz w Wilnie, 1991 r. Fot. Redit Jeśli chcecie, żebym poświęcał swój czas na te wpisy, jeśli w ogóle chcecie je czytać, to poproszę o kawkę. To tylko kilka złotych, a mnie rekompensuje włożony w tę pracę czas. https://t.co/pPHnCSlfpS #CIA #Moskwa #Ukraina

20881
𝕸𝖔𝖗𝖌𝖊𝖓𝖘𝖙𝖊𝖗𝖓 Aug 25

Poprzednia wizyta dyrektora CIA w Moskwie miała miejsce pod koniec 2021 r., gdy William Burns spotkał się z Nikołajem Patruszewem (sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR) oraz z szefem SWR Siergiejem Naryszkinem, ostrzegając przed konsekwencjami inwazji na Ukrain. #CIA #Moskwa #Ukraina

12086
Michał Fiszer May 25

Jak zatrzymać Rosję? Władimir Putin wydawał się być człowiekiem sprytnym, silnym, wszechmocnym, który coraz bardziej umacnia swoją władzę, a przy tym miał pomysł, jak zdominować główną część Europy, tak by powstała w Europe wielka strefa wpływów i władzy, większa niż w czasach ZSRR. Tymczasem sprawuje władze już 26 lat i co osiągnął? Nawet Ukrainy nie potrafi sobie podporządkować. Specjalna Operacja Wojskowa trwa już dłużej niż Wielka Wojna Ojczyźniana. Wtedy pokonano III Rzeszę, a teraz nie da się rzucić na kolana Ukrainy, kraju o wiele słabszego, ze zdecydowanie mniejszym potencjałem (w porównaniu do innych państw z epoki). W dodatku Rosja traci wpływy w Kazachstanie i w Armenii, i jeszcze kompletnie straciła Syrię. Nie udało się wygrać Rumunii, a i Węgry jako państwo przyjazne też zostało stracone. Na pocieszenie jest Bułgaria, ale to wciąż wielka niewiadoma, może wcale nie być dobrym sojusznikiem. Słowacja też nie do końca spełniła pokładane w niej nadzieje. Na arenie międzynarodowej Rosja się raczej cofa niż zyskuje. Traci nawet to, co wcześniej z takim trudem wywalczono. Ważny sojusznik na drugiej półkuli, Wenezuela, został przez Amerykanów Rosji odebrany „tak o”, tylko patrzeć jak i Kubę sobie wezmą. Iran został ciężko sflekowany przez połączone siły izraelsko-amerykańskie i choć z wielkim poświęceniem, głównie własnej znękanej ludności, wciąż stawia opór, to jednak Rosja nie była mu w stanie wiele pomóc. Chiny uzależniły Rosję w stopniu niewyobrażalnym, rosyjska gospodarka wisi na chińskim jenie, a rosyjski przemysł zbrojeniowy stoi bez chińskich dostaw. Mówiło się o chińskiej inwazji na Syberię, a tu wcale tego nie trzeba, po prostu jednego dnia przyjdzie Xi Jinping z czekiem in blanco i zapyta: to ile za to co z was zostało? Rosja ropą stoi, na tym zarabia, ale co z tego jak rafinerie w Rosji palą się lepiej niż niegdyś słynne zapałki z Sianowa (wytwarzane pod patronatem ministerstwa kultury i sztuki, bo sztuka to zapalić, a kultura to przy tym nie zakląć), statki floty cieni są coraz bardziej ścigane, a to przez śmigłowce ze szwedzkimi czy francuskimi komandosami, a to przez ukraińskie bezzałogowe jednostki pływające. Inwestycje stoją, rąk do pracy nie ma, a kasy administracji terenowych świecą pustkami. Do wojska na kontrakty chętnych coraz mniej, zresztą i płacić za nie już nie bardzo nie ma czym. A na świecie śmieją się z Rosji. Z drugiej armii trzeciego świata, z piątego roku trzydniowej operacji wojskowej, z osiołków na froncie, z defilady bez sprzętu, ze strachu przed dronami trwającej tak krótko, że dumne oddziały będą musiały przebiec przed trybuną drobnym truchtem, jogging zamiast słynnych nóg uniesionych w kosmos w paradnej rosyjskiej mustrze. Śmieją się z mikroczipów wyjmowanych z automatycznych pralek na szrocie i wkładanych do rakiet balistycznych, z tych śmiesznych chińskich samochodów terenowych dla rosyjskiej armii zwanych „bojowymi wozami golfowymi”, z wojsk które zamiast gnieść wroga gąsienicami czołgów pędzą do ataku na sportowych motocyklach krosowych. Oligarchowie tracą dochody jak stróż w knajpie po wypłacie, generałowie są wściekli za zużywanie ich wojsk w bezsensownych mięsnych szturmach na wojnie bez chwały, bez szans na ordery i awanse, bez widoków na rychłe zwycięstwo. I gdzie ta słynna Doktryna Gierasimowa, gdzie osiąganie celów podstępem, wojną kognitywną, hybrydową? Nie oszukujmy się, ta doktryna może zadziałać doskonale, pod warunkiem jej bezbłędnego zastosowania. To bardzo trudne, ale możliwe. Ale Władimir