WRLD

Search

#walizki
Konrad Berkowicz 4d

Konrad Berkowicz responded to Dorota Wysocka-Schnepf, writing that she and her colleagues from the industry will not be working in Public Television next year. He advised them to pack their suitcases. #TelewizjaPubliczna #zmiany #walizki (translated)

3141
Pogoń Szczecin 3w

Pakujemy trzy punkty do walizki i wracamy do Szczecina ze zwycięstwem. Brawo, granatowo-bordowi! 😍 #PIAPOG https://t.co/i5cMA9LAGO #Szczecin #zwycięstwo #PIAPOG

17479
Ewa Sep 9

Dlaczego PiSy i Konfa chcą komisji śledczej? Mastalerek odpowie: Bo mieliby dostęp do materiałów,… a tak żyją w strachu; co ten Kral ma w kwitach i na nagraniach; pakować walizki i uciekać z Polski, czy jeszcze trochę poczekać🙈 https://t.co/YMvMUzL1fG #Polska #polityka #komisjaśledcza

13059
Zoltán Sep 7

Korki od szampana w Magdeburgu wystrzeliły, ale czas spojrzeć prawdzie w oczy, AfD wygrało, lecz rządzić nie będzie. Wszyscy na Twitterze wpadają w histerię o powrocie lat 30. i upadku republiki, a wystarczy spojrzeć na chłodną arytmetykę parlamentarną. Owszem, AfD zdobyło potężne 44%, ale z wstępnych szacunków wynika, że mają około 39 mandatów w 83-osobowym Landtagu. Do samodzielnej większości potrzeba 42. Ten drobny szczegół zmienia wszystko. Kordon sanitarny wokół partii uznanej przez kontrwywiad za prawicowy ekstremizm nadal stoi. Nikt z nimi w koalicję nie wejdzie. Co to oznacza w praktyce? ​Pierwsza opcja: wymuszony potworek. Koalicja wszystkich przeciw AfD, od pobitej CDU (spadek na 17–18%), przez socjaldemokratów, aż po lewicę. Taki gabinet byłby sparaliżowany wewnętrznymi konfliktami od pierwszego dnia i stałby się najlepszą pożywką dla radykałów w kolejnych wyborach. Druga opcja: rząd mniejszościowy. W niemieckich realiach to permanentny kryzys budżetowy i polityczne harakiri, zresztą sam Siegmund już kręci na to nosem w wywiadach. ​Trzecia opcja: całkowity pat i powtórka wyborów za kilka miesięcy. ​I tu jest sedno sprawy. Prawdziwym dramatem na dziś nie jest to, że AfD zacznie jutro realizować swoje skrajne fantazje z Poczdamu, bo landtag nie decyduje o polityce zagranicznej, granicach państwa czy wyjściu z UE. Prawdziwym dramatem jest to, że Saksonia-Anhalt dostaje zablokowany parlament i status politycznego trędowatego. Mając ponad jedną trzecią głosów, AfD zyskuje tzw. mniejszość blokującą - może paraliżować wybór sędziów czy zmiany konstytucyjne. ​A gospodarka? Land wymiera i dramatycznie się starzeje. Hasła o „odsyłaniu obcych” zderzają się ze ścianą: bez pracowników z zagranicy za chwilę staną szpitale, domy opieki i linie produkcyjne. Do tego ekonomiści z IWH wyliczają w obietnicach partii dziurę budżetową na 2,2 mld euro rocznie. Rozdawać chcą wszystkim, podatki chcą obniżać, a rachunek ma pokryć mityczna „likwidacja marnotrawstwa”. Znamy to aż za dobrze. Zamiast naprawiania przychodni i szkół będziemy mieli wojnę kulturową, ucieczkę inwestorów i młodych ludzi pakujących walizki na zachód. Zagłosowali z dąsu, żeby ukarać Berlin? No to ukarali... głównie samych siebie. ​#SaksoniaAnhalt #AfD #Niemcy #Wybory #Polityka #AfD #Polityka #Niemcy

11788
Petenucci Sep 3

Ukraińcy tak strasznie rwali się do zrzucenia "polskiego jarzma", że gdy w końcu wywalczyli upragnioną niepodległość i dostali własne państwo, to roznieśli je w pył w zaledwie trzydzieści lat... po czym potulnie spakowali walizki i zaczęli masowo przesiedlać się na ziemie swoich "okrutnych ciemiężycieli", podejmując tam najprostsze prace i oddając się pod komendę swoich byłych panów. Czy ktoś jest w stanie logicznie wytłumaczyć ten niewyobrażalny fenomen?😂 #Ukraina #Historia #Niepodległość

