The pill described a situation in which the grandmother was supposed to be angry with Ivan for selling a phone set to Chinese. As he wrote, it turned out that she hadn’t changed the settings to Polish herself. He also added an offensive remark about a woman, comparing dealing with her to dealing with another person. https://t.co/dBNWyOZuxb #babcia #telefon #humor (translated)
Oliwier's grandmother, who was killed by Majtczak, appealed for a verdict that would show there is no place for banditry on the roads. She said that she wouldn't want any mother, grandmother, or mother-in-law to find herself in her situation and speak about a pain that cannot be described. #sprawiedliwość #bezpieczeństwo #zbrodnia #PL (translated)
How to build a career in your parents' company? 1. Don't take the vice president position right away. You need to learn the company from the ground up. Starting as a senior manager would be reasonable. Let everyone see that you're climbing step by step. 2. Don't say you got the job through connections. Say that the owners recognized your potential. Your father has been watching your development for 23 years. No recruiter has spent as much time with the other candidates. 3. Earn the respect of older employees. Don't worry that some of them have been with the company longer than you've been alive. They have experience. You have a fresh perspective. And the owner's phone number saved as "Dad." 4. Don't misuse your position. Treat your father at work like any other boss. If you disagree on something, discuss it professionally. Preferably on a Sunday over chicken soup. 5. Start making changes. After three weeks in the company, you should already notice things that people who have worked there for twenty years don't see. It's natural. They are tainted by experience. 6. Show that you also started from the bottom. From time to time, go down to regular employees and help them for half an hour. It's best to take a picture. In a few years, you will be able to say that you have gone through every level in the company. 7. Don't demand a promotion. Let it come naturally. Manager. Director. Board member. President. Don't rush. You have a full two years for that. 8. Separate your professional life from your personal life. At work, your father is your boss. At home, he is your father. Therefore, leave the conversation about bonuses for the holidays. Grandma can be a good mediator. 9. Ensure financial independence from your parents. Don't take money from them privately. You're not a child anymore. Let the company pay for the car, phone, and fuel card. That's a completely different relationship. 10. After years, tell your story on LinkedIn. Write that you started from zero. That you didn't get anything for free. That the most important things were hard work, humility, and consistency. Don't mention the company from your father. They asked about the road to success. #FIRE #FIRE #kariera #biznes #sukces (translated)
