Agaton Koziński wrote that proportions should be maintained, indicating that it was not about her "heroism," but about the murderer with a knife. #heroizm #proporcje #przemoc (translated)
Agaton Koziński wrote that proportions should be maintained, indicating that it was not about her "heroism," but about the murderer with a knife. #heroizm #proporcje #przemoc (translated)
PUDELEK URZĄDZIŁ REFERENDUM NAD MOIM CIAŁEM. Pyta, jak wyglądałbym bez tatuaży, po czym pokazuje moje zdjęcia sprzed prawie 20 lat. Więc pomogłem. Z pomocą AI stworzyłem aktualne fotografie siebie bez tatuaży. Nie podobają mi się. Nie dlatego, że są brzydkie. Dlatego, że widzę na nich człowieka, któremu ktoś wymazał kawał historii. Tatuaże są częścią mnie. Mojego ciała, drogi i decyzji. Możesz ich nie lubić. Nie musisz ich rozumieć. Ale nie masz prawa odbierać mi przez nie godności. Przeczytałem wszystkie komentarze. Małpa. Ćpun. Bezdomny. Chory psychicznie. Homofobiczne obelgi. Obrzydliwe insynuacje. Sugestie, że przez tatuaże nie powinienem nauczać ani zasiadać w Sejmie. To nie jest „ocena wyglądu”. To pogarda wobec człowieka, który nie mieści się w czyjejś ciasnej definicji normalności. A potem przeczytałem komentarz byłej uczennicy. Napisała, że moje lekcje były ciekawe, a charyzma i zaangażowanie zostały jej w pamięci. I nagle wróciły proporcje. Jeden taki komentarz znaczy dla mnie więcej niż setki anonimowych obelg. Tusz nie prowadził moich lekcji. Nie pracuje w Sejmie. Nie pomaga ludziom. Ja to robiłem i robię. Chcecie mnie rozliczać? Świetnie. Z głosowań, decyzji, słów i pracy. Rozmawiajmy o faktach, a nie o centymetrach wytatuowanej skóry. Nie usunę tatuaży. Nie przeproszę za nie. Nie będę wymazywał siebie, żeby uspokoić cudze uprzedzenia. To moje ciało. Moja historia. Moje życie. Jeśli moje tatuaże odbierają Ci szacunek do człowieka, problem nie leży w mojej skórze. Leży w Tobie. #walczsercem #posel #nauczyciel #tatuaże #szacunek #identytet
Organizacja Narodów Zjednoczonych wezwała do zmiany powszechnie używanej projekcji Mercatora, która zniekształca rzeczywiste rozmiary kontynentów, zwłaszcza Afryki, na rzecz nowej projekcji Równej Ziemi, lepiej oddającej rzeczywiste proporcje powierzchni. #mapy #projekcje #Afryka

ONZ przyjęła rezolucję, która promuje zastąpienie mapy Mercatora nową projekcją Equal Earth, aby lepiej odwzorować rzeczywiste proporcje powierzchni lądów, zwłaszcza Afryki. #MapaMercatora #Kartografia #RównośćGeograficzna

Panie Czarnek, materiał W jest poważny i nie zamierzam go w żaden sposób bagatelizować. Jeżeli publiczne środki były przyznawane z naruszeniem zasad, w warunkach konfliktu interesów albo na podstawie nierzetelnych informacji o szkodach, osoby odpowiedzialne powinny ponieść konsekwencje. Bez względu na to, z jakiej są partii. Ale skoro sam Pan pisze: "jeżeli ustalenia WP się potwierdzą", to przyznaje Pan jednocześnie rzecz podstawową - mamy dziś ustalenia dziennikarskie i trwającą ich weryfikację, a nie ostatecznie stwierdzoną odpowiedzialność. I właśnie w tym miejscu zaczyna się Pańska narracja. Brak niezależnego potwierdzenia zalania nie jest jeszcze tym samym co dowód, że szkody nie było albo że nie powstała ona wskutek powodzi. Mąż działaczki, sąsiad i lokalny przedsiębiorca nie tworzą również automatycznie lokalnego układu. To już Pańska kwalifikacja, a nie ustalenie dziennikarskie. Podobnie zestawienie tych pożyczek z ludźmi, którzy "czekali na każdą złotówkę pomocy", tworzy pan tutaj sugestię, że właśnie te środki zostały im odebrane. Tego materiał WP nie wykazuje. Warto również dodać kontekst, którego w Pańskim