WRLD

Search

#walczsercem
Marcin Józefaciuk 3w

Nie zgadzam się, aby państwo najpierw wybierało płeć ofiary, a dopiero później szukało przyczyn jej śmierci. Tak, kobiety są szczególnie narażone na śmiertelną przemoc w domu. Trzeba to badać i skutecznie im pomagać. Ale „częściej” nie znaczy „wyłącznie”. Szerszym, nadal niewidzialnym dla państwa problemem są zabójstwa w relacjach partnerskich. Ich wspólnym mianownikiem bywa przemoc, kontrola, groźby, rozstanie albo konflikt o dzieci. Ofiarami są kobiety i mężczyźni. Tymczasem Lewica wybiera politycznie wygodny filtr: wyłącznie płeć kobiecą. Sam raport przywoływany przez pełnomocnik rządu ds równości pokazuje, że 66 proc. analizowanych przypadków dotyczyło zabójstwa przez obecnego lub byłego partnera. To relacja partnerska jest więc kluczowym kontekstem. Problemem jest fakt, że raport bada tylko jedną płeć. Badając tylko kobiety, nie ustalimy jednak, które mechanizmy wynikają z płci, a które z przemocy w związku. Widać to jeszcze wyraźniej w parach jednopłciowych. Kobieta zabita przez partnerkę znajdzie się w obszarze prac zespołu zajmującego się śmiertelną przemocą wobec kobiet. Mężczyzna zabity przez partnera już nie. Ten sam rodzaj relacji, podobny mechanizm przemocy, zupełnie inna uwaga państwa. Po mojej interpelacji nr 17746 wiemy, że w 2024 roku procedurą „Niebieskie Karty” objęto 20 746 mężczyzn podejrzewanych o doznawanie przemocy domowej. W odpowiedzi nie przedstawiono jednak pełnych danych o miejscach dla mężczyzn i ojców z dziećmi, odmowach przyjęcia, dalszej pomocy ani jej skuteczności. Nawet danych telefonu pomocowego nie podzielono według płci. Mężczyzn policzono na wejściu do systemu, a później zniknęli. Nie wiem, czy celem Lewicy jest ukrycie męskich ofiar. Wiem natomiast, że taki będzie skutek zawężenia analizy do jednej płci. Potrzebujemy zespołu badającego wszystkie zabójstwa i zgony związane z przemocą partnerską oraz domową. Najpierw relacja i mechanizm przemocy, następnie płeć ofiary i sprawcy. Kobietobójstwo może być ważną podkategorią. Nie może być bramką decydującą o tym, czyją śmiercią zainteresuje się państwo. Chrońmy kobiety, nie czyniąc mężczyzn niewidzialnymi. Bez wojny płci. Bez ideologicznych filtrów. Bez pomijania ofiar. #walczsercem #przemoc #mezczyzna #kobieta #przemoc #kobieta #mezczyzna

13870
Marcin Józefaciuk 3w

PUDELEK URZĄDZIŁ REFERENDUM NAD MOIM CIAŁEM. Pyta, jak wyglądałbym bez tatuaży, po czym pokazuje moje zdjęcia sprzed prawie 20 lat. Więc pomogłem. Z pomocą AI stworzyłem aktualne fotografie siebie bez tatuaży. Nie podobają mi się. Nie dlatego, że są brzydkie. Dlatego, że widzę na nich człowieka, któremu ktoś wymazał kawał historii. Tatuaże są częścią mnie. Mojego ciała, drogi i decyzji. Możesz ich nie lubić. Nie musisz ich rozumieć. Ale nie masz prawa odbierać mi przez nie godności. Przeczytałem wszystkie komentarze. Małpa. Ćpun. Bezdomny. Chory psychicznie. Homofobiczne obelgi. Obrzydliwe insynuacje. Sugestie, że przez tatuaże nie powinienem nauczać ani zasiadać w Sejmie. To nie jest „ocena wyglądu”. To pogarda wobec człowieka, który nie mieści się w czyjejś ciasnej definicji normalności. A potem przeczytałem komentarz byłej uczennicy. Napisała, że moje lekcje były ciekawe, a charyzma i zaangażowanie zostały jej w pamięci. I nagle wróciły proporcje. Jeden taki komentarz znaczy dla mnie więcej niż setki anonimowych obelg. Tusz nie prowadził moich lekcji. Nie pracuje w Sejmie. Nie pomaga ludziom. Ja to robiłem i robię. Chcecie mnie rozliczać? Świetnie. Z głosowań, decyzji, słów i pracy. Rozmawiajmy o faktach, a nie o centymetrach wytatuowanej skóry. Nie usunę tatuaży. Nie przeproszę za nie. Nie będę wymazywał siebie, żeby uspokoić cudze uprzedzenia. To moje ciało. Moja historia. Moje życie. Jeśli moje tatuaże odbierają Ci szacunek do człowieka, problem nie leży w mojej skórze. Leży w Tobie. #walczsercem #posel #nauczyciel #tatuaże #szacunek #identytet

12059
Marcin Józefaciuk 4w

Dziś drugie czytanie ustawy o „wychowaniu patriotycznym”. Piękny tytuł. Fatalne prawo. Jestem synem oficera Wojska Polskiego, nauczycielem i byłym dyrektorem. Patriotyzmu naprawdę nie trzeba mnie uczyć. Nie zgadzam się jednak, by słowo „Ojczyzna” służyło do przykrywania centralizmu, chaosu i pracy nauczycieli bez gwarancji zapłaty. Obowiązkowe wycieczki, ale bez ewidencji czasu pracy, zagwarantowanego odpoczynku i wynagrodzenia za nadgodziny. Obowiązkowe kluby inżynierskie, ale bez gwarancji kadry, pracowni, sprzętu, godzin w pensum i dodatkowej zapłaty. Minister określi program. Administracja wskaże miejsca. Dyrektor zorganizuje. Nauczyciel odpowie. Rodzic być może zapłaci. Koszt trzech programów według projektodawców: 15 mln zł. Wariant wskazany w sejmowej ocenie skutków regulacji: około 3,5 mld zł. Ponad dwieście trzydzieści razy więcej. Serio? Projekt leżał prawie dwa lata, a potem został rozpatrzony na jednym posiedzeniu komisji. Radzie Działalności Pożytku Publicznego dano dwa dni. Jej późniejsza opinia była negatywna. Zgłosiłem poprawki chroniące nauczycieli, autonomię szkoły, pełne finansowanie, wolność sumienia i pluralizm. Odrzucono je. 🤦 Kiedy państwo chce czegoś od nauczyciela, mówi o misji. Kiedy nauczyciel pyta o zapłatę, słyszy o powołaniu. Powołaniem nie opłaci rachunków. Patriotyzmem nie rozliczy nadgodzin. Nauczyciel nie jest darmową siłą roboczą państwa. Szkoła nie jest wykonawcą politycznych haseł. Patriotyzm zaczyna się od państwa, które szanuje ludzi i uczciwie płaci za ich pracę. Ten projekt tego testu nie zdaje. Nie zasługuje na moje poparcie. #walczsercem #posel #sejm #edukacja #edukacja #sejm #patriotyzm

