WRLD

Search

#bursztyn
Petenucci 3w

Wiedzieliście Państwo, że oficjalnym doradcą Wojciecha Balczuna w Kolejach Ukraińskich (Ukrzaliznyci) była pani Олена Марчук? Znana szerzej jako Weronika Marczuk-Pazura, a obecnie jako Weronika Marczuk? Ta sama pani, która rozpoczynała polską karierę w trójmiejskich klubach go-go będących pod kuratelą grupy niejakiego "Nikosia"? No to już wiecie 🙃 Im dłużej pochylam się nad dossier pana ministra, tym bardziej zastanawiam się, jak to jest, że Wojciech Balczun działa jak magnes na ludzi z szeroko pojętej ciemnej strefy, podejrzanych interesów i korupcyjnych układów. Spójrzmy na ten wyjątkowy katalog znajomości i zbiegów okoliczności: Jacek Dębski - minister sportu zastrzelony w gangsterskich porachunkach. Balczun zaczynał państwową karierę bezpośrednio u jego boku jako szef gabinetu politycznego. Weronika Marczuk - dziennik "Fakt" pisał o niej w 2014 roku następująco: "Do Polski przyjechała, mając 20 lat. Wylądowała w Sopocie. Rano studiowała prawo, a po nocach tańczyła w trójmiejskich klubach «Amazonka», «GoGo Land», w hotelach «Posejdon» i «Marina» - lokalach opanowanych wówczas przez trójmiejską mafię. Za dodatkową opłatą rozbierała się na wieczorach kawalerskich". Aferę z CBA i "łapówką" od "Agenta Tomka" celowo pomijam, ponieważ pani Weronika została uniewinniona. Jest tutaj jednak inny ciekawy wątek. Portal znaj kropka ua w artykule o wielu nieprawidłowościach co do działalności Balczuna w ukraińskich kolejach podaje następującą informację: "Po przybyciu na Ukrainę Wojciech powiedział, że nie zamierza przewozić żony i dziecka do Kijowa. Wynikało to z faktu, że podróż samolotem do nich zajmuje tylko godzinę. Menedżer przyjechał jednak ze swoją koleżanką Weroniką. Ukraińscy dziennikarze dowiedzieli się, że para mieszkała razem w Peczersku w drogim mieszkaniu." 🤡 Portal nie doprecyzował czy chodzi o panią Weronikę Marczuk, ale zbieżność imion i czasu jest raczej jednoznaczna. Orszak Balczuna - pan Wojciech nie przyjechał na Ukrainie pracować sam. Oprócz pani Weroniki przybyła wraz z nim cała świta "menadżerów" z Polski, którymi otaczał się wcześniej w rozmaitych spółkach. Wynikła z tego afera, w której padły oskarżenia o rozrzutność i defraudację środków. Na przykład w 2016 roku Balczun zamówił dla siebie i dwóch innych pracowników firmowe karty kredytowe. Mogli wydawać do 20 tysięcy hrywien dziennie. Środki te były przeznaczane na hotele, bilety, wyżywienie, udział w wydarzeniach kulturalnych. Jedną z tych osób był Remigiusz Paszkiewicz. Remigiusz Paszkiewicz jest od lutego 2026 roku...prezesem KGHM. Nie zgadniecie z czyjego nadania 🙃 Przypomną mi Państwo, która partia szła do ostatnich wyborów pod sztandarami walki z kolesiostwem i nepotyzmem? Aha, niedługo później ci sami członkowie zarządu w UZ postanowili wypłacić sobie wynagrodzenie za czas przepracowany PRZED podpisaniem umowy. Koszt ich usług oszacowano na trzy miliony hrywien, a gdyby tego było mało, to Balczun miał zlecić wypłatę 150 tys. hrywien za dwugodzinną konsultację polskiemu ekspertowi Andrzejowi Kopciowi. Który swoją opinię o spółce sporządził...odręcznie. Kurtyna. Bracia Dubnewycze (Jarosław i Bohdan) - ukraińska oligarchia grubego kalibru i posłowie, którzy zbudowali majątek na wielomiliardowych przetargach w Ukrzaliznyci. Za kadencji Balczuna w UZ ten układ trwał w najlepsze, a ludzie Dubnewyczów opanowali kluczowe stanowiska w