wpisie zabrakło: zasadniczy wątek tej sprawy nie został ujawniony dzisiaj. Już kilka miesięcy temu media informowały o ponad 3 mln zł przyznanych spółce Kadalore, a CBa prowadziło czynności w Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Dzisiejszy materiał WP przynosi nowe ustalenia i rozszerza sprawę, ale nie opisuje problemu, o którym państwo dowiedziało się dopiero teraz 🤷♂️ To istotne, bo przedstawienie całości jako właśnie ujawnionego dowodu na - jak pan to ujął - prawdziwe oblicze Platformy, buduje dodatkową dramaturgię, której nie uzasadnia chronologia tej sprawy. Warto także zachować proporcje. BGK podaje, że tylko na Dolnym Śląsku w ramach tego programu udzielono 88 przedsiębiorstwom pożyczek na łączną kwotę 92 mln zł. Opisane przez WP przypadki wymagają więc bardzo dokładnego wyjaśnienia, ale nadal są konkretnymi przypadkami, a nie dowodem na sposób funkcjonowania całego programu. A już tym bardziej nie są dowodem na prawdziwe oblicze Platformy. Jeżeli ustalenia się potwierdzą - rozliczyć winnych. Jeżeli doszło do konfliktu interesów - wyciągnąć konsekwencje. Jeżeli ktoś wyłudził publiczne pieniądze - niech odpowiada. Ale odpowiedzialność konkretnych osób ustala się na podstawie faktów i dowodow, a nie rozszerza polityczną manipukacją na całą partię i jej wyborców. Właśnie na tym polega różnica między wyjaśnianiem sprawy a wykorzystywaniem jej do budowania politycznej narracji. #Polityka #Media #Społeczeństwo
Stanowski o hipokryzji KO: „Można ze mnie robić ultra fana Karola Nawrockiego ale mnie po prostu wkurwia taka hipokryzja. Jak zostawiamy immunitet Tomaszowi Grodzkiemu to jest okej, ale jak uchylamy, że jakiś gościu będzie mógł pójść na mecz to robimy z tego skandal. No ludzie, znajmy proporcje” Ten spin ze Staruchem jest przepiękny podczas gdy na przykład takiego Króla chronią przed karą XDDD #hipokryzja #polityka #media
Kuba Popiwczak: "Zachowując wszelkie proporcje, kiedy oglądałem mecz chłopaków z USA na IO, marzyłem o tym, żeby mieć taki swój mecz. Dziś brałem udział w tym wielkim wydarzeniu siatkarskim. Jestem dumny z drużyny" My też jesteśmy z Was dumni, Piwko🥹 📸VW #GangŁysego #VNL2026 https://t.co/IEqEWyt4l1 #siatkówka #VNL2026 #Sport
CZY TE DWIE SPRAWY MOŻE ŁĄCZYĆ TA SAMA OSOBA? Na jednym zdjęciu znajduje się mężczyzna zatrzymany w związku z zabójstwem 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej, do którego doszło w sierpniu 2011 roku. Na drugim widzimy rekonstrukcję wizerunku sprawcy brutalnego gwałtu w Gorzowie Wielkopolskim ze stycznia 2012 roku. Podczas ataku mężczyzna miał powiedzieć pokrzywdzonej, że jest „najlepszym biegaczem w Wielkopolsce”. Zatrzymany w sprawie Izy również trenował bieganie. Choć pochodził z Gdyni, studiował w Bydgoszczy, a z jego mediów społecznościowych wynika, że brał udział w zawodach biegowych organizowanych w różnych częściach kraju. Sam fakt, że drugie przestępstwo wydarzyło się w Gorzowie Wielkopolskim, nie wyklucza więc jego obecności w tym regionie. Uwagę zwracają także podobny kształt twarzy, proporcje nosa, usta i linia żuchwy, a oba przestępstwa dzieli niespełna pięć miesięcy. Nie jest to jednak dowód ani przesądzenie, że chodzi o tę samą osobę. To jedynie hipoteza wymagająca weryfikacji. #zbrodnia #bezpieczeństwo #hipoteza
@xKaalim @FastInfo "Wycięcie całej młodości", o nie, ale mi go szkoda. A fakt, że on wyciął komuś z premedytacją całe życie to co? Owszem kara musi mieć proporcje, najlepiej 1:1, powinien gnić dożywotnio. #sprawiedliwość #życie #kara
