WRLD

Search

#sosna
Neverforgetniki 1w

The author wrote that Thomas Sosna had volunteered for the AfD in Kassel. Therefore, the churches in Kassel did not want to employ the church musician any longer. The case is now going to the labor court. #AfD #Kassel #Kirchenmusik #DE (translated)

456
Magda Aug 9

Nigdzie już nie trzeba jechać W słoneczne dni patrzę, jak światło odbija się od jeziora. Na wodzie pojawiają się maleńkie gwiazdki. Zapalają się na ułamek sekundy, gasną i zaraz pojawiają kawałek dalej. Nie da się zatrzymać wzroku na jednej z nich, bo woda nieustannie je przesuwa, rozsypuje i tworzy od nowa. Lubię wpatrywać się w jezioro, niezależnie od pory roku. Latem blask rozchodzi się po powierzchni, a nad trzcinami krążą ważki. Jesienią woda ciemnieje i odbija drzewa, które z każdym dniem mają coraz mniej liści. Zimą nieruchomieje, jakby na jakiś czas wycofywała się ze świata. Mogę siedzieć tak długo, nie czekając na nic szczególnego. Myśli nadal przychodzą, ale tracą ostrość, a to, co jeszcze przed chwilą wydawało się pilne, nagle staje się mniejsze. Pod koniec dnia często wracam na brzeg. Niekiedy trafiam na ostatnie światło, innym razem słońca już nie ma, a nad wodą pozostaje tylko jasna smuga, ślad po minionym dniu. W ciepłe wieczory powietrze pachnie nagrzaną ziemią i sosnami. Od jeziora ciągnie chłód, który najpierw czuje się na skórze, zanim jeszcze zauważy się, że robi się późno. Patrzę na prawie wszystkie wschody i zachody słońca. Nie dlatego, że każdy jest niezwykły. Wiele z nich wygląda podobnie, ale żaden nie wróci. Jutro słońce zajdzie nad tym samym lasem, woda znowu odbije światło, a jednak będzie to już inny wieczór. Kiedyś w ogóle o tym nie myślałam. Dorastałam na Warmii i długo wydawało mi się, że jeziora, lasy i cisza są czymś zupełnie zwyczajnym. Po prostu istniały. Nie trzeba było się im uważnie przyglądać, bo następnego dnia nadal miały być na swoim miejscu. Człowiek rzadko tęskni za czymś, czego jeszcze nie stracił albo od czego nigdy nie był naprawdę daleko. Zrozumiałam to dopiero po wyjeździe. Kiedy studiowałam w Warszawie, często wracałam do domu w piątkowe wieczory. Autokar długo wydostawał się z zatłoczonego miasta, przeciskał przez ulice, światła i samochody. Przez kilka godzin siedziałam zmęczona, z głową pełną całego tygodnia, czekając, aż krajobraz za oknem wreszcie zacznie się zmieniać. Pamiętam jeden z takich powrotów. Wysiadłam z autokaru i pierwszą rzeczą, którą poczułam, był zapach powietrza. Pachniało domem. Nie potrafię powiedzieć, czym dokładnie był ten zapach. Może wilgotną ziemią, drzewami i wodą, a może po prostu wszystkim naraz. Powietrze było chłodniejsze i cięższe niż w mieście. Otaczała mnie cisza, choć przecież przejeżdżały samochody i gdzieś obok rozmawiali ludzie. Po Warszawie nawet zwykły wieczór w Olsztynie wydawał się ciszą. Wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że domu nie zawsze rozpoznaje się wzrokiem. Czasami wcześniej rozpoznaje go ciało. Po oddechu, temperaturze powietrza, napięciu, które nagle puszcza, choć człowiek nawet nie wiedział, że przez cały dzień je w sobie nosił. Wiele lat później, kiedy trafiłam na myślenie Gastona Bachelarda o domu i zamieszkiwaniu, znalazłam język dla czegoś, co wcześniej tylko przeczuwałam. Dom nie jest wyłącznie budynkiem ani adresem. Zostaje w człowieku jako układ światła, zapach, temperatura pokoju, szmer dochodzący zza ściany. Bachelard pisał o miejscach, które przechowujemy w wyobraźni, nawet jeśli dawno już do nich nie wracamy. Być może dlatego niektóre przestrzenie są w nas bardziej trwałe niż te, w których mieszkamy obecnie. Podobnie było później, kiedy mieszkałam na Cyprze. Wokół miałam morze, słońce i krajobraz, za którym inni tęsknili przez cały rok. Ja tęskniłam za zielenią, chłodem lasu i zapachem jeziora wieczorem. Kupowałam wtedy perfumy Duende. Dziś chyba nie można ich już dostać, ale przez wiele lat zabierałam je ze sobą wszędzie tam, gdzie byłam daleko od domu. Duende pachniało mi jeziorem. Nie samą wodą, raczej wilgotnym powietrzem, wieczornym chłodem i zielenią. Było w tym zapachu jeszcze coś, czego nigdy nie umiałam nazwać, a co natychmiast przenosiło mnie na Warmię. Odrobina na skórze wystarczała, żebym na chwilę poczuła się tak, jakbym znowu stała nad wodą. 🧵⬇️ #przyroda #jezioro #wspomnienia

12381
Kamila Gasiuk-Pihowicz May 14

RT @ZbigniewHoldys: Poruszyła mnie sprawa ścięcia przez bandziora/wandala/durnia stuletniej sosny z wielkim gniazdem orła bielika, co skońc… #ochronaprzyrody #sosna #orzełbielik #PL

www.lavanguardia.com
“Es imposible estimular adecuadamente funciones cerebrales concretas y no obtener cambios”