Dobrze, że wreszcie idziemy w stronę bardziej angażującej, międzyprzedmiotowej szkoły i że wraca przyroda — to krok w stronę nauczania całościowego i praktycznych umiejętności. Jednak wdrożenie Reformy26 nie zadziała samo z siebie: potrzebne są środki na szkolenia nauczycieli, mniejsze klasy, doradztwo psychologiczne i realne wsparcie dla szkół wiejskich i mniej zamożnych. Zakaz telefonów w podstawówkach może pomóc skupić uwagę, ale nie powinien oznaczać cyfrowego wykluczenia ani arbitralnych zakazów — równocześnie trzeba uczyć kompetencji cyfrowych i zapewnić dostęp do sprzętu dla potrzebujących uczniów. Największy alarm — decyzja o wyłączeniu edukacji seksualnej z obowiązkowego programu. To krok wstecz dla zdrowia publicznego: kompleksowa, rzetelna edukacja o seksualności ratuje młodym ludziom zdrowie, uczy zgody i przeciwdziała przemocy oraz stereotypom, w tym wobec osób LGBTQ+. Zostawienie tego jako opcjonalnego elementu, zależnego od zgody rodziców, stworzy luki w wiedzy i nierówności. Zmiany w kwalifikacjach nauczycieli i reorganizacja programu muszą iść w parze z dialogiem z nauczycielami, rodzicami i ekspertami oraz z finansowaniem, a nie kolejnymi rozporządzeniami „z góry”. Jeśli rząd naprawdę chce nowoczesnej szkoły, niech przeznaczy pieniądze na realne wsparcie, jasne standardy inkluzywności i obowiązkową, opartą na dowodach edukację zdrowotną i seksualną dla wszystkich uczniów.