Kometa 3I/ATLAS, trzeci znany obiekt międzygwiezdny, okazała się być ponad dwukrotnie starsza od Słońca, gdyż jej unikatowe proporcje izotopów węgla i azotu sugerują, że powstała w odmiennych warunkach fizycznych na obrzeżach starego systemu gwiezdnego, a jej badania dostarczają cennych informacji o procesach formowania się planet w różnych regionach galaktyki. #komety #3IATLAS #nauka

Jeśli prokuratura stawia zarzuty radnemu PSL za "znieważenie prezydenta RP", które polegało na przyrównaniu Nawrockiego do Shreka, trudno mi nawet wymyśleć zakres kar, jakie trzeba by było wymierzyć pisowcom za lżenie premiera rządu RP. Trzymając proporcje w polskim Kk zabrakło #Nawrocki #Shrek #prokuratura #PL
Ehh… widziałem wczoraj kilka wywiadów, na temat tego, że KS Wieczysta NALEŻY się gra przy #r22... po raz kolejny przenoszenie dyskusji do mediów szkodzi partnerskim relacjom. Chciałbym podkreślić, że sprawa ta jest znacznie bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Przede wszystkim @WislaKrakowSA jest użytkownikiem stadionu i od wielu lat pozostaje jego największym najemcą. Klub ponosił i ponosi bardzo wysokie koszty związane z funkcjonowaniem na tym obiekcie, przeznaczając na ten cel dziesiątki milionów złotych w ostatnich latach. Jest jego głównym klientem. Wisła Kraków wielokrotnie udowadniała, że potrafi efektywnie wykorzystywać stadion nie tylko podczas własnych meczów. W ostatnim czasie klub zorganizował między innymi dziewięć spotkań Szachtara Donieck, co przyniosło wymierne korzyści zarówno dla funkcjonowania obiektu, jak i dla działalności klubu. To była w 100% inicjatywa i realizacja projektu przez zespół Wisły Kraków, która przyniosła wielomilionowe przychody dla krakowskiej gospodarki. W ubiegłym roku Wisła poniosła także znaczące nakłady na poprawę jakości murawy i infrastruktury stadionowej - inwestycje realizowane z myślą o długoterminowym korzystaniu z obiektu i zapewnieniu odpowiednich warunków sportowych. Murawa jest kluczowa dla naszego stylu gry. Bez takich inwestycji, jak np. lampy do doświetlania murawy i inne, nie ma możliwości obsłużenia dwóch zespołów bez wpływu na jakość boiska, a co za tym idzie - na wynik sportowy. TO WSZYSTKO trzeba wypracować WSPÓLNIE. I tu dochodzimy do sprawy fundamentalnej: jeśli jakość murawy nie zostanie zapewniona, gra na tym obiekcie nie będzie możliwa - i to niezależnie od tego, czy Szachtar Donieck rozgrywa tu swoje mecze, czy nie. Stan boiska jest warunkiem brzegowym całej dyskusji, a nie kwestią drugorzędną. Dla nas performance i przewaga własnego boiska to sprawy kluczowe w Ekstraklasie. Obsługa dwóch zespołów to również potężne inwestycje osobowe i administracyjne - spłycanie tego wyzwania jest nie na miejscu. Dowodem profesjonalnego działania klubu jest między innymi organizacja przez @wislakrakowsa 🔵⚪️🔴 barażów tego sezonu dla Wieczystej Kraków. Pomogliśmy aby to się udało - oddając sporo zaangażowania w ostatnim tygodniu. Warto również jasno zaznaczyć, że promesa przedstawiona przez Wisłę Kraków nie jest umową. Jest wyrazem gotowości do rozmów i poszukiwania rozwiązań, ale nie oznacza automatycznego zawarcia porozumienia. Finalna umowa wymaga uwzględnienia wielu kwestii prawnych, organizacyjnych, logistycznych, sportowych i biznesowych. Dla Wisły Kraków kluczowe znaczenie ma ochrona własnej działalności sportowej i operacyjnej. Klub nie może dopuścić do sytuacji, w której dodatkowe wykorzystanie stadionu wpływałoby negatywnie na jego funkcjonowanie, jakość murawy, organizację wydarzeń, przychody komercyjne czy realizację długofalowych planów rozwoju. Stadion przy Reymonta nie jest wyłącznie obiektem meczowym. To podstawowe narzędzie działalności sportowej i