12888
Marcin Józefaciuk 4w

Najpierw podpisać. Potem opowiedzieć w radiu coś dokładnie odwrotnego. A na koniec zostawić nauczycieli z bałaganem. Sekretarz stanu w MEN, stwierdziła w radiowej Trójce, że nauczyciel nie musi sprawdzać każdej pracy domowej. Jej zdaniem wystarczy rozwiązać zadanie na tablicy, a uczeń może sam zauważyć swój błąd i ewentualnie zadać pytanie. Problem w tym, że rozporządzenie mówi coś zupełnie innego. Paragraf 12a ustęp 3, dotyczący pisemnych prac domowych w klasach IV-VIII: „Nauczyciel sprawdza każdą wykonaną przez ucznia pisemną pracę domową i przekazuje uczniowi informację”. Każdą. Nie wybraną. Nie przykładową. Nie tylko wtedy, gdy uczeń sam zgłosi wątpliwość. A teraz najważniejsze. Pod rozporządzeniem widnieje: „Minister Edukacji: w zastępstwie K. Lubnauer”. Tak. Katarzyna Lubnauer publicznie zaprzeczyła przepisowi, który sama podpisała. To nie jest drobne przejęzyczenie. Nauczyciele muszą stosować przepisy, a nie radiowe interpretacje kierownictwa MEN. Albo sekretarz stanu nie zna treści rozporządzenia, które podpisała, albo zna ją, ale przedstawia nauczycielom i rodzicom coś zupełnie innego. Obie możliwości są kompromitujące. Może najwyższa pora przestać bawić się systemem i oddać autonomię nauczycielom? #walczsercem #szkoła #edukacja #edukacja #szkoła #nauczyciele

11851
Marcin Józefaciuk 4w

@TVP , czy wyście już zupełnie na głowę upadli?! W „Pytaniu na śniadanie” urządziliście blisko dziesięciominutowy festiwal kpin z rodziców, szkoły i społecznego zaangażowania. „Szkolny koszmar rodziców”. „Możesz zostać skarbnikiem zaocznie”. „Nie wyjdziemy z sali, dopóki nie wybierzemy trójki klasowej”. Serio? Telewizja publiczna? To nie były niewinne żarty. To były przygotowane przez redakcję paski. Świadomy przekaz. Szczucie rodziców na szkołę i zniechęcanie ich do korzystania z własnych praw. Na antenie padło: ❌ „Przepisy żadne tego nie regulują”. Kłamstwo. Wybory i kompetencje rady rodziców regulują art. 83 i 84 Prawa oświatowego. ❌ „Decyduje regulamin szkoły”. Nieprawda. Szczegółowy tryb wyborów określa regulamin uchwalany przez samą radę rodziców. ❌ Nieobecny rodzic może zostać wybrany „z automatu”. Nieprawda. Nie ma żadnego automatycznego powołania. ❌ Skarbnik „musi dokładać z własnej kieszeni”. Kłamstwo. Składki rady rodziców są dobrowolne. Nikt nie ma obowiązku finansować jej działalności z własnych pieniędzy. ❌ Do pracy w radzie potrzebne jest doświadczenie w biznesie albo administracji. Bzdura. Nie ma takich wymagań. Zamiast rzetelnej informacji pokazaliście rodzicom, jak uciekać z zebrania, gdzie usiąść, żeby nie zostać zauważonym, jak unikać kontaktu wzrokowego i jaką wymówkę przygotować. To był humorystyczny instruktaż niebrania odpowiedzialności. W chwili, gdy w całej Polsce odbywają się pierwsze zebrania i wybory przedstawicieli rodziców, telewizja publiczna zrobiła z aktywności obywatelskiej karę, pułapkę i powód do wstydu. Wstyd, TVP. Naprawdę wstyd. Zgłoszę tę audycję do Rady Programowej TVP, Komisji Etyki TVP oraz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Zażądam zbadania programu, oceny odpowiedzialności redakcji, sprostowania nieprawdziwych informacji i wyemitowania rzetelnego materiału o prawach rodziców. Nie pozwolę szczuć rodziców na szkołę. Nie pozwolę zniechęcać rodziców do współpracy ze szkołą. Nie pozwolę, aby telewizja publiczna podawała kłamstwa i dezinformację jako poranną rozrywkę. Puste krzesło nie wypowie się. Telewizja publiczna nie powinna namawiać rodziców, żeby pozostawili je puste. #walczsercem #szkoła #rodzice #TVP #RadaRodziców #rodzice #szkoła #TVP

12687
Marcin Józefaciuk Sep 8

I znowu stworzono problem, pożar, który trzeba gasić... Zgłaszają się do mnie rodzice, dyrektorzy i pracownicy szkolnych stołówek. Nie dlatego, że chcą bronić chipsów, słodkich napojów czy niezdrowego jedzenia. Zgłaszają realne problemy z wdrażaniem nowych zasad żywienia. Dziecko może dostać posiłek idealnie zbilansowany na papierze. Ale jeżeli go nie zje, jego wartość odżywcza wynosi dokładnie zero. Szkoły i rodzice wskazują na: 🍽️ wybiórczość pokarmową i odrzucanie nieznanych smaków, 🍽️ problemy sensoryczne związane z zapachem, wyglądem i konsystencją jedzenia, 🍽️ ryzyko zwiększenia ilości wyrzucanych posiłków, 🍽️ dzieci wychodzące ze stołówki głodne i uzupełniające posiłek słodką bułką kupioną poza szkołą, 🍽️ brak powszechnych, praktycznych szkoleń dla kucharek i intendentów, 🍽️ dodatkowe koszty, zmiany umów cateringowych i problemy organizacyjne, 🍽️ niejasne przepisy i sprzeczne komunikaty administracji. Nie zamierzam przyłączać się ani do krucjaty przeciwko potrawom roślinnym, ani do propagandy sukcesu. Więcej warzyw, mniej cukru i dobra jakościowo żywność to właściwy kierunek. Ale dobra intencja nie zastąpi dobrego przygotowania. Co należy zrobić? Po pierwsze, Ministerstwo Zdrowia, MEN i GIS muszą wydać jedną, precyzyjną interpretację przepisów. Dziś nawet komunikaty instytucji publicznych wzajemnie sobie przeczą. Po drugie, potrzebny jest okres adaptacyjny, podczas którego sanepid pomaga i wyjaśnia, a nie od razu karze. Po trzecie, państwo powinno zapewnić bezpłatne szkolenia praktyczne, gotowe receptury, kalkulator norm oraz wsparcie dietetyków. Po czwarte, dzieci z alergiami, ARFID i poważnymi trudnościami sensorycznymi muszą mieć indywidualnie dostosowane posiłki. Po piąte, nowe potrawy należy wprowadzać rozsądnie - małe porcje degustacyjne, składniki podawane oddzielnie, znany dziecku element posiłku i żadnego zmuszania do „czystego talerza”. Po szóste, trzeba natychmiast rozpocząć monitoring - ilu uczniów korzysta ze stołówki, ile jedzenia trafia do odpadów, ile dzieci rezygnuje z obiadów i ile reforma naprawdę kosztuje. Nie wystarczy sprawdzić, co szkoła położyła na talerzu. Trzeba sprawdzić, czy dziecko to zjadło. Zdrowe żywienie nie może polegać na tym, że zdrowy obiad trafia do kosza, a głodne dziecko idzie po drożdżówkę. Reforma ma służyć dzieciom, a nie tylko dobrze wyglądać w ministerialnej tabeli. #walczsercem #szkola #posel #zdroweżywienie #szkoła #edukacja

