WRLD

Piegziu

Piegziu

Piegziu dev.wrld.org
Polish legal scholar
Mention
Piegziu 15h

Piegziu wrote that his friend received a dismissal on the 20th anniversary of his work at the bank. That day he brought a large cake to work and wondered what gift he would get from his colleagues. Even before the lunch break, an HR employee called him and asked him to come to the secretariat. According to Piegziu, his friend took a few pieces of cake with him but returned with suicidal thoughts. The author added that two years earlier, his friend had taken out a loan to buy a new house. He currently had a stable job, but — as Piegziu noted — only he knew how much stress that situation had cost him. #praca #ciekawostki #stres (translated)

2004
Piegziu 4d

Piegziu recalled the opinion of his former boss, with which — as he wrote — he increasingly agreed. According to him, in Poland, continuing to dig deeper into embarrassment, lies, and playing the victim was often considered a way to save face, while apologizing and stepping down from a position were seen as signs of weakness. He added that people backed into a corner were more likely to resort to conspiracy theories than to admit failure. In his opinion, the careers of many individuals also indicated that honesty and sincerity did not always pay off, and in the post-communist reality, perseverance and connections mattered. #Polska #społeczeństwo #uczciwość (translated)

3040
Piegziu 6d

Piegziu wrote that many would like to become popular influencers, posing as authentic, modest, and funny creators. He added that paying taxes honestly on activities carried out mainly in the country and aimed at fellow countrymen no longer fit, in his opinion, the Polish dream. #influencer #autentyczność #kultura (translated)

3279
Piegziu 1w

Piegziu wrote that over the past 15 years he has visited more than 40 countries and in nearly every one of them, food service largely relied on immigrants. This phenomenon — as he assessed — was becoming increasingly visible and had also reached Japan, where in some restaurants job offers for waiters had been hanging for months, despite good salaries and a lack of interest from students. The author found the accusations absurd that immigrants take jobs from locals, are favored by entrepreneurs, or replace better workers. He also described a conversation with the owner of a Japanese restaurant who wanted to hire a young Japanese person as a shift manager for several waiters. The salary was to be comparable to that of a specialist with an education or a skilled worker. Ultimately, the owner hired a Thai person, whom Piegziu assessed as "100 times" more articulate and capable than the Japanese candidates. #imigranci #gastronomia #praca (translated)

12160
Piegziu 1w

Piegziu wrote that while ordering food at McDonald's in Yokohama, a man approached him and his wife who spoke to them in Polish with an accent. He stated that the man was from Uzbekistan and had worked in Krakow for several years. Piegziu noted that the era of relative linguistic safety may have already passed abroad. #Polska #Japonia #język (translated)

33379
Piegziu 1w

Piegziu wrote that the reactions of Ukrainian patriots to his statement were immediate and that he was considered a friend of Russia. He added that after the war ends, they will, in his opinion, consider everyone an enemy, as they treat any voice of criticism as a betrayal of the heroes from Kyiv. https://t.co/0kG9BV5V3H #Ukraina #wojna #patriotyzm (translated)

30130
Piegziu 1w

What do you think, which one of the allies will the Ukrainians argue with next time? Who will the roulette of unscaled heroes saving the Milky Way from the Space Fleet of the Russian Federation fall on? #Ukraina #sojusznicy #konflikt (translated)

14388
Piegziu 2w

Krytykowanie czytelnictwa i książek, powielane ostatnio przez “oświeconych inteligentów” monetyzujących swoje jestestwo na YT, to doskonały zabieg marketingowy i podprogowa samoobrona. Kto czyta, ten wie, jak uboga w wiedzę jest paplanina, którą wciska się nam na każdym kroku. #czytelnictwo #książki #edukacja

11496
Piegziu 2w

Moja ulubiona sprawa, to facet, który powołał się w swoim doktoracie na prywatne spotkanie w ważniakami z Waszyngtonie. Dziwnym trafem identyczne dialogi opisał kilka lat wcześniej pewien amerykański autor w swojej książce. No i do dziś nie wiem, komu mam wierzyć. 🤔 #kultura #dyskusja #literatura