spółce. Jarosław po utracie immunitetu i prokuratorskich zarzutach uciekł z kraju. Na pytania 🇺🇦 mediów o znajomość z braćmi Balczun odpowiedział, że zna, ale nie spotyka się. "Palę, ale się nie zaciągam"🙃 Mykoła Niemcow - postać znana, wczoraj szerzej opisywana. Człowiek będący z ministrem Wojciechem na pograniczu zażyłej przyjaźni i relacji wręcz rodzinnych. Był szefem wydziału UBOZ (biura ds. walki z przestępczością zorganizowaną) w milicji obwodu czerniowieckiego, choć najpewniej jest ukadrowionym bezpieczniakiem, bo bez pleców w tajnych służbach nigdy by nie mógł piastować posady dyrektora w ukraińskich kolejach. Portal Antikor przypisuje mu z tamtych lat krycie handlu narkotykami, nielegalnego alkoholu, przemytu i pobić aktywistów. Za Balczuna był dyrektorem bezpieczeństwa UZ i - według mediów śledczych - współorganizował masowy przemyt broni z Ukrainy do UE. Szlakiem kolejowym, ma się rozumieć 🚂 Anatolij Pałanijczuk - wiceszef ds. bezpieczeństwa Kolei Lwowskiej, opisywany jako architekt kanałów przerzutu przemycanych towarów do Unii Europejskiej. Afera bursztynowa - biznes wydobywczy Balczuna na Ukrainie, gdzie jego wspólnikami zostali: pułkownik Niemcow (postać znana) oraz Jerzy Dominik K. - polski biznesmen zatrzymany przez CBA pod zarzutami udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy i wyłudzeń VAT (co ujawnił TVN24 i "Newsweek"). Bartłomiej Babuśka - kluczowa postać w cieniu Balczuna. Tam gdzie jeden, tam i drugi. Fundusz Górnośląski, Agencja Rozwoju Przemysłu, MAP, biznes na Ukrainie. Działacz tarnowskiej PO, za którego rządów w państwowej spółce Fabios S.A. doszło do akcji CBA i śledztwa krakowskiej prokuratury ws. działania na szkodę firmy, dziwnego spadku zysków przed prywatyzacją oraz umów ze znajomymi - w tym z ukraińską firmą Bogema (jej właściciel był biznesowym wspólnikiem Babuśki). Mówi się, że przez kilka lat mieszkał na Ukrainie w obawie przed deszczem z czarnych chmur, które kolekcjonował nad głową. Przeczekał najgorsze i wrócił jako Konsul Honorowy Ukrainy w Tarnowie, by chwilę później znów zarządzać miliardami Skarbu Państwa 🤡 Włada płynnie po ukraińsku i - jak sam twierdzi - od 20 lat mieszka w dwóch krajach. Cień nad Cegielskim - pamiętacie wrzesień 2025 roku i to, co wydarzyło się w spółce H. Cegielski - Fabryka Pojazdów Szynowych? W momencie gdy Balczun i Babuśka wchodzili do struktur MAP i ARP, przy Zakładach Cegielskiego doszło do samobójstwa biznesmena obciążonego zarzutami korupcyjnymi. Według nieoficjalnych ustaleń Onetu wydarzenia w FPS mogły być częścią większej afery korupcyjnej związanej z ARP. Minął rok i cisza - amba fatima, była afera, afery nie ma. (Nie twierdzę, że Balczun i Babuśka mają z tym bezpośredni związek, ale z kronikarskiego obowiązku warto o tym wspomnieć). --- Starczy na dziś, co się uśmiałem przy redagowaniu tego tekstu - to moje 😂 Na koniec jeszcze pytanie z przymrużeniem oka: czy w bezpośrednim otoczeniu człowieka zarządzającego majątkiem Skarbu Państwa jest choć jedna osoba z czystą kartą, która nie otarła się o półświatek, korupcję lub prokuratorskie śledztwa? 🤡 Ja rozumiem sceniczny styl i rock 'n' rollową swobodę. Tylko że od konstytucyjnego ministra odpowiedzialnego za biliony złotych państwowego majątku należałoby oczekiwać otoczenia bliższego środowiskom naukowym czy uczciwemu biznesowi, a nie postaciom rodem z historii o Al Capone. #korupcja #Ukraina #polityka