13298
Marcin Józefaciuk Sep 7

Pani minister Barbara Nowacka zachęca, żeby uważnie przeczytać rozporządzenie dotyczące żywienia w szkołach. Słusznie. Szkoda, że sama najwyraźniej tego nie zrobiła. Trzy razy powtarza, że przepisy przewidują smażone mięso dwa razy w tygodniu. To nieprawda. Rozporządzenie mówi o dwóch porcjach świeżego mięsa oraz, zupełnie osobno, o maksymalnie dwóch potrawach smażonych (jakichkolwiek - niekoniecznie mięsnych). To dwa różne wymogi, które ministra połączyła w jeden nieistniejący przepis. Potem błędnie definiuje dietę planetarną jako jedzenie produktów lokalnych, krajowych i pochodzących od polskich rolników. Tymczasem dieta planetarna łączy zdrowie człowieka z troską o środowisko oraz zwiększeniem udziału produktów roślinnych. Co więcej, ten termin występuje w podpisanej przez Barbarę Nowacką podstawie programowej edukacji zdrowotnej. Uczniowie mają poznawać wpływ diety planetarnej na zdrowie człowieka i środowisko naturalne. Można popierać zdrowsze posiłki w szkołach. Można dyskutować o mięsie, strączkach i organizacji stołówek. Ale minister nie może przekręcać przepisów, atakować krytyków jako „niedouczonych”, a następnie pouczać rodziców, żeby czytali dokumenty. Pani minister, akty prawne czyta się przed wywiadem, nie po fact-checku. #walczsercem #edukacja #dieta #zdrowie #edukacja #dieta #zdrowie

22521
Marcin Józefaciuk Aug 31

Jutro będą mówić o szacunku, prestiżu i wdzięczności dla nauczycieli. Dziś nikt z rządu nie wyszedł do nauczycieli i pracowników oświaty protestujących przed Kancelarią Premiera. Byłem tam. Jako poseł, ale przede wszystkim jako nauczyciel. Nie bałem się przyjść - wywołany do tablicy. Przed KPRM stali ludzie, którzy jutro otworzą szkoły, przyjmą uczniów, uspokoją rodziców i po raz kolejny wezmą na siebie odpowiedzialność za cały system. Ci, którzy przed wyborami prosili nauczycieli o zaufanie, schowali się za bramą. A my, nauczyciele, już nie będziemy się chować. Ten protest nie był tylko o pieniądzach. Nauczyciele wyszli na ulice w sprawie całego systemu edukacji. W sprawie jakości nauczania, bezpieczeństwa uczniów i pracowników, warunków pracy, autonomii szkoły, prestiżu zawodu, stabilnego prawa oraz rzeczywistych priorytetów państwa. Godne wynagrodzenie nie jest nauczycielskim przywilejem. Jest warunkiem dobrej szkoły. Bez niego nie będzie specjalistów, stabilnych zespołów i ciągłości pracy z dziećmi. Ale nawet podwyżka nie naprawi systemu, w którym nauczyciela traktuje się jak darmowego opiekuna, testera, wykonawcę politycznych pomysłów i człowieka dostępnego przez całą dobę. Spójrzmy na fakty. Obywatelski projekt „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli”, poparty ponad 250 tysiącami podpisów, miał pierwsze czytanie w styczniu 2024 roku. Powołana podkomisja zebrała się tylko trzy razy. Pierwsze posiedzenie było organizacyjne, dwa kolejne dotyczyły projektu. Ostatnie odbyło się 6 marca 2025 roku. Od blisko półtora roku trwa cisza. Tak wygląda obiecane „przyspieszenie”. Do projektu PSL o wychowaniu patriotycznym złożyłem poprawkę gwarantującą nauczycielom podczas wycieczek ewidencję rzeczywistego czasu pracy, prawo do odpoczynku, zgodę na pracę nocą i w dni wolne oraz zapłatę za dodatkowe godziny. Większość odrzuciła ją w Komisji Edukacji. Najwyraźniej patriotyzmu można uczyć po godzinach, bez odpoczynku i za darmo. Rzecznika Praw Nauczycieli i Pracowników Oświaty nie ma. Na moją interpelację MEN odpowiadało ponad siedem miesięcy, aby w końcu napisać wprost, że nie prowadzi prac nad jego powołaniem. Samorządu zawodowego nauczycieli nie ma. Nie istnieje więc niezależna reprezentacja całego zawodu, dbająca o standardy, godność, autonomię i odpowiedzialność zawodową. Za to są kolejne reformy, kolejne obowiązki, niedopracowane przepisy i ustawy poprawiane dopiero wtedy, gdy ich skutki uderzą w szkoły. Szacunek dla nauczyciela i pracowników oświaty nie mieści się w przemówieniu na rozpoczęcie roku szkolnego. Mierzy się pensją, bezpieczeństwem, warunkami pracy, autonomią, jakością prawa i realnym wpływem na decyzje. Rząd dziś nie wyszedł do nauczycieli. My już nie będziemy się ukrywać. 👏 #walczsercem #nauczyciel #posel #nauczyciel #edukacja #szacunek

12526
Marcin Józefaciuk Aug 31

MEN ma receptę na wypalenie nauczycieli - potraktujcie szkołę jak przygodę. Kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego młoda nauczycielka pyta sekretarz stanu w MEN o wypalenie zawodowe i systemowe działania ministerstwa. Nie pyta o motywacyjny cytat. Pyta, co państwo zamierza zrobić. W odpowiedzi słyszy, że każdy uczeń to „trochę inna przygoda”, pani wiceminister zawsze lubiła uczyć, a zawód nauczyciela jest bardzo zmienny. To ma być systemowa odpowiedź? Brzmi to tak, jakby wypaleni nauczyciele po prostu za mało lubili uczyć. Jakby problemem było ich nastawienie, a rozwiązaniem odrobina ekscytacji. Wystarczy założyć kapelusz Indiany Jonesa, chwycić Kompas Jutra i ruszyć ku kolejnej reformie. Tylko że badanie przeprowadzone przez Uniwersytet Warszawski na zlecenie ZNP objęło blisko 1800 pracowników oświaty i pokazało, że: 🔹 50 proc. doświadcza wysokiego lub bardzo wysokiego skumulowanego stresu. 🔹 60 proc. cierpi na silne dolegliwości somatyczne, w tym bezsenność, przewlekły ból i wyczerpanie. 🔹 72 proc. nie potrafi jednoznacznie zadeklarować, że pozostanie w zawodzie. 🔹 Aż 13 z 20 najbardziej uciążliwych stresorów ma charakter systemowy. Jednym z nich jest chaos legislacyjny i wprowadzanie ciągłych zmian bez czasu na przygotowanie. Naukowcy mówią, że ciągłe zmiany przeciążają nauczycieli. A MEN mówi - zmienność zawodu chroni przed wypaleniem. Czyli pomylono przyczynę z terapią. Na pytanie o rozwiązania systemowe powinna paść odpowiedź o ograniczeniu biurokracji, stabilności prawa, realnym wsparciu psychologicznym, ochronie prawnej, warunkach pracy, wynagrodzeniach i wpływie nauczycieli na reformy. Zamiast tego dostaliśmy anegdotę o własnej pracy akademickiej oraz pogadankę o przygodzie. Praca nauczyciela może być pasją. Może dawać radość i satysfakcję. Ale jest też niezwykle odpowiedzialną funkcją, która kształtuje kolejne pokolenia. Przygoda może być metaforą. Nie może być polityką państwa wobec wypalenia zawodowego. Mnie to zwyczajnie wkurza. Bo nauczyciele nie potrzebują infantylizowania ich problemów ani coachingu od ministerstwa. Potrzebują, żeby MEN najpierw uznało skalę kryzysu, potem przestało go pogłębiać, a na końcu przedstawiło konkretny plan działania. A reakcja młodej nauczycielki? Bezcenna. #walczsercem #edukacja #szkoła #edukacja #szkoła #wypalenie