Jak ktoś zaniedbuje dziecko, to zaniedbuje dziecko a nie ma złe warunki mieszkaniowe, bo mieszkanie ma metrów 26 zamiast 56 - więc tak, jak przykładowo rodzic nie ogrzewa mieszkania, jak nie mają łóżek, jak są pogryzione przez pluskwy to to jest przemoc. I to samo dotyczy tych piw w lodówce - kluczowe nie jest czy były tam piwa tylko co w lodówce u rodziny z 2 dzieci było poza tym - bo jak ktoś nakupił lodówkę jedzenia dla dzieci i 2 piwa to ok, ale jak w chacie nie ma mleka, obiadu, owoców, zabawek a starczyło jedynie na 2 piwa, to patologia Czemu dzieci nie poszły do babci - a co wiemy o babci? Każdy widzi swoją uśmiechniętą babcię, która robi najlepsze kotlety mielone i drapie po pleckach, ale może ich babcia to patologia i dlatego policja tak zdecydowała? To samo z tym „przez RPD straciliśmy mieszkanie” - jak? Że właściciel, któremu zalegano z czynszem nie mógł dokonać eksmisji jak były w nim dzieci, a mógł jak nie było? Czy jakim mechanizmem RPD pozbawia na rynku komercyjnym z mieszkań? Tam asap potrzebny jest jakiś doświadczony dziennikarz w takich tematach jak @jan_czura czy @DariuszFaron z dostępem do pełnej dokumentacji, bo nie może być tak, że jedni mówią jest niebieska karta u pana, a pan mówi ja jej nie mam i pora na cs’a #przemocwrodzinie #dzieci #patologia
Matka dzieci, które odebrała Horna-Cieślak opowiada, że gdy przyjechała policja, zapytała, czy dziećmi może zaopiekować się babcia. Babcia przyjechała, po czym policjant zadzwonił do komendanta, który zabronił babci zabrać dzieci, a nawet chcieli wobec babci użyć przymusu, bo blokowała wyjazd radiowozu z dziećmi w środku. Przerażająca sytuacja, oby tylko dzieciaki nie doznały żadnej traumy. #Dzieci #Rodzina #Bezpieczeństwo
A pamiętacie jak tę matkę 4-miesięcznego Oskarka, który umarł u rodziny zastępczej, doprowadzono na jego pogrzeb w kajdanach zespolonych?! W sierpniu 2025 po analizie opinii biegłych psychologów i pedagogów, sąd zdecydował o natychmiastowym powrocie jej starszej córki Leny pod jej opiekę. A gdy ją wsadzano do więzienia i babcia i prababcia deklarowały chęć opieki nad dziećmi. #dzieci #rodzina #sprawiedliwość
Drogi pamiętniczku, Może mi być trochę trudniej pisać, bo Andrzejowi odblokowali już konto i nie chce mi dawać telefonu tak często. No a dzisiaj Andrzej mnie nie zabrał z sobą, chociaż obiecał i nie dotarłem do pracy. A jak Ci już mówiłem, jestem teraz manegarem i powinienem wszystkiego pilnować, bo coś popsują i będzie. No ale to nie moja wina, bo on mnie znowu wziął podstępem. Dał mi żwacza i jak zacząłem go obrabiać, to sobie pojechał, a ja się zorientowałem jakieś dużo minut potem. No ale dzisiaj była ciocia Luba, którą dopiero poznałem, ale wszyscy w domu ją znają i kochają, bo ona kocha zwierzęta. I mówiła do mnie po ukraińsku i było fajnie. No i trochę jak Andrzeja nie było, to pospałem, a potem przyjechał i poszliśmy znowu do lasu i robiłem różne testy. No ale to już wiesz. Nie wiesz za to, że ja dzisiaj jadłem pierwszy raz w życiu takie coś, co się nazywa szprageti czy jakoś tak. Nawet było dobre, ale dostałem tylko na spróbowanie. W zasadzie to wymusiłem to szprageti, bo zacząłem obgryzać nogę od krzesła i od razu dostałem. Babcia miała cały dzień zamknięty pokój, bo pewnie się zastanawiałeś, co w tym temacie. No i jak pokój był zamknięty, to musiałem zrobić wszystko na spacerach i w ogrodzie. A jak jesteśmy przy ogrodzie, to dzisiaj wykopałem kilka dziur i to w odstępach, że jak zaczynam kopać, a Andrzej do mnie biegnie, to jak już dobiega, to ja już jestem w kolejnej i on po chwili nie nadąża i się z niego śmiejemy. Aha, ważę już 12,5 kg. I jestem taki duży, że widzę, co jest na wyspie, a jak coś jest z szybką, to mogę powiedzieć bez widzenia, tylko na węch. No i to chyba nie wszystko. Jutro do pracy i teraz jeszcze przetrwać noc, bo on może chcieć mnie znowu budzić w nocy… P.S. Jakoś jestem strasznie zmęczony. Może to z głodu? Dobranoc Twój Marko ❤️ #pamiętnik #życie #zwierzęta