15246
Jakub Tepper 🇯🇵✈️🎮🍙🍛 Aug 17

Ależ mam problem z tym naszym polskim morzem. Mamy przecież przepiękne, wspaniałe plaże. Piasek aksamitny, bielutki, sypki, mało gdzie w Europie jest tak super. Mamy piękną naturę dookoła. Wydmy czy gęsto porośnięte wzgórza i parki narodowe (np. w okolicach Międzyzdrojów) wyglądają bajecznie jak z filmów studia Ghibli. Mamy pieniądze unijne na renowacje. Widać, że promenady, skwerki, chodniki, infrastruktura rowerowa i inne podobne są dofinansowane, a tabliczek unijnych jest niemal tyle, co smażalni ryb. Mamy doskonały porządek. Zdziwiło mnie, ze w Świnoujściu przy morzu jest wręcz… sterylnie czysto. Codziennie służby miejskie sprzątają, zero walających się śmieci czy butelek, zero nieczystości, wygląda to pięknie. A co poza tym? Mamy kompletną cepeliadę. Nikt nie panuje nad tym jak wyglądają oznakowania lokali, jakie są reklamy, jaki jest hałas i chaos, jakie tony chińskiego badziewia się przewala codziennie. Mamy knajpiany valuemaxxing. Tyle, że po stronie właścicieli lokali. Oczywiście, można znaleźć tanie miejsca, ale słowo klucz to „znaleźć”. A tak, to poza cenami drastycznie niewystarczająca liczba niezadowolonych (to nie dziwi) pracowników, stoły klejące, toalety brudne, a towar smażony w najtańszym oleju na najtańszym sprzęcie. Mamy rządy deweloperów. Autentycznie zdębiałem, jak zobaczyłem bloki budowane w Międzyzdrojach DOSŁOWNIE na wydmach. Zaraz przyklejone do parku narodowego. W Świnoujściu absolutny horror architektoniczny, zero ładu i składu, „modernistyczne” straszaki co chwile ranią oczy, a wielkie hotele wyłaniające się zza horyzontu przypominają Ohmu zmierzające ku morzu. Mamy brak tradycji i brandingu. Przez te prawie 40 lat mogliśmy wyrobić tyle tradycji: przede wszystkim kulinarnych i pamiątkowych (bursztyn). Tymczasem nad morzem sprzedaje się przede wszystkim generyczne gówno do jedzenia: czipsy z ziemniaka, dziwne importowane lody, jakieś desery z tiktoka w „lounge cafe” i wspomniany wyżej chiński plastik. — Te wszystkie wady uwypukla dosłownie 12-minutowa podróż autem ze Świnoujścia do Ahlbecku, niemieckiej, przygranicznej miejscowości. Oglądająca zarówno polską, jak i niemiecką stronę po raz pierwszy żona spytała czy wjechaliśmy do Disneylandu (w którym byliśmy miesiąc temu). Idealnie zadbana zieleń. Stare, urocze budownictwo zaopiekowane, jakby powstało wczoraj. Praktycznie brak nowoczesnych horrorków architektonicznych. Nie wciska się świecących lampek i barakowozów w każdą możliwą przestrzeń. W większości jakieś stare knajpy z cenami w żaden sposób nie droższymi niż u nas (różnica w mocy nabywczej…!)… — To nie jest tak, że tam jest idealnie, a u nas wszystko do dupy. Co to to nie. Ale przeokropnie boli, że jest TAK BLISKO. Że tak niewiele brakuje, abyśmy byli dosłownie europejską top-lokalizacją wakacyjną. Nawet „bez pogody”, jak jest 20 stopni, to i tak jest co robić i na zmianę z upalnymi dniami to wypada super. A starczyłoby pokierować się trochę bardziej długofalowym planem, nie na wszystko zezwalać, poszukać partnerów „na poziomie” i ze zrozumieniem prawdziwej siły, dofinansować, wybierać perły. Ot, w Świnoujściu znaleźliśmy