12645
Marcin Józefaciuk Aug 30

Sprawdziłem pink tax w Polsce. I mam problem. Nie znalazłem go tam, gdzie podobno miał być najbardziej widoczny. W codziennych zakupach. Porównałem 15 ścisłych par produktów. Ta sama marka, model, funkcja, pojemność albo cena jednostkowa oraz te same warunki promocji. Ile razy wersja kobieca była droższa? Ani razu. W 10 przypadkach ceny były równe. W 5 więcej płacili mężczyźni. Pink tax? W mojej próbie raczej blue tax. Męska maszynka kosztowała więcej. Męski krem kosztował więcej. Męskie wkładki były droższe. Część kobiecych ubrań sportowych była objęta lepszą promocją, podczas gdy mężczyzna płacił pełną cenę. Ostatecznie cały badany koszyk męski był droższy o 176,25 zł. Dziwnym trafem ta informacja nie zrobiła takiej kariery jak hasło o kremach dla kobiet droższych o 67%. A przecież blue tax to nie tylko sama cena. To również mniejszy wybór produktów przeznaczonych dla mężczyzn. Gorsza dostępność części rozmiarów i wariantów. Produkty wciskane w stereotyp siły, sportu, czerni, zapachu drewna, silnika albo arktycznego lodowca. Często z dopiskiem „Men”, „Professional” lub „Extreme”, który ma uzasadniać wyższą cenę. Ten sam mechanizm marketingowy. Tylko kolor opakowania się nie zgadza z popularną narracją. Osobną sprawą są usługi fryzjerskie. Samo porównanie czasu pracy nie wystarcza. Godzina strzyżenia kobiety i godzina strzyżenia mężczyzny mogą oznaczać inny zakres usługi, technikę, modelowanie oraz inną ilość zużytych kosmetyków. Cenniki powinny opierać się na długości włosów, zakresie usługi i stopniu jej skomplikowania, a nie na płci klienta. Ale żeby mówić o pink tax, trzeba porównać naprawdę tę samą usługę. Nie tylko taką samą liczbę minut w kalendarzu. Czy to oznacza, że kobieta nigdy nie zapłaci więcej za niemal identyczny produkt? Nie. Takie przypadki mogą się zdarzać. Oznacza to jednak coś znacznie ważniejszego. Nie znalazłem dowodu na powszechny pink tax w codziennych zakupach. Znalazłem natomiast przypadki, w których więcej płacą mężczyźni. I o nich prawie nikt nie mówi. Gdyby w 15 porównaniach kobiety ani razu nie zapłaciły mniej, a pięć razy zapłaciły więcej, mielibyśmy artykuły o systemowej dyskryminacji. Kiedy taki wynik dotyczy mężczyzn, zapada cisza. Równość nie polega na nagłaśnianiu różnic tylko wtedy, gdy pasują do jednej narracji. Jeżeli więcej płaci kobieta, mówmy o tym. Jeżeli więcej płaci mężczyzna, również mówmy o tym. Te same zasady. Ta sama miara. Ta sama uczciwość. Fakty nie mają płci. Ale sposób ich wybierania najwyraźniej czasami ma. #walczsercem #mezczyzna #rownosc #rownosc #walczsercem #sprawiedliwosc

12062
Marcin Józefaciuk Aug 28

4 podpisy. 3 weta. I jedno weto, o które konsekwentnie walczyłem. Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o państwowym eDzienniku. Bardzo dobrze. O tę decyzję wnioskowałem po kontrolach poselskich w Ministerstwie Cyfryzacji i Ministerstwie Edukacji. Nie dlatego, że jestem przeciw cyfryzacji. Jestem przeciw testowaniu niedokończonego systemu na prawdziwych danych dzieci oraz robieniu z nauczycieli darmowych testerów. Co teraz? Testy na danych syntetycznych, ustawa pilotażowa na rok szkolny 2027/2028 i eDziennik od września 2028 r., ale tylko wtedy, gdy system okaże się bezpieczny, sprawny i rzeczywiście potrzebny. Pozostałe decyzje? ✅ Samorządy zawodowe architektów i inżynierów budownictwa Słuszny podpis. Ustawa usuwa wątpliwości dotyczące zawieszania i skreślania z list członków izb oraz wykonywania prawomocnych orzeczeń dyscyplinarnych. ✅ Kontrola jakości żywności Słuszny podpis. Ustawa wzmacnia nadzór nad jakością artykułów rolno-spożywczych, porządkuje kontrole i zwiększa możliwości sprawdzania żywności, także tej importowanej spoza Unii Europejskiej. ✅ Pomoc dla właścicieli gruntów zniszczonych przez powódź Potrzebny podpis. Przepisy ułatwią rekultywację zniszczonych gruntów, ich scalanie, a w uzasadnionych przypadkach także wykup przez Skarb Państwa. ✅ Zrównoważone paliwa lotnicze Podpis rozumiem. Skoro unijne obowiązki już obciążają przewoźników, pozostawienie kosztów bez mechanizmu rekompensat byłoby nieracjonalne. Nadal jednak brakuje pełnego rachunku wpływu na ceny biletów, regionalne lotniska i rzeczywistą redukcję emisji. Wpisanie w OSR samych zer nie sprawia, że koszty znikają. ❌ Prawo ochrony środowiska Z tym wetem się nie zgadzam. Ustawa dawała mieszkańcom oraz określonym podmiotom możliwość zaskarżenia programu ochrony powietrza albo bezczynności władz. Organizacje musiały wykazać co najmniej 24 miesiące udokumentowanej działalności. Sam wskazywałem, że 6-miesięczny termin na skargę i 2-letni wymóg działalności mogą nadmiernie ograniczać dostęp do sądu. Problemem było więc raczej zbyt wąskie, a nie zbyt szerokie prawo do skargi. Opowieść o zagranicznych organizacjach blokujących fabryki brzmi efektownie, ale skarga na program ochrony powietrza nie jest automatycznym zatrzymaniem inwestycji. ⚠️ Prawo energetyczne Ocena mieszana. Ustawa miała poprawić przepisy uchwalone zaledwie kilka miesięcy wcześniej. Zawierała rozwiązania działające wstecz, a Biuro Legislacyjne Senatu wskazywało przepisy niezrozumiałe i wzajemnie sprzeczne. Weto można obronić jako sprzeciw wobec legislacyjnej fuszerki. Nie rozwiązuje ono jednak problemów przedsiębiorców oczekujących na przyłączenie do sieci. Potrzebna jest szybka, precyzyjna i porządnie napisana nowelizacja. Tak oceniam decyzje Prezydenta - ustawa po ustawie, argument po argumencie. Dobry podpis pochwalę. Słuszne weto poprę. Słabe uzasadnienie skrytykuję. #walczsercem #posel #sejm #sejm #polityka #edukacja