15435
Instytut Prawdy Aug 21

Od miesięcy słyszymy to samo kłamstwo - Donald Tusk niszczy gospodarkę, Polska się zadłuża, przedsiębiorcy uciekają, inwestycji nie ma, a pieniędzy z Unii również nie. Prawica powtarza tę narrację tak długo, aż zaczyna ona brzmieć jak opis rzeczywistości. Tylko że gospodarki nie mierzy się przekazem telewizyjnym. Gospodarkę mierzy się danymi. A te pokazują zupełnie inny obraz. Zacznijmy od punktu startowego. W momencie zmiany władzy, na koniec 2023 roku, dług sektora instytucji rządowych i samorządowych wynosił 1,69 biliona złotych, czyli 49,7 proc. PKB, a deficyt 5,3 proc. PKB. Nowy rząd przejął państwo z wysokimi wydatkami stałymi, koniecznością finansowania obronności oraz licznymi zobowiązaniami wypychanymi przez PiS poza klasyczny budżet, co wielokrotnie punktowała NIK. Tusk nie dostał więc pustej kasy i państwa bez zobowiązań. Dostał rachunki, które trzeba było dalej płacić. Co zrobiono w tych warunkach? Jednym z najważniejszych kroków było odblokowanie Krajowego Planu Odbudowy. Miliardy euro z Unii Europejskiej zaczęły płynąć na energetykę, kolej, cyfryzację, przedsiębiorstwa i infrastrukturę. Komisja Europejska wskazuje, że wysoki poziom inwestycji finansowanych ze środków UE jest jednym z ważnych czynników napędzających obecny wzrost polskiej gospodarki. I tu pojawia się problem dla opowieści o gospodarczym upadku. W 2025 roku polska gospodarka urosła o 3,6 proc., a prognoza Komisji Europejskiej na 2026 rok przewiduje wzrost o 3,5 proc. Dla całej Unii Europejskiej to zaledwie 1,1 proc. Polska ma więc rosnąć ponad trzy razy szybciej niż unijna średnia. Niemcy około 0,6 proc., Francja 0,8 proc., Włochy 0,5 proc. Nie oznacza to, że „Tusk jest genialny”. Polska ma silne fundamenty budowane przez wiele lat: przedsiębiorców, przemysł, eksport, duży rynek wewnętrzny i korzyści z członkostwa w Unii. Jest to jednak bardzo konkretny argument przeciwko tezie, że obecny rząd doprowadził polską gospodarkę do ruiny. Inwestycje z funduszy europejskich przekładają się na realne zamówienia dla firm budowlanych, producentów, dostawców i sektora usług. Pieniądze nie znikają w Brukseli. Trafiają do polskiej gospodarki. Równolegle kontynuowana jest transformacja energetyczna poprzez rozwój OZE, sieci i magazynów energii. Zreformowany program „Czyste Powietrze” pozwala właścicielom domów na termomodernizację i wymianę źródeł ogrzewania, a przy okazji daje pracę lokalnym wykonawcom. Są też zmiany, które można zobaczyć bez wykresów i raportów. Płaca minimalna wzrosła z 3600 zł brutto w 2023 roku do 4806 zł w 2026 roku. Podniesiono wynagrodzenia nauczycieli, uruchomiono program „Aktywny Rodzic” i zwiększono dostępność opieki nad małymi dziećmi. Dla rodzica może to oznaczać możliwość powrotu do pracy. Dla rodziny – dodatkowy dochód. Dla gospodarki – kolejnego pracownika na rynku pracy. Nie można oczywiście przypisywać obecnej władzy całego gospodarczego dorobku Polski. 