Pani prof. Barbara Engelking vs pani od historii ❗️❗️❗️ prof. Barbara Engelking : "Dla Żydów, którzy próbowali się ratować, zagrożeniem byli w pierwszym rzędzie Polacy-katolicy, nie Niemcy" Doktorat honoris causa Tel Aviv University za : "Pionierski wkład w badania nad Holocaustem". "Odwagę i determinację w walce z wypaczeniem pamięci historycznej". Doktorat honoris causa The Hebrew University of Jerusalem za : "Wybitny wkład w historyczne badania nad Zagładą". "Skrupulatną analizę oraz badanie świadectw i relacji polskich Żydów". Pani od historii ⬇️ Śp. Danuta Iza Brońska mieszkała z Mamą od września 1939 . na IV w kamienicy przy ul. Chmielnej 49 (na zdjęciu). Na parterze kamienicy przy Chmielnej przed wojną mieściła się restauracja, którą Niemcy wraz z 1/3 budynku przekształcili w Hotel "Astoria". Z Danutą i jej matką zamieszkali wuj Władysław Wiśniewski z żoną oraz babcia Danuty. Kilkuletnia Danuta roznosiła ulotki, a gdy utworzono getto, wuj zaczął ukrywać Żydów, m. in. Artura i Tolka Hartblay Wraz z wujem dostarczała również żywność do getta. "Jako młoda dziewczyna brałam udział z moją rodziną w pomocy niesionej Żydom. Kilku Żydów znalazło tymczasowe schronienie w naszym domu, a następnie zostało przewiezionych w inne miejsca. Pięciu z nich mieszkało z nami aż do Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 roku. Kiedy powstanie zostało stłumione, wszyscy ukryliśmy się, oczekując nadejścia Armii Radzieckiej. W listopadzie 1944 roku jedna z uratowanych przez nas Żydówek pokłóciła się z grupą Żydów i sprowadziła Niemców, którzy następnie zabili 18 osób, w tym jej siostrzeńca i starszą siostrę. Jeden mężczyzna przeżył. Przyszedł nocą do miejsca, w którym ukrywałam się wraz z dziesięcioma innymi osobami, poinformował nas o tragedii i ostrzegł przed grożącym nam niebezpieczeństwem, prawdopodobnie ratując nam życie. Dla nas i dla Żydów, którzy przebywali w naszym domu, największym strachem było to, że ktoś z getta nas zdradzi". Źródło : Relacja Dany I. Alvi (Danuty Izy Brońskiej) złożona w The Archives of the Simon Wiesenthal Center (Los Angeles). Instytut Gospodarstwa Społecznego SGH, sygnatura 95. Dana I. Alvi - "Letter" - Los Angeles Times 6 XI 1994 r. ROZUMIECIE teraz dlaczego Wasza pani od historii jest często rozżalona ❓ Z jednej strony doktoraty, granty, splendor i pompowanie przez mainstream. A z drugiej strony : "Czy mogę prosić o wsparcie ???". Miłego dnia życzę ! https://t.co/uYX0ELCMFj #Holokaust #Historia #PamięćHistorii
Babcia była 7-letnim dzieckiem, gdy trafiła na roboty przymusowe do Niemiec. Na wojnie zginęli jej wszyscy czterej bracia. Pod koniec życia widziała ich twarze w każdym z nas i tak strasznie płakała nad tym, co jej zrobiliście, @amb_niemiec. https://t.co/gIn7HLkB8L #historia #wojna #pamięć
Drogi pamiętniczku! „Wczoraj było wielkie larum, bo podobno zjadłem mały metalowy dzwoneczek. Znaczy, nie ma żadnych świadków, że go zjadłem, ale dzwoneczka też nie ma. Pan dziwnie mi się przygląda i za każdym razem grzebie w mojej kupie. Znalazłem też jakiś dziwny transformatorek pod schodami i wygryzłem z niego kable. Potem schody przestały świecić, ale nie wiem, czy jedno ma coś wspólnego z drugim. Standardowo próbowałem też ganiać się z kotami, ale one niespecjalnie chcą. Co tu jeszcze? A, no tak! Byłem dzisiaj na moim pierwszym wspólnym spacerze z Leo i Lusią. Straszne z nich głąby i okropnie się wloką. Musiałem je poganiać. Niestety potem padłem nieżywy i spałem aż do północy. Generalnie czuję się świetnie i wszystko jest w porządku. Chciałbym tylko jakoś dobrać się do szynki, którą babcia je na śniadanie, ale nie chce mi dać ani plasterka. Jak jej w końcu zabiorę balkonik, to też jej nie oddam. No i to chyba byłoby wszystko” #pamiętnik #takijestem #życiezwierząt