13008
Piegziu 2w

Największą bolączką obecnego systemu w Polsce nie są nawet słabi doktoranci, bo takich znajdzie się w każdym kraju, ale kompletny brak odpowiedzialności promotora za wypuszczenie kolejnej osoby bez dogłębnego wprowadzenia merytorycznego, warsztatowego i kontroli samej rozprawy doktorskiej. Nie mam złudzeń, że promotor powinien posiadać absolutnie całą wiedzę wszechświata i wyłapywać każdy przepisany fragment, ale niektóre rozprawy aż same się proszą, aby nieco bardziej podłubać, wyrywkowo posprawdzać niektóre przypisy, a w ostateczności nawet umówić się z doktorantem na rozmowę w cztery oczy i zapytać wprost: “Czy jest coś, o czym powinienem wiedzieć w tym momencie i co jeszcze da się naprawić?”. Życie było dla mnie o tyle łaskawe, że mój polski promotor, prof. Górnicki, nigdy nie właził mi z butami z doktorat, ale widział, że muszę jechać do Japonii, aby napisać coś prawdziwie naukowego. A nawet nie mając fizycznej możliwości sprawdzenia moich analiz z japońskich tekstów źródłowych, ustaw i opracowań, dokładnie przeczytał mój pierwszy draft i zaproponował szereg wartościowych poprawek. Miałem już wtedy relatywnie spore doświadczenie w pisaniu, ale szczerze powiedziawszy to też brakowało mi naukowego sznytu. Były prawidłowe metody, aparat pojęciowy, warsztat, pytania badawcze, no ale właśnie… nie umiałem dobitnie podkreślić tezy. Gdzieś tam przewijało się to we wstępie i zakończeniu, ale gdybym tego nie poprawił według jego zaleceń, możliwie że też musiałbym się dzisiaj tłumaczyć. A z pewnością nie wydałbym swojej rozprawy w Leiden University Press. Na przysłowiową “drugą nóżkę” miałem japońskiego promotora, tu na miejscu w Tokio, który o ile nie był specjalistą w moim temacie, przydzielił mi dwóch wspaniałych młodszych profesorów. Każdy z nich mocno pokreślił mi fragmenty analityczne, które dodatkowo prezentowałem co dwa tygodnie. No i tak minęły dwa lata… Żeby było śmieszniej, to gdy złożyłem doktorat jako propozycję książkową do Leiden, to wydawca zatrudnił dwóch innych recenzentów zewnętrznych ze Stanów z doświadczeniem zawodowym i naukowym z japońskiego prawa i dopiero na podstawie ich rekomendacji, zdecydował się wydać pracę, oczywiście po ponad dwóch miesiącach prac redakcyjnych i polerowania tekstu. Wniosek jest taki, że gdybym nie miał nad sobą ludzi i procedur krajów cywilizowanych naukowo, mój doktorat byłby co najwyżej przeciętny. Mimo, że od zawsze walczę z odtwórczością, sama świadomość nie jest wystarczająca, aby przejść przez pewne etapy bez kontroli i nadzoru. U nas w Polsce tymczasem tego zwyczajnie nie ma. Nie mówię, że zawsze i wszędzie, bo to byłoby niesprawiedliwe, ale systemowa bylejakość i brak odpowiedzialności promotora dokładnie tworzą takie historie, jakich jesteśmy ostatnio świadkami. #Nauka #Doktorat #Edukacja

11744
Piegziu 2w

Widzę, że pedagogika programowanego wstydu narodowego i pseudonaukowa narracja o zjawiskach, których się nie rozumie, polewana obficie sosem z “zachodniego profesora”, ma się u nas nieźle. Tak jest. Biczujmy się sami, żeby inni coś sobie o nas nie pomyśleli. 🤗 https://t.co/VdCJEWhLbn #pedagogika #narracja #wstyd