800+ nie jest programem Tuska. Rozwój eksportu i inwestycji zagranicznych również nie zaczął się wraz z jego powrotem do władzy. Polska gospodarka rosła także wcześniej. Ale twierdzenie, że obecny rząd niczego nie zrobił, jest równie oderwane od faktów. Odblokowanie KPO, przywrócenie Polsce dostępu do miliardów euro, uruchomienie inwestycji, reformy energetyczne, programy zwiększające aktywność zawodową czy podwyżki wynagrodzeń to konkretne działania tego rządu. I jest jeszcze jeden drobiazg, którego nie da się pokazać jednym wykresem. Mamy sezon wakacyjny. Lotniska są pełne polskich turystów, samoloty również. Polacy lecą do Grecji, Turcji, Hiszpanii, Chorwacji czy Włoch. Wśród nich są także emeryci. Oczywiście, nie oznacza to, że wszystkim żyje się dobrze. Nadal są ludzie, dla których zagraniczne wakacje są poza zasięgiem. Ale trudno jednocześnie opowiadać o powszechnej biedzie i gospodarczym upadku, kiedy tysiące Polaków pakują walizki i lecą na urlop. Można więc zapytać trochę ironicznie: jeżeli Polska rzeczywiście jest w ruinie, to skąd te pełne samoloty? Z biedy tak podróżują? Nie wolno też zamiatać pod dywan realnych problemów. Dług publiczny rośnie szybko. Na koniec 2024 roku dług sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł 2,012 biliona złotych, czyli 55,3 proc. PKB. To poważny problem i rząd musi zostać z niego rozliczony. Tyle że manipulacją jest przedstawianie całego obecnego zadłużenia jako długu stworzonego przez Tuska. Nowy rząd odziedziczył już 1,69 biliona złotych długu, wysoki deficyt i zobowiązania finansowane poza klasycznym budżetem. Później zadłużenie nadal rosło i za ten wzrost obecny rząd również odpowiada. Jedno i drugie jest prawdą. Sytuację dodatkowo komplikuje postawa prezydenta Karola Nawrockiego. Nie jest on neutralnym obserwatorem konfliktu między Pałacem a rządem. Jest politycznym przeciwnikiem obecnej większości i korzysta z prawa weta, blokując część jej inicjatyw. Potem jednak ta sama polityczna strona może przedstawiać brak zmian jako dowód nieudolności rządu. To bardzo wygodny mechanizm: najpierw weto, potem zarzut, że nic się nie zmienia. Do tego dochodzi codzienna produkcja przekazu, w którym Tusk jest odpowiedzialny za wszystko, co złe, a każdy problem gospodarczy staje się kolejnym dowodem rzekomej katastrofy. Tylko że gospodarka nie reaguje na polityczne przepychanki. Reaguje na popyt, inwestycje, zatrudnienie, eksport, koszty finansowania i decyzje przedsiębiorców. A te dane nie pokazują gospodarczej katastrofy. Pokazują kraj, który szybko się rozwija. Finanse publiczne wymagają pilnej dyscypliny. Dług i deficyt są realnym problemem. Czy wszystkie dobre rzeczy, które dzieją się w polskiej gospodarce, są zasługą Tuska? Oczywiście, że nie. Ale z tego również nie wynika, że Polska pod jego rządami gospodarczo upada. Mamy szybki wzrost gospodarczy, mocny rynek pracy, odblokowane pieniądze europejskie, inwestycje, rozwój energetyki, wyższe płace minimalne, podwyżki dla nauczycieli, program „Aktywny Rodzic”, więcej miejsc opieki nad małymi dziećmi i ogromne środki na modernizację kraju. Mamy również rosnący dług i problem z finansami publicznymi. Jedno i drugie jest prawdą. I może właśnie dlatego tak bardzo potrzebna jest dziś zwykła przyzwoitość w rozmowie o gospodarce. Nie trzeba kochać Tuska, żeby zauważyć, że Polska nie upada. I nie trzeba być jego przeciwnikiem, żeby rozliczać go z tego, co robi źle. Resztę naprawdę można zostawić liczbom. One mają tę niewygodną cechę, że nie głosują na żadną partię. Autor: @EwaBrzozowska #InstytutPrawdy #PolskaGospodarka #Inwestycje #Tusk