Panie Lewandowski, tym razem pozwolę sobie odejść od czysto prawniczego tonu i odpowiedzieć Panu bardziej osobiście. Przeczytałem dziesiątki, jeżeli nie setki książek, relacji i opracowań dotyczących niemieckich obozów. Zeszyty Oświęcimskie znam chyba lepiej niż niejedną książkę prawniczą. Ale dla mnie nie jest to wyłącznie historia poznana z dokumentów. Przez znaczną część dzieciństwa byłem związany z miejscem byłego obozu Auschwitz, gdzie moja babcia po wojnie pracowała jako kustosz. Dzięki temu znałem osobiście ludzi, którzy pamiętali tamten czas nie z książek, lecz z własnego życia. Rozmawiałem zarówno z byłymi więźniami, jak i z ludźmi należącymi wcześniej do załogi Auschwitz. Słuchałem ich bez pośredników. To nie jest dla mnie również historia obca rodzinnie. Członkowie mojej rodziny zostali zamordowani w Auschwitz. Mój dziadek był więźniem obozu w Lublinie, później Auschwitz. Przeżył. I wie Pan, co szczególnie zapamiętałem z rozmów z ludźmi, którzy naprawdę przeszli przez to piekło? Prosili o pamięć. O to, żeby nie zapomnieć, do czego zdolny jest człowiek. Ale wielu z nich mówiło również o przebaczeniu, pojednaniu i o tym, żeby ich cierpienia nie wykorzystywać do hodowania następnej nienawiści. Dlatego Pański wpis odbieram wyjątkowo źle. Abraham Kajzer pozostawił świadectwo własnego cierpienia i niemieckich zbrodni. Nie pozostawił Panu pełnomocnictwa do rozstrzygania w jego imieniu, jaki stosunek do współczesnych Niemców należy mieć osiemdziesiąt lat później. Ma Pan pełne prawo napisać: ja nie wybaczam. To Pańskie uczucia i Pańska decyzja - nic mi do tego jak kto został wychowany. Nie ma Pan jednak podstaw, by przedstawiać pojednanie jako kompleks niższości wobec Niemców i podpierać tej tezy cierpieniem ludzi, którzy sami niejednokrotnie potrafili zdobyć się na coś znacznie trudniejszego niż pamiętanie - na przebaczenie. Pamięć nie oznacza obowiązku nienawiści. Pojednanie nie oznacza zapomnienia Auschwitz ani relatywizowania niemieckich zbrodni. I dlatego wrócę do tego, od czego ta sprawa się zaczęła. Ambasador Niemiec oddał hołd zmarłej Wandzie Traczyk-Stawskiej - polskiej bohaterce, żołnierce Powstania Warszawskiego i osobie, która sama przez lata mówiła o pojednaniu. Pan uznał ten moment za właściwy, żeby urządzić pod jego kondolencjami polityczną połajankę o Niemczech i zadośćuczynieniu. To nie było upominanie się o pamięć. To było wykorzystanie czyjejś śmierci do bieżącego sporu politycznego. I właśnie to uważam w Pańskim zachowaniu za najbardziej podłe. A człowiek publicznie odwołujący się do chrześcijaństwa powinien tę różnicę rozumieć szczególnie dobrze. Każdym kolejnym wpisem coraz bardziej się Pan pogrąża. Lepiej zamilczeć. #Pamięć #Pojednanie #Auschwitz
Serial Ołowiane dzieci wywołał kontrowersje, gdyż rodzina prof. Hager-Małeckiej oskarża twórców o zniekształcenie faktów i naruszenie dóbr osobistych poprzez przedstawienie fikcyjnej postaci, inspirowanej jej babcią, w negatywnym świetle, co może prowadzić do kolejnych działań prawnych przeciwko Netflixowi. #OłowianeDzieci #HagerMałecka #Netflix