13595
Marcin Józefaciuk Aug 25

MEN właśnie zaprezentowało nową metodę rozwiązywania problemów: Najpierw nazwij problem ideologia. Potem przez siedem miesięcy przygotowuj odpowiedź. Na końcu odpowiedz na pytanie, którego nikt nie zadał. Gotowe. Problem rozwiązany. Zostało tylko dziecko. Cała sprawa zaczęła się 4 stycznia. Sekretarz stanu w MEN Katarzyna Lubnauer stwierdziła w Radiu ZET, że „alienacja rodzicielska to ideologia”. Zapytałem więc o konkretne zachowania - celowe, uporczywe i bezpodstawne odcinanie dziecka od rodzica, który nie stanowi dla niego zagrożenia. Nie pytałem, czy alienacja rodzicielska jest chorobą, zespołem ani diagnozą medyczną. Po dokładnie siedmiu miesiącach MEN odpowiedziało, że alienacja rodzicielska nie jest diagnozą medyczną. Dziękuję. To bardzo interesująca odpowiedź na pytanie, którego nie zadałem. Przemoc szkolna również nie jest jednostką chorobową. Czy to oznacza, że jej nie ma? Dziecko cierpiące z powodu przemocy zapewne natychmiast poczuje ulgę, gdy dowie się, że problem nie posiada własnego kodu w ICD. Zadałem 11 konkretnych pytań. Ani jedno nie otrzymało pełnej odpowiedzi. Pięć pominięto całkowicie. MEN nie wyjaśniło, czy słowa Katarzyny Lubnauer są oficjalnym stanowiskiem resortu. Nie wskazało procedur dla szkół, szkoleń dla kadry ani konkretnych zasad dostępu obojga rodziców do informacji o dziecku. Na pytanie o odpowiedzialność Katarzyny Lubnauer odpowiedziała sama Katarzyna Lubnauer. Kontrola jakości metodą: sprawdziłam sama siebie, uwag nie stwierdzono. Największy absurd widać jednak po spojrzeniu na działania Ministerstwa Sprawiedliwości. Ten resort potrafił wyjść poza spór o nazwę. Przygotował rozwiązania mające zapobiegać izolowaniu dziecka od jednego z rodziców, chronić jego więź z mamą i tatą oraz przeciwdziałać zrywaniu relacji podczas przewlekłych postępowań. Jednocześnie jasno wyklucza takie rozwiązania w sytuacji przemocy lub zagrożenia dobra dziecka. Czyli w jednym rządzie Ministerstwo Sprawiedliwości dostrzega konkretne zachowania i próbuje na nie odpowiedzieć, a MEN nadal bohatersko walczy ze słowem. Największa ironia? Sekretarz stanu nazywa problem ideologią, sama patrząc na niego przez ideologiczne okulary. Gdy rzeczywistość nie mieści się we własnej bańce, najłatwiej uznać, że to rzeczywistość jest błędna. Tylko że na końcu nie ma definicji, przypisu ani ministerialnego pisma. Jest dziecko, które traci więź z mamą albo tatą. Jest bezpieczny rodzic usuwany z jego życia. Jest szkoła pozbawiona jasnych zasad. Są nauczyciele wplątywani w konflikt. I jest państwo, które przez siedem miesięcy przygotowywało odpowiedź nie na temat. W interpelacji ponownej żądam dodatkowych wyjaśnień. Nie oczekuję od MEN wpisania alienacji rodzicielskiej do klasyfikacji chorób. Oczekuję, że resort wreszcie wyjdzie z własnej bańki i zauważy dziecko. #walczsercem #szkola #stopalienacji #edukacja #dzieci #przemoc

12674
Marcin Józefaciuk Aug 3

Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz próbuje się dziś przedstawić jako osobę, która chce „karać bezdzietne kobiety pracą”. To nie jest uczciwa debata. To medialna karykatura jej słów. Fakt, pani minister wypowiedziała się zbyt skrótowo i wskazała wyłącznie kobiety. To był błąd. Po rozmowach z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz jestem jednak przekonany, że istota tej propozycji jest szersza: Najpierw równy wiek nabycia prawa do emerytury - niezależnie od płci. Następnie bonus za faktyczne wykonywanie obowiązków opiekuńczych. Na przykład możliwość wcześniejszego przejścia na emeryturę albo dodatkowy kapitał emerytalny dla osoby, która rzeczywiście poświęciła część aktywności zawodowej na wychowanie dziecka. Dla matki, ojca albo innego opiekuna. Liczyć powinno się zaangażowanie, a nie płeć. Nie trzeba organizować państwowego konkursu na to, kto bardziej kochał dziecko. Można uwzględniać udokumentowane okresy opieki, urlopy, ograniczenie etatu, przerwy w zatrudnieniu czy osobistą opiekę nad dzieckiem z niepełnosprawnością. Szczegóły wymagają dyskusji i policzenia. I właśnie po to jest debata. Dlatego szczególnie absurdalnie brzmią słowa minister pracy Agnieszki Dziemianowicz-Bąk o „karaniu kobiet dłuższą pracą”. Praca nie jest karą. Nierówne traktowanie ze względu na płeć jest natomiast dyskryminacją. Dlaczego mężczyzna ma nabywać prawo do emerytury pięć lat później tylko dlatego, że jest mężczyzną? Dlaczego nie liczy się to, kto faktycznie wychowywał dziecko? I dlaczego krótszy wiek emerytalny kobiet ma być przedstawiany wyłącznie jako przywilej, skoro oznacza również mniej lat składkowych i znacznie niższe świadczenia? Państwa Unii Europejskiej już zrównały wiek emerytalny albo przyjęły drogę prowadzącą do jego zrównania. Polska nadal utrzymuje jedną z największych różnic i nie ma nawet harmonogramu jej likwidacji. Oczywiście nie można pewnego dnia ogłosić: „od jutra wszyscy pracują dłużej” i uznać sprawy za zakończoną. Potrzebujemy okresu przejściowego, ochrony praw nabytych, uwzględnienia zdrowia i charakteru pracy, skróconego czasu pracy, stopniowego przechodzenia na emeryturę oraz zachęt dla pracowników i pracodawców. Jednego nie da się już dłużej zaklina - starzejemy się, liczba osób pracujących maleje, a przyszłe emerytury będą coraz niższe w stosunku do wynagrodzeń. Młodzi nie widzą przed sobą bezpiecznej przyszłości, a wielu dzisiejszych emerytów po kilkudziesięciu latach pracy otrzymuje świadczenia, z których trudno godnie żyć. Nie bronię każdego niefortunnego skrótu myślowego. Bronię równości i prawa do poważnej rozmowy o przyszłości systemu. Bo debata nie jest karą. Karą będzie dalsze udawanie, że żadnego problemu nie ma. #walczsercem #mezczyzna #kobieta #emerytura #równość #emerytura #debaty