piekarnię Zakwas Kontrolowany - z pieczywem lepszym niż sieciowym (nie używam słowa „rzemieślnicza”, bo nie znaczy ono nic), nawet w rozsądnych cenach. Jedno miejsce, schowane na osiedlu. I co? I CODZIENNIE kolejka jeszcze przed otwarciem, czekałem prawie godzinę na chleb, chore. Jakościowe, nieoscamowane rzeczy się bronią, warto byłoby je pompować. Promować. Ściągać. Szukać miejsc starych, jakoś je pooznaczać, zrzeszyć, zachować ten „heritage”. Wydobyć dumę z tych właścicieli niewielkich lokali, którzy od lat działają. Uhonorowani też by się pewnie przyłożyli bardziej. A nie, że idziemy do jednej z knajp zawartych w przewodniku Michelin, to nie dość, że umiejscowiona w nowym, wielkim hotelu, to jeszcze… w sobotnie popołudnie, mimo braku jakichkolwiek oznaczeń, zamknięta, bo ktoś z hajsem urządził sobie w niej kinderbal. W restauracji z przewodnika, w sobotę popołudniu. Tym bardziej, że osoby może w wieku do 40 lat nie zrozumieją, ale to jest potężny, POTĘŻNY plus, że można wsiąść we własne auto lub pociąg i po kilku godzinach jazdy autostradą lub drogą szybkiego ruchu dojechać POD SAMO MORZE (tak, teraz można już pod samo morze z całej Polski). Nie martwimy się, gdzie mamy płyny w walizce. Nie zastanawiamy, czy nie jest 5cm za długa albo 3kg za ciężka. Nie przechodzimy przez bramki bezpieczeństwa ani nie czekamy na wolny slot na lotnisku. Nie zostawiamy depozytu z kredytówki w wypożyczalni aut. Nie szukamy dodatkowego ubezpieczenia. Jest masa drobnych i w gruncie rzeczy upierdliwych czynności, do których przywykliśmy (my, ekhm, młodzi), których tu po prostu nie ma. Wsiadamy, jedziemy, wysiadamy nad morzem i mamy relaks. PIĘKNA sprawa. A potem już spacer po plaży lub nostalgicznie pachnących wydmach z rodzinką lub Edytą Bartosiewicz albo Varius Manx na słuchawach, gdzie naprawdę uderza to inaczej, dużo mocniej. 90sPolskaMaxxing w pełni. I tym wpisem zupełnie nic nie zmienię, bo pewnie buntując się przeciw blokom na plaży „jestem antypostępowy”, ale trudno. Kto się nie boi takiej betonozy, niech obejrzy na Netflixie Pom Poko (Szopy w natarciu) Isao Takahaty i Księżniczkę Mononoke Hayao Miyazakiego. Igranie z naturą to ryzykowna sprawa! No ale cóż, i tak wrócimy. Polskie morze można tylko kochać. #PolskieMorze #Plaże #Turystyka

14940
rmf24.pl Aug 12

Krakowski profesor Wiesław Krzemiński potwierdził, że wyjątkowy bursztyn zawierający dobrze zachowaną muchówkę z rodziny Diopsidae, odkryty przez nauczyciela Roberta Fallaszka, stanowi rzadki przypadek sprzed 42-45 milionów lat, który dostarcza cennych informacji na temat ewolucji owadów i klimatu w Europie w eocenie. #bursztyn #Diopsidae #owady

www.rmf24.pl
W ręce krakowskiego profesora trafił niezwykły obiekt sprzed milionów lat
17675
Onet.pl Jun 4

Barbara Bursztynowicz skrytykowała negatywną opinię o artystach jako darmozjadach i podkreśliła, że projekt ustawy przewidujący dopłaty do składek ZUS dla artystów o niskich dochodach, mimo że odpowiada na potrzeby środowiska twórczego, budzi kontrowersje oraz obawy dotyczące oceny statusu artysty. #artysti #emerytury #ZUS

www.onet.pl
Barbara Bursztynowicz: nie wolno głosić, że artyści są darmozjadami
16112