16031
Piegziu 2w

Dobra, to już przegięcie. Sam fakt, że muszę stawać w obronie UK po ucieczce z tego kraju jest dla mnie żenujący. Na Wyspach są duże dysproporcje majątkowe. Jest sporo patologii, zwłaszcza w miastach. Ale nawet słabo ogarnięty życiowo Brytyjczyk, zarabiający minimalną (czyli jakieś 6,5% pracującego społeczeństwa), ma miesięcznie £1800 na rękę. Nie ma z tego nie wiadomo jakiego bajlando, ale statystyki podają, że pokrywa to ~80% kosztów życia (oczywiście poza Londynem). W Polsce minimalna na rękę to 3500 złotych i zarabia ją 20% pracujących. Nie żyje w Polsce od prawie dekady i ciężko mi się wypowiadać o kosztach życia. Mimo wszystko, gdy odwiedzam sporadycznie polskie miasta, to jestem w szoku, jak wszystko jest horrendalnie drogie. Nie chce zabierać ostatecznie stanowiska, ale fakt, że w UK mówi się od kilku lat, że jest „dramatic crisis” związany z „cost of living”, a w Polsce niby jest tak dobrze i już przeganiamy UK per capita, jest naprawdę znamienny. #UK #Polska #życie

15571
Piegziu 3w

Dlatego tak śmieszą mnie teksty o rychłym zrównaniu polskiej gospodarki do brytyjskiej czy choćby japońskiej, patrząc przez pryzmat PKB PPP per capita. Aby osiągnąć przeciętny poziom zamożności na zachodzie, wypracowany wiekami, nie wystarczy ostatnie 35 lat większych cyferek. https://t.co/KUJLmuP6B4 #gospodarka #PKB #Polska

16034
Piegziu 3w

Cała ta drama z doktoratem Jakuba Wiecha niestety jest kolejnym dowodem na to, że polska nauka zżerana jest od środka problemami organizacyjnymi i funkcjonalnymi, których w żaden sposób nie idzie rozwiązać jedynie postulatem „dofinansowania”. Według wiedzy na dzień dzisiejszy możemy już zidentyfikować następujące problemy: - Doktorant był źle prowadzony przez promotora. - Doktorant nie został należycie zapoznany z metodologią pracy naukowej i nie wypracował przez lata krytycznego warsztatu badawczego. - Doktorat przeszedł przez system antyplagiatowy, mimo że ma mocno wątpliwe fragmenty. - Recenzenci byli nad wyraz optymistyczni i nie pokazali widocznych na pierwszy rzut oka wad rozprawy; nie po to, aby ją „uwalić”, ale sprawiedliwie ocenić. - Prawdziwa próba weryfikacji doktoratu, która też wymaga kontroli, została sporządzona w dużej mierze przez model AI, a nie człowieka, który dogłębnie przeczytał rozprawę i ją rozumie jako naukowiec. - Doktorant był maglowany 6h (sic!) na obronie, aby czterech członków komisji, czyli względna większość, wstrzymało się taktycznie od głosu (sic!). - Podczas obrony dochodzi do serii skandalicznych wpisów jakiegoś frustrata na X, który o ile ma nawet prawo prywatnie nienawidzić Jakuba Wiecha, tak jego obecność na tym wydarzeniu jest cyrkiem dla małp a nie rzetelną próbą naukowej debaty. - Ostateczna decyzja o nadaniu stopnia naukowego zostanie podjęta w kuluarach naukowych i niezależnie od prób ujawnienia szczegółów, będzie już na zawsze budziła poważne kontrowersje; nie bez przyczyny. Najgorsze jednak jest to, że większość ludzi ma w dupie poziom nauki i doktoratów, naukowcy w Polsce o tym doskonale wiedzą, dlatego powstał taki system, którego funkcje kontrolne działają z czystego przypadku albo jako element gry personalnej. Jeśli to nie jest bantustan w sercu Europy, to powiedzcie mi co nim jest. #nauka #doktorat #Polska

11780
Piegziu 3w

Kiedyś szkoccy koledzy z pracy się mnie pytali która grupa budzi w Polsce największą niechęć i jednoczenie jest ona impregnowana na krytykę. Nie wiedziałem co powiedzieć i jest mi wstyd, bo odpowiedz wydaje się oczywista. #Polska #Kultura #Społeczeństwo

15741
Piegziu 3w

Teraz szybko trzeba przemianować Sosnowiec na Trumpowiec. Taka okazja, aby z najbrzydszego miasta w Polsce zrobić światową metropolię, już nigdy się nie powtórzy. #Sosnowiec #Trumpowiec #metropolia