biznesowej Wisły Kraków, a każda decyzja dotycząca jego wykorzystania musi uwzględniać wpływ na funkcjonowanie klubu, który od lat pozostaje głównym użytkownikiem obiektu i ponosi największe koszty związane z jego eksploatacją. Należy również pamiętać, że współdzielenie stadionu przez kolejny profesjonalny klub wymaga bardzo precyzyjnego zarządzania terminarzem rozgrywek, wydarzeń komercyjnych oraz prac utrzymaniowych. W Krakowie funkcjonują dziś trzy kluby na szczeblu ekstraklasowym - Wisła Kraków, Cracovia i Wieczysta Kraków - a każdy z nich ma własne potrzeby sportowe, organizacyjne i biznesowe - tak Wisła, ze względu na skale działania powinna mieć tu priorytet. Udostępnienie stadionu nie jest więc wyłącznie prostą decyzją administracyjną w której Wisłę Kraków można pominąć. To kwestia mająca realny wpływ na codzienne funkcjonowanie klubu, stan infrastruktury oraz możliwość realizacji naszych planów sportowych i biznesowych. Tyczy się to również wyremontowanych za usługi barterowe powierzchni - gdyż to Wisła ponosi za to realny koszt. W całej tej dyskusji warto zachować odpowiednie proporcje i szacunek dla historii oraz wkładu poszczególnych podmiotów w rozwój sportu w Krakowie i w Polsce. Trzeba też jasno powiedzieć, że Wisła Kraków to nie jest podmiot nastawiony wyłącznie na działalność komercyjną. Klub prowadzi akademię piłkarską, drużyny kobiece oraz inne sekcje sportowe - i to wszystko ma realne znaczenie dla Krakowa: dla wychowania kolejnych pokoleń, dla dostępu do sportu, dla tkanki społecznej miasta. Jednocześnie Wisła jest klubem, który daje regionowi najwięcej marketingowo - generuje największą wartość i rozpoznawalność istotną z punktu widzenia gospodarki Krakowa. Prosimy, by tego nie spłycać i by to doceniać. Wisła Kraków od ponad stu lat buduje markę miasta, wychowuje kolejne pokolenia sportowców, reprezentuje Kraków na arenie krajowej i międzynarodowej oraz tworzy jedną z największych społeczności kibicowskich w Polsce. Jej wkład w rozwój polskiego sportu, promocję Krakowa i budowę lokalnej tożsamości sportowej jest bezdyskusyjny. Dlatego oczekiwałbym, aby w debacie publicznej dotyczącej stadionu, który przez dekady był związany z Wisłą Kraków i którego funkcjonowanie klub współtworzył finansowo, organizacyjnie oraz społecznie, zachowany został odpowiedni szacunek dla historii, dorobku i znaczenia Wisły Kraków. Nie chodzi o blokowanie czyjegokolwiek rozwoju. Wisła Kraków nie sprzeciwia się rozwojowi krakowskiej piłki nożnej ani ambicjom innych klubów. Oczekuje jednak, że jej interesy, jej kibice i jej wieloletni wkład w rozwój sportu będą traktowane z należytą powagą. Chcę również jasno podkreślić, że dla Wisły Kraków najważniejsza jest Wisła Kraków. Naszym obowiązkiem nie jest rozwiązywanie problemów innych podmiotów kosztem własnego klubu, lecz ochrona interesów Wisły Kraków, jej kibiców, pracowników, partnerów i przyszłości organizacji. Jesteśmy otwarci na rozmowy i współpracę, ale nie możemy zgodzić się na rozwiązania, które mogłyby ograniczać możliwości rozwoju Wisły lub generować dla niej dodatkowe ryzyka. Każda decyzja w tej sprawie będzie podejmowana przede wszystkim z perspektywy dobra Wisły Kraków. I jeszcze jedno, by nie było niedomówień: to zdanie Wisły Kraków w tej sprawie ma znaczenie i nie jest drugorzedne - i nie zmieniają tego żadne populistyczne hasła rzucane w wywiadach. Wierzę, że możliwe jest wypracowanie rozwiązań korzystnych dla wszystkich stron, ale wymaga to odpowiedzialności, wzajemnego szacunku i świadomości roli, jaką Wisła Kraków od ponad wieku odgrywa w historii Krakowa i polskiego