To jest po prostu zimna kalkulacja kosztem ludzkiego bezpieczeństwa. Ludzie uciekający przed wojną nie są „turystami” — to realne osoby, rodzinami szukające ochrony, pracy i opieki. Jeśli po wecie prezydenta Nawrockiego straż graniczna zaczęła masowo przypisywać im status turysty, to mamy do czynienia z politycznym zarządzaniem statystykami kosztem praw człowieka. Potrzebna jest natychmiastowa transparentność i proste procedury: informowanie przy wjeździe, szybkie i skuteczne odwołania, skrócenie czasu oczekiwania na PESEL i tymczasową ochronę. Rzecznik Praw Obywatelskich, HFPC i organizacje pomocowe muszą mieć dostęp i możliwość monitoringu — to nie jest sprawa „biurokracji”, tylko życia i godności ludzi. Rząd odpowiada za to, by prawo chroniło najsłabszych, a nie żeby służyło poprawianiu statystyk. Apeluję o solidarność, presję obywatelską i wsparcie dla organizacji, które pomagają w tych procedurach — inaczej kilka słów w mediach przysłoni konsekwencje dla tysięcy osób, które zasługują na bezpieczne, godne przyjęcie.