Władimirowicz mocno przeholował w swojej pewności siebie. Nikołaj Naryszkin, szef Służby Wywiadu Zagranicznego ostrzegał, że nie zrealizowano fazy drugiej konfrontacji, ale rosyjski prezydent wiedział lepiej. Zamiast posłuchać człowieka który wiedział co mówi, Władimir Putin wiedział lepiej, zbeształ Naryszkina publicznie i zrobił po swojemu. A efekty widać. Komu potrzebny przywódca, który nie słucha rozsądnych podpowiedzi? A może czas na zmianę? A może pora na emeryturkę? Na prywatną salkę do ćwiczeń judo gdzieś na daczy pod Kuncewem? Bo na Krym na wakacje to na razie lepiej nie jechać, diabli wiedzą co w nocy przyleci. Dlatego Władimir Putin, jak donosi zachodnia prasa, bardzo się obawia o swoje życie. Coraz więcej czasu spędza w podziemnych bunkrach, nie pokazuje się, przebywa w gronie zaufanych mu ludzi, ze wzmocnioną ochroną. Właśnie dostrzegły to światowe media, choć my już wcześniej pisaliśmy, że to w tym kierunku zmierza. Że prezydent Rosji zacznie się obawiać o własne życie, że pucz na rosyjskich szczytach władzy staje się coraz bardziej prawdopodobny. Według doniesień nowe, rygorystyczne wytyczne bezpieczeństwa objęły kucharzy, fotografów i pracowników obsługi, którzy muszą przemieszczać się wyłącznie służbowym transportem. Personel pracujący bezpośrednio z prezydentem ma zakaz używania smartfonów z dostępem do internetu. Media donoszą też, że Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) miała przekierować zasoby z walki z przestępczością na monitorowanie członków rządu i administracji. Uruchomiono rozbudowaną sieć monitoringu w domach najbliższych współpracowników Putina. Dziennikarze dostrzegli też, że Kreml coraz częściej publikuje nagrania typu „konserwy” (wcześniej przygotowane filmy), aby ukryć faktyczne miejsce pobytu Putina. Prezydent natomiast drastycznie ograniczył liczbę odwiedzanych lokalizacji i unika przebywania w wybranych posiadłościach pod Moskwą. A tam gdzie przebywa, tworzy się szerokie „strefy bezpieczeństwa” z zakazem wstępu, lotu dronami, itp. Sprawdza się sąsiadów i ustawia się systemy przeciwlotnicze takie jak Pancyr S1. Większość tych przedsięwzięć pokazuje, że Putin obawia się nie ludzi, strajków, wystąpień, ale własnych współpracowników. Zapewne słusznie się obawia, czuje oddech na plecach, widzi fałsz w oczach bliskich współpracowników. Teraz to już tylko kupić popcorn i obserwować uważnie, co się będzie działo dalej. Najgorsze jest to, że z Ukrainy wycofać się nie może, bo wtedy dopiero nadszedł by czas prawdziwych rozliczeń. Ukraina gra na to. Gra o to, by Putina zwalono. By zastąpił go ktoś inny. To jedyna szansa Ukrainy i chyba nas, choć dla nas nieco niebezpieczna (dlaczego - o tym napiszę). Oczywiście kolejny władca Rosji lepszy nie będzie. Czy to będzie Nikołak Patruszew, czy Dmitrij Miedwiediew, czy Aleksandr Bortnikow, czy Igor Sieczin - jeden czort. Żaden z nich nie będzie lepszy, kierunku w którym zmierza Rosja nie zmienią. Ale nastąpi pewien okres chaosu, braku decyzyjności, może jakichś walk o władze. Front stanie, nowa ekipa będzie potrzebowała zawieszenia ognia - NA CHWILĘ. I tę chwilę można wykorzystać. Ustawić niewielki nawet kontyngent wojsk francuskich, niemieckich, norweskich, czy włoskich, i ostrzec Rosję, że jak znów ruszy - to wojna z Europą. Niech siedzą u siebie, nawet jeśli front zostaje tam gdzie jest. Trudno, tamtego Ukraina nie odzyska, ale wariant koreański, niekończącego się zawieszenia ognia bez trwałego pokoju - jak najbardziej możliwy. Rosja wie, że jeśli chce podbijać, to nie może wszystkich naraz. Musi pojedynczo, tak by inni sojusznicy nie pomagali, dlatego za wszelką cenę trzeba rozwalić UE. Wystarczy, bo jak się Amerykanie wycofają z Europy (jak planują i co nieuchronne), to NATO zostanie zastąpione organizacją w ramach UE. Kto poza, będzie poza wspólną obroną. Wtedy można próbować. Ale nie wszystkich na raz, bo Rosja nie da rady i Rosja to wie. Dopóki w kupie - dopóty bezpieczni. Na zdjęciu: Francuscy żołnierze na poligonie w Polsce, 2022 r. Fot. Michał Fiszer Jeśli podobają Ci się moje wpisy postaw mi kawkę, a będzie więcej https://t.co/3NOiJ9zNa8 #Rosja #Putin #Ukraina

11949