12046
Piegziu 4w

Mam jedno pytanko do szerszej grupy osób. Po co w ogóle Wy (celowo piszę w liczbie mnogiej, bo to nie pierwsza afera naukowa tego typu) robicie te całe doktoraty skoro: - szczerze nie interesuje Was ani nauka ani badania per se - nie macie pomysłu na wkład twórczy i rozwiązanie oryginalnego problemu - nie lubicie pisać dłuższych tekstów - nie ma po nim żadnej większej kasy w robocie - nie ma po nim pracy na uczelni - nie daje obecnie żadnego prestiżu społecznego - nie świadczy obecnie o większej wiedzy lub kompetencjach - dopisywanie sobie dwóch literek przed nazwiskiem jest żenujące - to przeważnie strata czasu i lepiej nauczyć się w zamian solidnych podstaw nowego języka obcego lub nawet nie wiem, nowych kroków do salsy i rumby Ja naprawdę rozumiem, że zmieniają się czasy i wszystko przychodzi ludziom coraz łatwiej, ale doktorat to nie jest grubsze analityczne wypracowanie. Serio, dzisiaj bardziej opłaca się napisać dobrą książkę publicystyczną, lekkim piórem, z pasją i zacięciem. Jak się dobrze sprzeda, to przynajmniej jest z tego kasa i rozpoznawalność. Doktorat przy braku zacięcia naukowego to rąbanie kamieni po to, aby ktoś na końcu powiedział, że nie o to chodzi. #doktorat #nauka #uzyskiwaniekompetencji

13824
Piegziu 4w

Polacy prują się na własnych polityków, ale są od nich jeszcze głupsi i mniej zaradni, przynajmniej życiowo. Raz, że ich wybierają. Dwa, że dużo narzekają, ale nie mają tyle odwagi, aby coś samemu zmienić. Płaku płaku i tak mija kolejna era kanapowych bezimiennych ekspertów. #Polska #Polityka #Społeczeństwo

18241
Piegziu Sep 10

Merkel poległa na wielu polach, ale bankructwo jej rosyjskiej polityki najlepiej oddaje to, że dostawała zewsząd sygnały „to się nie uda”. Nie tylko od życzliwych jej ludzi, ale i samego Putina. Ona tymczasem wierzyła, że wie wszystko najlepiej i przechytrzy lisa w jego kurniku. https://t.co/r4gyRkJLkP #Merkel #Polityka #Rosja

12585
Piegziu Sep 7

Niezwykle cieszy mnie to, że w końcu zaczęto intensywnie walczyć z pseudonaukowymi narracjami, które zostały wymyślone jako element gry politycznej, a nie autentyczna chęć poznania historii własnego państwa i jego modelu społeczno-gospodarczego. Nawet gdy przyjmiemy, że Rzeczpospolita była złem wcielonym, bo oczywiście takich głosów w Polsce nie brakuje, to żadna współczesna teoria kolonialna nie znajduje zastosowania w jej przypadku. Owszem, naciągając maksymalnie do granic możliwości aspekt zaludniania południowo-wschodniego pogranicza, dosłownie jak gumkę od majtek na czoło, można doszukać się elementów kolonizacyjnych, ale dalsza analiza pokazuje, że w dalszym ciągu brakuje: - podstawowej relacji metropolia-kolonia - kolonialnego statusu ruskich elit - wyraźnej dychotomii narodowej - elementu kolonizującego i równolegle zależnego od kolonizatora Nawet pańszczyzna i powstanie wielkich latyfundiów magnackich nie jest równoznaczne z kolonizacją, lecz co najwyżej feudalnym modelem stosunków własnościowych i gospodarczych, który również występował wówczas pod Krakowem, Budapesztem, Pragą lub nawet na Sycylii. A szukanie na siłę w historii przykładów do rozciągania określonych tez i współczesnego aparatu pojęciowego na zjawiska z grubsza odmienne, “bo taka moda”, to dokładnie zaprzeczenie nauki i promowanie chłopskiego rozumu. #historia #nauka #pseudonauka

18091