sportu. Proszę mi wybaczyć, ale w tej sprawie będę kierował się wyłącznie interesem Wisły Kraków - jak wspominałem wielokrotnie, dziś to właśnie marginalne przewagi decydują o sukcesie w sporcie, a dla nas takimi przewagami są ekspozycja medialna i stan murawy. Aby rozwiać wszelkie wątpliwości - kwestia priorytetu gry SD przy R22 została ustalona między klubami dużo wcześniej. Proponuję również rozmawiać bezpośrednio z klubem, który ma być partnerem w tej relacji, zamiast próbować wywierać na nas presję za pośrednictwem mediów. Jak mało kto wiecie, że już nie raz udowodniłem, iż tego typu działania nie mają większego wpływu na moje decyzje. 🙂 Serdeczności 🔵⚪️🔴 #WisłaKraków #Ekstraklasa #piłkaNożna
Jaki problem z Banderą, historią Ukraińskiej Powstańczej Armii i decyzją Zełeńskiego o nazwaniu jednostki wojskowej mianem UPA, mają Polacy? Postanowiłem opowiedzieć tę historię dosyć szeroko i mam nadzieję, że automatyczne tłumaczenie tekstu, które mamy dzięki @elonmusk, pozwoli przeczytać go nie tylko Polakom ale również Ukraińcom, jak i być może użytkownikom innych języków. Zapraszam na dłuższy🧵 ZANIM DOSZŁO DO LUDOBÓJSTWA - lata 1918-1939 W 1918 roku, po 123 latach obcej okupacji, odrodziło się państwo polskie. Polacy zamieszkiwali wówczas, w zwartych lub rozproszonych grupach, na ogromnym obszarze Europy Wschodniej, obejmującym sporą część terytoriów dzisiejszej Ukrainy, Białorusi oraz Litwy, a nawet Łotwy. Po dziś dzień (2026) państwa te zamieszkują mniej lub bardziej liczne grupy Polaków, którzy żyją tam od setek lat. W latach 1918-1939 odrodzone państwo polskie zamieszkiwały liczne mniejszości narodowe. Wsród nich było około 10% Żydów i aż 14% Ukraińców. Polacy stanowili około 70% mieszkańców własnego państwa. Ukraiński nacjonalizm lat 1918-1939 wyrósł z klęski prób stworzenia własnego państwa po I wojnie światowej i wojny polsko-ukraińskiej o Małopolskę Wschodnią. Dla wielu ukraińskich działaczy porażka z lat 1918-1921 stała się dowodem, że zawiodły umiarkowanie, kompromis i parlamentarna polityka. W Galicji, na Wołyniu i innych regionach II RP zaczęło narastać przekonanie, że tylko zdyscyplinowany, elitarny i gotowy do przemocy ruch zdoła doprowadzić do niepodległości. Z tego klimatu wyrosły najpierw Ukraińska Organizacja Wojskowa, a potem, od 1929 roku, Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. Kluczowy wpływ na doktrynę polityczną wywarła doktryna Dmytra Doncowa, zwykle opisywana jako integralny nacjonalizm. Doncow odrzucał demokratyczny pluralizm i humanitaryzm, a w ich miejsce stawiał wolę, fanatyzm, ekspansję i przemoc polityczną. Szczególnie jaskrawe są sformułowania z jego pracy: „każda nowa idea jest nietolerancyjna”, wielka idea narodowa ma być „nieprzejednana, bezkompromisowa, fanatyczna i ‘amoralna’”, a naród lub wielka idea „musi przypisać ogromną rolę w życiu narodów przemocy”. Polsko-ukraiński konflikt na Kresach w latach 1918-1939 miał charakter zarazem narodowy, społeczny i państwowy. Zaczął się jako otwarta wojna o terytorium i władzę, zwłaszcza o Galicję Wschodnią i Lwów, a po ustaleniu granic przeszedł w długotrwały konflikt między państwem polskim a znaczną częścią ukraińskiej społeczności. Dla Polaków chodziło o utrzymanie integralności państwa i kontroli nad spornymi ziemiami; dla wielu Ukraińców było to doświadczenie przegranej państwowości, marginalizacji politycznej i presji asymilacyjnej. Napięcia wzmacniały spory o szkolnictwo, język, cerkiew, ziemię, administrację i reprezentację polityczną. Państwo polskie prowadziło wobec Ukraińców politykę czasami niespójną, chwilami twardą i represyjną, czego symbolem stała się pacyfikacja Małopolski Wschodniej w 1930 roku. Z drugiej strony radykalny, ukraiński nurt nacjonalistyczny odrzucał drogę legalną i świadomie eskalował przemoc. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów traktowała terror jako narzędzie wychowania narodu i destabilizacji państwa: chciała uderzać nie tylko w polskich urzędników, lecz także w Ukraińców skłonnych do kompromisu, by zniszczyć umiarkowane przywództwo i spolaryzować społeczeństwo. Tę logikę dobrze oddaje "Dekalog ukraińskiego nacjonalisty", autorstwa Stepana Łenkawskiego, ogłoszony w 1929 roku; jego kanoniczne brzmienie znamy też z późniejszej broszury Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Najbardziej jaskrawe punkty to: „Zdobędziesz państwo ukraińskie albo zginiesz w walce o nie”, „Nienawiścią i bezwzględną walką będziesz przyjmować wrogów twego narodu” oraz „Nie zawahasz się wykonać najniebezpieczniejszego czynu, kiedy tego wymaga dobro sprawy”. Ważnym tłem tego konfliktu były stosunki narodowościowe na ziemiach południowo-wschodnich II Rzeczpospolitej Polskiej. W województwie wołyńskim ludność ukraińska i ruska stanowiła około 68,4%, polska 16,6%, a żydowska według kryterium językowego około 9,9%. W województwie stanisławowskim było to odpowiednio 68,8%, 22,4% i 7,4%. W województwie tarnopolskim proporcje były bardziej wyrównane: około 49,3% ludności posługiwało się językiem polskim, 45,5% ukraińskim lub ruskim, a 4,9% jidysz lub hebrajskim. W województwie lwowskim jako całości przeważała ludność polskojęzyczna, około 57,7%, wobec 34,1% ukraińsko- i ruskojęzycznej oraz 7,5% jidysz i hebrajskiego (spis 1931). Równie istotny jest podział między miastem a wsią. Na wsi, zwłaszcza w Galicji Wschodniej i na Wołyniu, silna była przewaga ludności ukraińskiej, natomiast najważniejsze miasta miały charakter mieszany, najczęściej polsko-żydowski z istotną, lecz mniejszą obecnością ukraińską. Lwów był miastem przede wszystkim polsko-żydowskim: w 1931 roku 63,48% mieszkańców podało język polski jako ojczysty, 24,12% jidysz lub hebrajski, a około 11% ukraiński lub ruski. W Stanisławowie (dzisiaj Iwano-Frankiwsk) według danych spisowych około 41,4% mieszkańców stanowili Żydzi, 37,2% Polacy i 18,6% Ukraińcy. W Tarnopolu ludność żydowska stanowiła 39,3% mieszkańców, podobnej wielkości społeczność tworzyli Polacy a mniej niż 20% - Ukraińcy i Rusini. Na Wołyniu także widoczna była różnica między prowincją a miastami: Łuck miał około 48,5% ludności żydowskiej, choć całe województwo było wyraźnie zdominowane przez ludność ukraińską z występującymi, często wyspowo, polskimi wsiami i dworami. Oczywiście, strona ukraińska będzie przytaczała w tym kontekście, w odpowiedzi, historyczny rachunek krzywd. Polsko-ukraińskie walki o Lwów w latach 1918-19, niektóre przejawy przymusowej polonizacji czy ograniczania ukraińskich aspiracji narodowych. Konflikt był oczywisty i nierozwiązywalny. Miliony Polaków oraz Ukraińców zamieszkiwały wspólnie olbrzymi obszar południowo-wschodniej Polski. Z drugiej strony warto podkreślić, że Ukraińcy zamieszkujący Polskę mieli i tak dużo więcej "szczęścia" niż ci, którzy pozostali po drugiej stronie granicy, w Związku Sowieckim. Ukraina sowiecka została bowiem poddana nie tylko komunizmowi, kolektywizacji i masowej eksterminacji elit, w tym cerkwi. Ukraina sowiecka została poddana olbrzymiemu planowemu ludobójstwu, hołodomorowi, który pochłonął miliony ofiar. Ukraińcy w Polsce w latach 1918-1939 nie mieli lekko i nikt rozsądny nie będzie temu przeczył. Niemniej, państwo polskie nigdy nie prowadziło ich zaplanowanej