Pewien użytkownik TikToka stanął w obronie Konfitury i Samochodozy⤵️ 🗣️: „Konfitura i Samochodoza to je*ani debile.” Tak bym powiedział, gdybym sam był je*anym debilem, ale nie. Ponieważ oni działają w słusznej sprawie. Walczą o to, abyś ty, twoja babcia, twoja mama, twoja córka, twój syn — ktokolwiek — był bezpieczny na chodniku. Co dostają w zamian? Pisze się im, że są konfidentami albo wręcz, żeby ich roz*ebać na ulicy. Naprawdę, gdyby nie moja własna reakcja, nie zliczę, ile razy byłem blisko potrącenia na chodniku przez nieuważnych kierowców, którzy potem przepraszali: „Ojeju, ja nie widziałem, bo się pan pojawił tak nagle”. Gdzie, ku*wa, miałem stać? Na chodniku jestem. I naprawdę pół biedy ze mną, bo ja jestem przewrażliwiony na takim punkcie. Widzę, kiedy jakiś kierowca jest nieuważny i jestem w stanie zauważyć to już po prostu wcześniej. Ale co, gdyby na moim miejscu pojawiła się moja mama, starsza, schorowana kobieta? Ona w sekundę nie odskoczy, nie odbiegnie albo w ogóle nie zauważy nadjeżdżającego samochodu na chodniku. W Polsce panuje olbrzymie społeczne przyzwolenie na łamanie przepisów. Policja nie wystawia mandatów, a poza tym większość z was do samochodów wsiada zbyt beztrosko. Co mam na myśli? Że zapominacie, iż wsiadacie do maszyn ważących tonę, dwie tony, trzy tony czy nawet więcej, które w mgnieniu oka są w stanie zabić człowieka, podczas gdy wy po drugiej stronie tej blachy jesteście w tej konfrontacji praktycznie bezpieczni. Każdy wtedy mówi: „Przecież ja uważam, przecież ja się rozglądam, jak wjeżdżam na ten chodnik. Ja tylko tu na chwilę”. No tak, uważasz. Ale tylko do pierwszego razu. Jak wtedy nie zauważysz, nie wiem, jakiegoś dziecka wbiegającego ci pod koło, bo jesteś, ku*wa, na chodniku, to co wtedy powiesz? Że to wina dziecka? Spróbuj, kierowco, wyjrzeć poza czubek własnego nosa w tej całej sytuacji. Spróbuj pomyśleć, że ty widzisz doskonale nadjeżdżający pojazd na chodniku, ale 80-letnia staruszka przechadzająca się po chodniku, która idzie do sklepu, może tego nie zauważyć, może tego nie usłyszeć i może nie odskoczyć w porę. I to jest właśnie taki mój ulubiony test. Jeżeli chcesz poznać, czy ktoś jest dobrym, odpowiedzialnym kierowcą, zapytaj go, co sądzi o Samochodozie czy Konfiturze. Od odpowiedzi wiele dowiesz się o nim samym.” #BezpieczeństwoNaDrodze #Kierowcy #Chodnik
W tragicznym wypadku w Nowosielcu 30 lipca, babcia przejechała samochodem po swojej 18-miesięcznej wnuczce, co doprowadziło do natychmiastowej akcji ratunkowej i przetransportowania dziewczynki do szpitala w Rzeszowie. #Wypadek #Dzieci #Polska
🇺🇦 Ukrainiec ukradł dziecku telefon na placu zabaw w Legnicy. Wpadł dzięki lokalizacji urządzenia. Do kradzieży doszło na jednym z placów zabaw w Legnicy. 50-letni obywatel Ukrainy wykorzystał chwilę nieuwagi i ukradł telefon komórkowy dziecku. Pokrzywdzone dziecko wraz z babcią szybko skorzystało z funkcji lokalizacji – namierzyli urządzenie, odzyskali je i wezwali policję. Funkcjonariusze błyskawicznie ustalili sprawcę i zatrzymali 50-latka. Mężczyzna usłyszał zarzut kradzieży. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności. Źródło:KMP w Legnicy #Ukraina #kradzież #Legnica
Zmarła Maria Uljanowna Czała, uznawana za najstarszą babuszkę z Czarnobyla. Miała 100 lat. Smutną wiadomość przekazali w mediach społecznościowych twórcy projektu Napromieniowani https://t.co/tmgLfrpwqJ #Czarnobyl #babcia #smutek