12636
Marcin Józefaciuk Jul 31

Wróciłem z Grilla Rozwój Plus. Na panel „Demografia” szedłem z otwartą głową i szczerym zainteresowaniem. To właśnie na nim zależało mi najbardziej. Niestety - wyszedłem rozczarowany. Podczas panelu słowo „mężczyzna” padło raz lub dwa - w kontekście samotności mężczyzn. Słowo „ojciec” również pojawiło się jednostkowo - przy propozycji półrocznej ochrony przed zwolnieniem po narodzinach dziecka. Było za to wiele o kobietach, żonach, matkach i świadczeniach związanych z wychowywaniem dzieci przez kobiety.  Problemy kobiet i matek są realne i wymagają rozwiązań. Nie kwestionuję tego. Ale polityki demograficznej nie da się prowadzić tak, jakby dzieci pojawiały się bez mężczyzn, a rodzina składała się wyłącznie z matki i państwowego transferu. Żeby być uczciwym - w przedstawionym raporcie znalazłem kilka ważnych elementów dotyczących mężczyzn: – diagnostykę andrologiczną i zauważenie męskiej niepłodności; – sześciomiesięczną ochronę ojca przed zwolnieniem; – podział Emerytalnej Składki Rodzinnej między oboje rodziców.  Nie znalazłem natomiast systemowej odpowiedzi na: – kryzys zdrowia psychicznego mężczyzn; – krótsze życie i dramatycznie słabszą profilaktykę zdrowotną; – uzależnienia, bezdomność i przemoc wobec mężczyzn; – zgony i ciężkie wypadki w niebezpiecznych zawodach; – problemy chłopców w edukacji – luka została zauważona, ale nie zaproponowano programu jej zmniejszenia; – sytuację ojców po rozstaniu - pieczę współdzieloną, alienację rodzicielską i niewykonywanie kontaktów; – brak miejsc pomocy dla ojców z dziećmi; – nierówności emerytalne i inne nierówne obowiązki nakładane na mężczyzn. Jak przekonywać mężczyzn do odpowiedzialnego ojcostwa, skoro milczy się o ich obawie przed utratą kontaktu z dzieckiem po rozstaniu? Jak budować rodziny, nie zajmując się zdrowiem psychicznym, samotnością i edukacyjnym wykluczeniem młodych mężczyzn? W raporcie mężczyzna pojawia się przede wszystkim jako potencjalny ojciec, pracownik i przyszły płatnik składek. Zbyt rzadko jako człowiek mający własne problemy, potrzeby i prawa. To właśnie jest stereotypowe spojrzenie, z którym od dawna próbuję walczyć. Demografia nie jest sprawą wyłącznie kobiet. Ojcostwo nie może być przypisem do macierzyństwa. A mężczyzna nie może być widoczny dopiero wtedy, kiedy trzeba, aby założył rodzinę, pracował i finansował system. Jeśli chcemy poważnej polityki demograficznej, musimy przy jednym stole posadzić również ojców, ekspertów zdrowia mężczyzn, pedagogów, psychologów oraz osoby zajmujące się prawem rodzinnym. Bez kobiet nie będzie poprawy demografii. Ale bez mężczyzn również nie. #walczsercem #mezczyzna #demografia #demografia #mężczyzna #rodzina

20563
Marcin Józefaciuk Jul 30

Jestem zażenowany i wściekły. Aż opadają ręce. Na Komisji Edukacji zajmowaliśmy się ustawą PSL o wychowaniu patriotycznym. Projektodawca zapewniał: „Jesteśmy otwarci na sugestie i krytyczne uwagi”. Otwartość skończyła się przy pierwszej konkretnej poprawce. ➡️ Projekt nakazywał organizować wycieczki do miejsc wskazywanych centralnie. Moja poprawka oddawała decyzję szkole i chroniła ją, gdy brakuje pieniędzy, kadry lub bezpiecznych warunków. 15 głosów przeciw. ➡️ Projekt nakazywał każdej szkole ponadpodstawowej prowadzić klub inżynierski - bez gwarancji kadry, sprzętu i pieniędzy. Moja poprawka oddawała decyzję szkole, a zajęcia wliczała do pensum lub nakazywała za nie zapłacić. 16 przeciw. ➡️ Projekt pozwalał ministrowi określać metody pracy. Moja poprawka chroniła swobodę nauczyciela. MEN: „Negatywna opinia”. 15 przeciw. ➡️ Ustawa nie dawała prawa do wynagrodzenia za obowiązkowe wycieczki. Moja poprawka gwarantowała zgodę na wyjazd nocny lub w dzień wolny, ewidencję czasu, odpoczynek, zapłatę za dodatkową opiekę i ochronę przed konsekwencjami odmowy. Poprosiłem o merytoryczne uzasadnienie. MEN: „Stanowisko negatywne”. Wnioskodawca: „Negatywne”. 15 przeciw. Najszczerszy moment MEN? „Nie wiem jaka opinia, ale nasza negatywna”. Najpierw odrzucić. Argumenty można znaleźć później. Oświatowa „Solidarność” i samorządy potwierdziły: więcej obowiązków, nieuregulowany czas pracy i niepoliczone koszty. Projekt był podobno „szeroko konsultowany”. Owszem - uwagi zebrano, a następnie zignorowano. KEN miała być filarem projektu. Autorzy sami ją skreślili, a MEN podziękowało za usunięcie „zbędnej” instytucji. Czyli nici z wstępu do Samorządu Nauczycieli. Można było poprawić błędny tytuł, usunąć przepis odwołujący się do uchylonej ustawy, zmienić nieaktualne daty i wyrzucić KEN. Nie można było tylko zapisać, że nauczycielowi należy się zapłata za pracę. W akcie desperacji zgłosiłem poprawkę obowiązywania ustawy od 3025 roku. Odpadła. Poprawki zgłosiłem jako wnioski mniejszości. Wrócą na salę plenarną. Posłowie koalicji rządzącej pokazali dziś, ile warte są ich słowa o nauczycielach i autonomii szkoły. Zaraz będą mówić o szacunku dla nauczycieli i autonomii szkół a traktują nas jako darmową siłę roboczą. Zapamiętajmy, co zrobili na Komisji Edukacji. #walczsercem #szkola #edukacja #Nauczyciele #edukacja #Nauczyciele #szkola