12809
Andrzej Poczobut Aug 16

Te porozrzucane walizki to obrazek kruchości naszego życia. Wyrazy współczucia tym kto stracił bliskich w tragicznym wypadku na Węgrzech https://t.co/QdFH5bGYK6 #Życie #Współczucie #Tragedia

12240
Sebastian Lach Jul 30

Nasza gwiazdeczka od prowokowania Polaków i łamania przepisów ruchu drogowego właśnie pakuje walizki i zwija się z Polski na 2 tygodnie do Włoch. Policja będzie na nią czekać już na lotnisku z kwiatami… i mandatami. Jak uważacie – to zwykły przypadek, że nagle wyjeżdża, czy celowa zagrywka, żeby sprawa ucichła? A przy okazji – czy to też przypadek, że nagle znikają posty Petenucciego, w których dokładnie przedstawiał, czym się zajmuje prowokatorka w Polsce? #Polska #Włochy #RuchDrogowy

12057
BarcaInfo Jun 25

Oświadczenia Juliána Álvareza, w których publicznie domagał się odejścia z Atlético Madrytu, „aby móc spełnić swoje marzenie”, stały się ostatecznym impulsem do wyjęcia topora wojennego – choć nigdy nie został on całkowicie zakopany – między Los Colchoneros, a FC Barceloną. Atlético oskarżyło nas o zdradę, podstęp, oszustwo i manipulację, grożąc jednocześnie złożeniem skargi za prowadzenie negocjacji z zawodnikiem posiadającym obowiązujący kontrakt. Groźba ta posunęła się jeszcze dalej, aż do zamknięcia drzwi dla jakichkolwiek negocjacji z Blaugraną. FC Barcelona ze swojej strony zareagowała ze spokojem, sugerując możliwość złożenia nowej oferty w wysokości około 130M euro za 🇦🇷. Źródło tej niechęci między obydwoma klubami należy rozpatrywać w kontekście wzajemnej nienawiści i urazy, jaką żywią do siebie ich główni bohaterowie. Z jednej strony dyrektor sportowy Atlético, Mateu Alemany, a z drugiej - Deco. Obaj znają się bardzo dobrze: ten drugi pozbawił pierwszego stanowiska w klubie. Alemany nie wybacza i nie wybaczy tego, w jaki sposób został wyrzucony z FC Barcelony. Po nieudanej próbie przejścia do Aston Villi jego powrót do katalońskiego klubu został zablokowany przez Deco, który cieszył się pełnym poparciem Joana Laporty i Alejandro Echevarríi. Odebrano mu gabinet i zepchnięto go do pełnienia funkcji niemal wyłącznie administracyjnych. Sytuację tę dyrektor odebrał jako upokorzenie, po czym spakował walizki i odszedł, nie oglądając się za siebie. Najbardziej dotkniętym tą sytuacją okazał się Xavi Hernández, ówczesny trener, który darzył Alemany'ego pełnym zaufaniem i musiał podporządkować się Deco – osobie, której nie bronił, gdy Pep Guardiola postanowił przeprowadzić selekcję w swoim pierwszym sezonie na czele pierwszej drużyny. Alemany nie znosi Deco i nie wahał się publicznie wyrazić swojej niechęci podczas kampanii wyborczej FC Barcelony, kiedy to poparł wypowiedzi Xaviego na temat realnej możliwości powrotu Leo Messiego w 2023 roku, co ostatecznie odrzucił Laporta. Te stwierdzenia, na około tydzień przed wyborami, wzburzyły zarówno Laportę, jak i Deco, którzy szybko je zdementowali, zarzucając Alemany'emu brak profesjonalizmu i złośliwość. Właśnie w tym kontekście należy postrzegać obecne relacje między Atlético a Barçą. Pod tym względem Enrique Cerezo i Miguel Ángel Marín są jedynie statystami, ponieważ to Alemany pisze scenariusz. A obecnie fabuła jest bardziej pokręcona niż powieść Torcuato Luca de Tena. Zobaczymy, jak zakończy się ta telenowela z Juliánem Álvarezem i jak daleko posunie się decyzja Argentyńczyka, opór Atlética oraz perswazja Blaugrany. Sieć, która zaczęła się tkać, wygląda na dziwaczną i chaotyczną, a wiele stron pozostaje jeszcze do napisania. Jednak w piłce nożnej – dopóki nikt nie powie inaczej – ostatnie słowo należy do piłkarza. Bo, czy komuś się to podoba, czy nie, niewolnictwo zostało zniesione ponad sto lat temu, a pracownik nie może być zmuszany do pójścia w jakieś miejsce, jeśli tego nie chce. [@fansjavimiguel - @culemanias] (2️⃣) #AtléticoMadrid #FCBarcelona #juliánálvarez

15230