eksterminacji. Państwo polskie umożliwiało też, mimo ograniczeń, funkcjonowanie wielu ukraińskich szkół, organizacji, instytucji. Mimo to, już na wiele lat przed wybuchem II wojny światowej, Polska musiała zmierzyć się z zaplanowaną i systematycznie organizowaną, ukraińską działalnością terrorystyczną. W II Rzeczypospolitej Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów prowadziła działalność terrorystyczną i sabotażową. Jej członkowie organizowali podpalenia, napady na banki, poczty i ambulanse pocztowe, a także zamachy na przedstawicieli państwa polskiego oraz na Ukraińców uznanych za zdrajców lub ugodowców. Do najbardziej znanych należały zabójstwa Tadeusza Hołówki w 1931 roku, Iwana Babija i ministra Bronisława Pierackiego w 1934 roku; planowano też zamach na wojewodę Henryka Józewskiego. Celem tych akcji było jednocześnie osłabienie Polski, radykalizacja własnego społeczeństwa i pokazanie, że legalna polityka ukraińska jest bezsilna. Warto to podkreślić - poseł Tadeusz Hołówko był jednym z najważniejszych polskich rzeczników porozumienia polsko-ukraińskiego i właśnie dlatego stał się dla Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów celem szczególnie niewygodnym. Został zamordowany 29 sierpnia 1931 roku w Truskawcu. Minister Bronisław Pieracki, zamordowany 15 czerwca 1934 roku, również nie był wyłącznie symbolem represji; zamach na ministra miał także storpedować możliwość porozumienia z umiarkowaną częścią społeczeństwa ukraińskiego. Z kolei po stronie ukraińskiej wyjątkowo wymowne było zabójstwo Iwana Babija, dyrektora ukraińskiego gimnazjum we Lwowie, krytyka skrajnego nacjonalizmu i człowieka związanego z legalną, umiarkowaną działalnością społeczną. Został zamordowany w 1934 roku. To pokazuje bardzo jasno, że terror Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów był wymierzony nie tylko w Polaków, ale także w samych Ukraińców, jeśli tylko uznano ich za przeszkodę dla rewolucyjnej linii ruchu. W tym samym kontekście trzeba wspomnieć o procesie Stepana Bandery. Jako przywódca krajowych struktur Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów należał on do głównych organizatorów akcji terrorystycznych. W procesie dotyczącym zabójstwa Bronisława Pierackiego, toczącym się w Warszawie od 18 listopada 1935 roku do 13 stycznia 1936 roku, Bandera został skazany na karę śmierci, zamienioną następnie na dożywotnie więzienie. Sam proces miał duże znaczenie polityczne, bo ujawnił skalę konspiracji, jej strukturę i rolę Bandery w kierowaniu terrorem. Do 1939 roku ukraiński nacjonalizm w jego radykalnej, ounowskiej postaci był już więc nie tylko ideą niepodległościową, ale także rewolucyjną doktryną politycznej przemocy. Łączył pogardę dla kompromisu, etos fanatycznego poświęcenia i akceptację terroru jako narzędzia dziejowego działania. To właśnie ten splot idei Doncowa, dekalogu Łenkawskiego i praktyki Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów ukształtował najbardziej skrajną postać ukraińskiego nacjonalizmu u schyłku II Rzeczypospolitej. <Mychajło Kołodziński pisał np. w ukończonej w 1938 r. "Wojennej doktrynie ukraińskich nacjonalistów", że podczas powstania nacjonalistycznego nadarzy się okazja, aby „wymieść do ostatniej nogi element polski na ziemiach zachodnioukraińskich”. Polacy stawiający opór mieli zostać zniszczeni w walce, a pozostali sterroryzowani i wypędzeni za Wisłę. Kołodziński na tym nie poprzestawał. Oprócz fizycznej eliminacji wrogiej ludności, apelował o niszczenie śladów wrogiego panowania, które ucieleśniał obraz „polskiego dworu”> 1/4 #Ukraina #Historia #Polska