12766
Marcin Józefaciuk Jul 30

Dziś podpisałem przygotowany przez Klub Poselski @KONFEDERACJA_ projekt ustawy o pieczy współdzielonej. Składamy go w Sejmie. Podpisałem, bo w sprawach dzieci i rodziców liczą się dobre rozwiązania, a nie partyjne logo. Projekt ustanawia pieczę współdzieloną jako punkt wyjścia, gdy władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom - chyba że dobro dziecka wymaga innego rozstrzygnięcia. Sam konflikt rodziców nie będzie mógł jej automatycznie wykluczać. Regulujemy także miejsce zamieszkania dziecka, jednostronne przeprowadzki, przekazywanie dokumentów i informacji, relacje rodzeństwa, podział 800+ oraz uwzględnianie rzeczywistego czasu opieki przy alimentach. To nie jest bezrefleksyjny automat 50/50. Każdą sytuację nadal będzie oceniał sąd, kierując się dobrem konkretnego dziecka. Równolegle własny projekt UD349 przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości. To również dobra wiadomość. Projekt ministerialny definiuje pieczę współdzieloną i zawiera potrzebne rozwiązania proceduralne. Różnica jest zasadnicza - ministerstwo traktuje ją jako jedną z możliwości, a projekt poselski - jako zasadę, od której można odstąpić ze względu na dobro dziecka. Najważniejsze, że sprawa wreszcie się rusza. W Sejmie powinniśmy połączyć najlepsze rozwiązania obu projektów. To nie jest walka matek z ojcami. To walka o prawo dzieci do obecności i odpowiedzialności obojga rodziców. #walczsercem #posel #sejm #pieczysłwspółdzielona #prawo #dzieci

14540
Marcin Józefaciuk Jul 28

Finał cyklu rozliczeń w sprawach mężczyzn - mężczyźni są potrzebni partiom. Ich problemy już nie. Przez osiem dni sprawdzałem, co poszczególne partie rzeczywiście zrobiły dla mężczyzn przez ostatnie latam Wniosek? Problem jest ogromny, a odpowiedź - żałośnie mała. Nie napiszę, że nie zrobiono nic. Były interpelacje, renta wdowia, ustawa o osobie najbliższej i pojedyncze działania zdrowotne. To jednak rozsypane gesty, nie spójna polityka. 🔴 Lewica ma resort polityki społecznej i pełnomocniczkę ds. równości, ale nie stworzyła strategii dla mężczyzn. 🟢 PSL współrządzi i ma wpływ na edukację, lecz nie przedstawiło programu dla ojców ani chłopców. Za to jego wiceprzewodnicząca zaprzecza zjawisku alienacji rodzicielskiej. 🟣 Razem najtrafniej diagnozuje część nierówności, lecz głównie w programie, nie w ustawach czy poprawkach. 🟡 Polska 2050 złożyła ważną interpelację, ale nie zbudowała z tego szerszej agendy. 🟤 KKP oferuje mężczyznom kult siły, rodziny i wojska bez systemowej pomocy. 🔵 PiS ma interpelacje i hasła, ale nie projekty. Nadal broni nierównego wieku emerytalnego i ojca traktowanego jak rodzic rezerwowy. 🟠 Konfederacja powołała zespół ds. równych praw mężczyzn, który nie działa. Symbol zamiast pracy. 🔷 KO ma premiera i największy wpływ na państwo. Są pojedyncze działania zdrowotne, ale nadal nie ma strategii, równego wieku emerytalnego, planu dla ojców ani odpowiedzi na lukę edukacyjną chłopców. Tymczasem mężczyźni żyją ponad siedem lat krócej, stanowią ok. 83% ofiar "S", pracują do emerytury pięć lat dłużej, przegrywają w edukacji, częściej giną w pracy i dominują wśród osób w kryzysie bezdomności. Nadal tylko oni podlegają powszechnemu obowiązkowi kwalifikacji wojskowej. Jestem rozczarowany. Jedni nie widzą problemu. Drudzy go widzą, ale nic z nim nie robią. Inni świadomie odwracają wzrok, bo mężczyzna ma być silny, samodzielny i nie sprawiać politycznego kłopotu. To nie brak danych. To brak politycznej woli. #walczsercem #mezczyzna #ZdrowieMężczyzn #mezczyzna #ZdrowieMężczyzn #polityka

11826
Marcin Józefaciuk Jul 24

🔵 Cykl rozliczeń w sprawach mężczyzn #5 - Konfederacja Korony Polskiej MĘŻCZYZNA MA OBOWIĄZKI. Z PRAWAMI MOŻE POCZEKAĆ. KKP ma dla mężczyzn brutalnie prostą ofertę - kiedy państwo potrzebuje żołnierza, podatnika i obrońcy tradycji płeć ma znaczenie. Kiedy mężczyzna potrzebuje pomocy, staje się statystyką. KKP nie rządzi, a jej trzyosobowe koło działa od czerwca 2025 r. Ale trzech posłów wystarczy, żeby składać projekty, poprawki i interpelacje. W programie prezesa KKP znalazły się obrona władzy rodzicielskiej obojga rodziców, kontaktów z dziećmi, szybka kontrola sądu po usunięciu z mieszkania oraz sprzeciw wobec wysyłania żołnierzy na cudze wojny. Brzmi dobrze. Tylko gdzie ustawy? ❌ Nie znalazłem projektu KKP o opiece naprzemiennej, skutecznej egzekucji kontaktów, alienacji rodzicielskiej ani zmianie przepisów o nakazie opuszczenia mieszkania. ❌ Brak projektu programu profilaktyki, psychiatrii, walki z uzależnieniami czy rozwoju andrologii. ❌ Mężczyzna nadal ma pracować pięć lat dłużej, choć żyje ponad siedem lat krócej. KKP chce dobrowolnego ZUS, ale nie odpowiada, dlaczego wiek emerytalny wynosi 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. ❌ Brak programu zmniejszenia luki edukacyjnej chłopców. Za to była akcja „Stop Edukacji Zdrowotnej” bez własnej alternatywy dotyczącej zdrowia psychicznego, uzależnień i profilaktyki. ❌ Program KKP przewiduje przeszkolenie wojskowe wszystkich mężczyzn w wieku poborowym, a jednocześnie sprzeciwia się służbie kobiet. Czyli równość kończy się dokładnie tam, gdzie zaczyna się ryzyko i obowiązek. ❌ Wszyscy trzej posłowie KKP zagłosowali przeciw ustawie o statusie osoby najbliższej, dającej także mężczyznom dostęp do informacji medycznej, zasiłku opiekuńczego, renty rodzinnej i prawa do pochówku. Ojciec jest ważny w deklaracji. Poborowy - w programie. Mężczyzna w kryzysie, pacjent, bezdomny, ofiara przemocy albo chłopiec pozostający w tyle już znacznie mniej. KKP dostrzega mężczyznę, gdy ma służyć. Traci go z oczu, gdy ten zaczyna tonąć. „Wiara, rodzina, własność” to hasło. Nie polityka społeczna. A tradycyjna rodzina bez skutecznej ochrony więzi ojca z dzieckiem pozostaje dekoracją. Dużo o męskich obowiązkach. Mało o prawach. Prawie nic o rezultatach. #walczsercem #posel #mezczyzna #mezczyzna #walczsercem #rodzina

12428
Marcin Józefaciuk Jul 20

🔴 Zaczynam cykl rozliczeń - co partie zrobiły dla mężczyzn od wyborów w 2023 roku Dziś - Lewica. Partię Razem rozliczę osobno. Lewica ma w rządzie m. in.: ➡️ Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, ➡️ urząd pełnomocnika rządu ds. równego traktowania, ➡️ wiceministra edukacji. Ma więc władzę, urzędy, budżety i narzędzia. Mimo tego nie stworzyła żadnej kompleksowej polityki dotyczącej problemów mężczyzn i chłopców. Lewicy należy zapisać dwa częściowe osiągnięcia: 🔹 Renta wdowia została wprowadzona, ale zachowano nierówny wiek. Kobieta nabywa uprawnienia w wieku 60 lat, mężczyzna dopiero w wieku 65 lat. Mężczyźni stanowią zaledwie 12% wnioskodawców. 🔹 Pełnomocnik Rządu Katarzyna Kotula współtworzyła ustawę o statusie osoby najbliższej, a Lewica za nią głosowała. To ważny krok również dla mężczyzn żyjących w związkach nieformalnych. Ustawa została jednak zawetowana, więc realna sytuacja obywateli się nie zmieniła. A w obszarach, za które Lewica odpowiada bezpośrednio? ❌ Zero strategii zdrowia mężczyzn i chłopców. ❌ Zero programu przeciwdziałania samobójstwo i bezdomności mężczyzn. ❌ Zero programu poprawiającego sytuację chłopców w edukacji. ❌ Zero ustawy wzmacniającej prawa ojców i egzekwowanie kontaktów z dziećmi, wręcz negowanie zjawiska alienacji. ❌ Zero projektu znoszącego nierówny wiek emerytalny, wręcz drwienie z pomysłu. Podczas mojej kontroli poselskiej w OHP, podlegających resortowi Lewicy, ujawniłem dodatkowy dzień wolny miesięcznie tylko dla kobiet (również po menopauzie). Neutralne rozwiązanie dla wszystkich pracowników zostało zatrzymane przez Komendę Główną OHP. Lewica posiada instytucje odpowiedzialne za politykę społeczną, równość i edukację. Nie może więc zasłaniać się brakiem wpływu. Wpływ ma. Brakuje decyzji, projektów i efektów. Równość nie może kończyć się tam, gdzie zaczynają się problemy mężczyzn. #Mężczyźni #Równość #Lewica #Sprawdzam #walczsercem #Mężczyźni #Równość #Lewica

13149
Marcin Józefaciuk Jul 20

ZACZYNAM EDUKACYJNE ROZLICZENIE PARTII. NA PIERWSZY OGIEŃ - KO. Przez najbliższe dni po kolei wezmę na warsztat każdą partię: zaczynam od ugrupowania kierującego Ministerstwem Edukacji, później PiS, Lewica, Konfederacja, PSL, PL2050 i Razem. Zasada jest prosta - albo obietnica została wykonana w całości, albo nie została wykonana. Projekt, konsultacje, pilotaż i częściowa realizacja nie są spełnioną obietnicą. Sam startowałem z list KO i firmowałem „100 konkretów”. Dlatego nie będę udawał, że konferencja prasowa jest reformą, a zmiana rozporządzenia - naprawą całego systemu. KO: 2 Z 12 OBIETNIC EDUKACYJNYCH ✅ Wycofano HiT. ✅ Wprowadzono cyfrowe odpowiedniki podręczników. I na tym kończy się lista obietnic wykonanych w całości. ❌ Pakiet płacowy dla nauczycieli nie został zrealizowany. Była duża, potrzebna podwyżka. To fakt i należy go uczciwie odnotować. Ale obiecano również stały mechanizm automatycznej rewaloryzacji wynagrodzeń. Nie ma go. Nauczyciele nadal zależą od corocznej decyzji polityków, dlatego całej obietnicy zaliczyć nie można. ❌ Nie powstała niezależna Komisja Edukacji Narodowej, która miała odsunąć polityków od tworzenia podstaw programowych. ❌ Nie ma szafek dla każdego ucznia w każdej szkole. ❌ Nie zrealizowano szkoły jednozmianowej. Termin, 1 września 2025 r., minął. ❌ Prac domowych nie zlikwidowano. Zmieniono zasady ich zadawania, a teraz dyskutuje się o kolejnej zmianie tych zasad. ❌ Nie zbudowano powszechnego systemu bezpłatnej pomocy i zajęć dodatkowych, który miał ograniczyć potrzebę korepetycji. ❌ Nie odbiurokratyzowano pracy nauczycieli i nie przywrócono im obiecanej autonomii. Ale największy problem KO nie mieści się w jednym niezrealizowanym konkrecie. Jest nim brak całościowej wizji polskiej edukacji. MEN zmienia podstawy programowe, ramowe plany nauczania, prace domowe, religię, edukację zdrowotną, statuty szkół i kolejne elementy organizacji systemu. Zmiany nakładają się na siebie, są wdrażane w różnym tempie, a szkoły, nauczyciele i rodzice próbują nadążyć za kolejnymi komunikatami. Jednocześnie nierozwiązane pozostają najważniejsze problemy - status i wynagrodzenia nauczycieli, braki kadrowe, przeciążenie biurokracją, pomoc psychologiczna, edukacja włączająca, szkolnictwo zawodowe, finansowanie samorządów i nierówności edukacyjne. Zamiast stabilizacji pojawiają się nowe konflikty. 🔴 Od 1 stycznia 2026 r. MEN obniżyło z 200 do 96 limit uczniów edukacji domowej, za których szkoła otrzymuje pełne finansowanie. Rzeczniczka Praw Dziecka wskazuje na negatywne skutki tej decyzji, również dla dzieci uciekających ze szkół stacjonarnych przed przemocą i brakiem odpowiedniego wsparcia. 🔴 MEN planuje usunięcie Domów Wczasów Dziecięcych z systemu oświaty od 1 stycznia 2027 r. - bez przedstawienia rzeczywistej alternatywy dla ich działalności edukacyjnej, wychowawczej i opiekuńczej. 🔴 Dialog społeczny zbyt często oznacza wysłuchanie wybranych środowisk już po ustaleniu kierunku zmian. Konsultacje nie są realnym dialogiem, jeżeli nie można w nich zmienić zasadniczej decyzji. 🔴 Gdy upominamy się o Rzecznika Praw Nauczycieli, z kierownictwa MEN słyszymy, że nauczyciele mają swoich rzeczników w postaci związków zawodowych. To kuriozalne. Kilka rzeczy się udało. Wygaszono HiT, podniesiono wynagrodzenia, ograniczono obowiązkowe i oceniane prace domowe, wprowadzono cyfrowe podręczniki. Zrównano pensum nauczyciela przedmiotów praktycznych z teoretycznymi. Tego nie wolno przemilczać. Ale żaden z głównych problemów systemowych polskiej szkoły nie został rozwiązany. Za to pojawiły się nowe napięcia, nowe ryzyka i jeszcze większe poczucie chaosu. KO obiecywała odpolitycznienie, autonomię i odbiurokratyzowanie szkoły. Po ponad dwóch i pół roku nadal widzimy edukację zarządzaną kolejnymi rozporządzeniami, bez spójnej wizji całego systemu. Bilans: 2 z 12. Ministerstwo mają. Czasu mieli dużo. Spójnej reformy nadal nie ma. Jutro PiS. #Edukacja #Obietnice2023 #Sprawdzam #walczsercem #Edukacja #Obietnice2023 #Sprawdzam

12321